Pomnik w Sulejówku
Fot. MP
Pomnik w Sulejówku
Fot. MP
15 sierpnia 1920 – przełom, ale nie koniec wojny
Dlaczego sytuacja Polski w 1920 roku była tak trudna? O co tak naprawdę przyszło nam walczyć zaraz po głoszeniu niepodległości Polski w listopadzie 1918 roku? Czy dyplomacja pomagała w wyznaczeniu granicy na wschodzie?
Kształtowały się granice Polski. Nie tylko od wschodu. I nie tylko z udziałem państw sąsiednich. Państwo podlegało różnym naciskom zewnętrznym, „zakotwiczonym” także w niektórych „polskich” partiach.
Okrojona w stosunku do stanu sprzed rozbiorów odrodzona Rzeczpospolita walczyła o swoje granice i oskarżana była o… imperializm. Tak stało się np. w liście ministra spraw zagranicznych Niemiec z 15 stycznia 1919 roku, w którym jego adresat – rząd brytyjski – przeczytał „o nieokiełzanym rozpasaniu imperializmu polskiego” i o tym, że „rząd niemiecki widzi w obecnej sytuacji niezmierne niebezpieczeństwo zagrażające trwałemu pokojowi na świecie”. A chodziło o Powstanie Wielkopolskie i nasze zachodnie granice.
Nieustanne walki na granicach latem 1920 roku przerodziły się w atak sił sowieckich, o którym w wywiadzie z 26 sierpnia 1920 r. dla „Kuriera Porannego” Marszałek Józef Piłsudski mówił tak:
„W zmaganiu rosyjsko-polskim naturalny front biegnie na wschodzie w kierunku od północy ku południowi, niekiedy z lokalnymi odchyleniami. Bolszewicy zabawili się w ryzyko. Wysunęli swoje siły anormalnie, w kształcie kiszki, w kierunku od wschodu ku zachodowi. Myśl nie była zła: mogła mieć poważny sukces. Musiałem odpowiedzieć ryzykiem, pchnąłem nasze dywizje z południa na północny zachód i północ, przeciąłem ich linię z dobrym skutkiem w kilku miejscach – armię sowiecką rozbiliśmy.”
Ale przecież walki na wschodzie trwały dalej, jeszcze do końca września 1920 r. Pokój ryski zawarto w marcu 1921 roku.
Czytaj też:
Dlaczego Piłsudski szedł na wschód? We wspomnianym wywiadzie podkreślał, że oczekiwania Ententy są inne. Mówił: „Nasi przyjaciele chcą, byśmy stanęli na wschodzie w postawie czysto defensywnej. Według mnie to absurd. Jak można z niewielką armią, słabo zaopatrzoną w środki techniczne, stworzyć stałą linię obronną na długości setek kilometrów, bo niemal od Morza Bałtyckiego aż do głębokiego południa. Linia taka musi być oszańcowana, zbetonowana, osłoniona drutem kolczastym. Na zwiezienie samego drutu trzebaby zużyć cały tabor kolejowy. Czystej linii defensywnej utrzymać się nie da. Są dwa rozwiązania: iść dalej przed siebie, aż do zupełnego rozbicia wroga, zmuszenia go, by z nami inaczej mówił, albo stanąć na iluzorycznej naszej granicy wschodniej i czym prędzej zawierać pokój. Społeczeństwo musi podjąć decyzję, decyzję stanowczą i szybką. Czasu nie ma. Do zimy dwa miesiące. Nasze społeczeństwo nie łatwo rozgrzać – już stygnie. Nie trzeba się łudzić, jeżeli nawet zawrzemy pokój – zawsze będziemy celem napaści ze strony Rosji”.
Pytany o cel i kres marszu na wschód Marszałek wyjaśniał:
„W niektórych miejscach, pod Brześciem np., przekroczyliśmy już linię, wyznaczoną nam przez Ententę, tzn. linię 8 grudnia, natomiast na północy, koło Niemna, dochodzimy do niej. Linia ta jest pod względem strategicznym nic nie warta.”
Czym była ta wyznaczona Polsce przez Ententę granica? W poprzedzającym ten przedrukowany wywiad wyjaśnieniu z „Pism zbiorowych” Józefa Piłsudskiego podano: „Wyzyskaniu naszego zwycięstwa na froncie mogły przeszkodzić trudności dyplomatyczne. Rada Najwyższa Mocarstw Sprzymierzonych w swej deklaracji z dnia 8 grudnia 1919 r. zezwalała Polsce objąć administracją ziemie b. zaboru rosyjskiego na zachód od linii, pokrywającej się mniej więcej z granicą b. Królestwa Polskiego z wyłączeniem Grodna, a włączeniem północnej Suwalszczyzny. W okresie naszych niepowodzeń Wł. Grabski podpisał w Spaa dnia 10 lipca 1920 r. zobowiązanie zawarcia niezwłocznie rozejmu na tej podstawie, że wojsko polskie cofnie się na tę właśnie linię z dnia 8 grudnia 1919 r.
Następnie jednak ze strony państw sprzymierzonych pojawiły się żądania, by wojska polskie, ścigając nieprzyjaciela, nie przekraczały wspomnianej linii, co pod względem politycznym oznaczało chęć ścieśnienia Polski do granic etnograficznych, a pod względem strategicznym było nonsensem”.
Mając świadomość tego, że walczy z sowieckim najeźdźcą, ale i sprzeciwia się woli państw zachodnich, Piłsudski szedł na wschód.
18 października 1920 roku wydał „Rozkaz na zakończenie wojny”, w którym zapisał:
„Żołnierze! Nie na próżno i nie na marne poszedł wasz trud. Polska nowoczesna zawdzięcza swe istnienie wspaniałym zwycięstwom mocarstw zachodnich nad państwami rozbiorowymi. Lecz od razu, od pierwszych chwil życia swobodnej Polski, wyciągnęło się ku niej mnóstwo pożądliwych rąk, skierowało się mnóstwo wysiłków, by ją utrzymać w stanie bezsiły, by, jeśli już istnieje, była ona igraszką w ręku innych, biernym polem dla intryg całego świata.
Naród polski porwał się do broni, zrobił olbrzymi wysiłek, tworząc liczną i silną armię.
Na barki moje, jako Naczelnego Wodza, w ręce wasze, jako obrońców Ojczyzny, złożył naród ciężkie zadanie zabezpieczenia bytu Polski, zdobycia dla niej szacunku i znaczenia na świecie i dania jej pełni niezależnego rozporządzania się swoim losem.
Zadanie nasze dobiega końca. Nie było ono łatwym. Polska, zniszczona przez wojnę, nie z jej woli na ziemiach polskich prowadzoną, była biedna. Nieraz, żołnierze, łzy cisnęły mi się do oczu, gdym widział wśród szeregów wojsk, prowadzonych przeze mnie, wasze bose, pokaleczone stopy, które już przemierzyły niezmierne przestrzenie, gdym widział brudne łachmany, pokrywające wasze ciało, gdym musiał obrywać wasze skromne racje żołnierskie i żądać często, byście o głodzie i chłodzie szli do krwawego boju. Praca była ciężka, a że była rzetelna, zaświadczą o tym tysiące mogił i krzyżów żołnierskich, rozsianych po ziemiach dawnej Rzeczpospolitej od dalekiego Dniepru do rodzimej Wisły.
Za pracę i wytrwałość, za ofiarę i krew, za odwagę i śmiałość dziękuję wam żołnierze, w imieniu całego narodu i Ojczyzny naszej.
Pokój nie jest jeszcze zawarty w formie skończonej. Żołnierz polski ma go czekać z bronią u nogi, cierpliwie i spokojnie, gotowy w każdej chwili stanąć w obronie owoców swego zwycięstwa, gdyby nieprzyjaciel miał się cofnąć przed ostatecznym jego utrwaleniem. Tej cierpliwości i spokoju wymagam od was stanowczo.
Żołnierz, który tyle zrobił dla Polski, nie zostanie bez nagrody. Wdzięczna Ojczyzna nie zapomni o nim. Zdobyte zostały ogromne obszary, opustoszone i obrócone przez wojnę światową prawie w pustynię.
Zaproponowałem już rządowi, by część zdobytej ziemi została własnością tych, co ją polską zrobili, uznoiwszy ją polską krwią i trudem niezmiernym. Ziemia ta, strudzona siewem krwawym wojny, czeka na siew pokoju, czeka na tych, co miecz na lemiesz zamienią, a chciałbym, byście w tej pracy przyszłej tyleż zwycięstw pokojowych odnieśli, ileście ich mieli w pracy bojowej.
Żołnierze! Zrobiliście Polskę mocną, pewną siebie i swobodną. Możecie być dumni i zadowoleni ze spełnienia swojego obowiązku. Kraj, co w dwa lata potrafi wytworzyć takiego żołnierza, jakim wy jesteście, może spokojnie patrzeć w przyszłość.
Dziękuję wam raz jeszcze.”
Czytaj też:














