Scroll Top
Krzyż Wołyński

Krzyż Wołyński na Powązkach w Warszawie. Kiedy stanie pomnik?
Fot. MP

Krzyż Wołyński na Powązkach w Warszawie. Kiedy stanie pomnik?
Fot. MP

Co Piłsudski myślał o Wołyniu?

Dużo jest o tym dziś tendencyjnych przekazów – sięgnijmy więc do źródeł.

Nie czas i miejsce, aby przywoływać wydarzenia dotyczące możliwości utworzenia – bądź nie –  państwa Ukrainy, lepiej więc zawęzić temat właśnie do tej części ziem należących do Polski, jaką był Wołyń, w międzywojniu częściowo polski, a po II wojnie światowej przyznany ZSRR.

Ile można było zrobić dla Ukraińców?

O tym, jakie plany ma wobec polityki kresowej, mówił Piłsudski podczas objazdu frontu wołyńskiego na początku 1920 roku.

9 stycznia 1920 r. w Równem podczas przyjęcia wydanego na jego cześć, Józef Piłsudski mówił tak:

„Rozumiem te uczucia, jakie przejmują was, gdy witacie mnie, jako reprezentanta państwa polskiego. Sam na kresach byłem wychowany i przeżyłem całą hańbę, jakiej nie szczędzono nam, jako narodowi podbitemu.

Kiedy mówimy o kresach, to musimy zdać sobie sprawę z tego, co to są kresy. Kresy to zetknięcie się jednego narodu z innym, jednej kultury z drugą, jednego wychowania z innym. Dlatego też najtrudniejszą zawsze jest wszelkiej polityki kresowej umiejętnością zdobyć silny, mocny szacunek dla władzy jawnej.

My, Polacy, byliśmy obiektem różnych polityk kresowych. Znaliśmy tę politykę, jaką inni w stosunku do nas uprawiali. Na całym świecie polityka kresowa podobna jest do tej, jakiej my byliśmy obiektem. Nie znam innej polityki kresowej, jak polityka poniżenia i ucisku, której hasłem jest: <Biada zwyciężonym!>My, Polacy, wiemy po sobie dobrze, jakie to skutki za sobą pociąga, jak niedaleko prowadzi, jak niewielkie rezultaty osiąga.

Chcę panom opowiedzieć o pewnym moim znajomym, mieszkającym w mieście i kraju, którego nie wymieniam, a w którym łapówka była prawem. Otóż powiedział on sobie: Zrobię fach z mojej uczciwości, zacznę żyć i zarabiać z uczciwości [mowa o Jędrzeju Moraczewskim, który w taki żartobliwy sposób wspominał swoją ongiś inżynierską pracę w Borysławiu]. Albowiem tam, gdzie nieuczciwość jest powszechna – uczciwość jest rzadką, a każda rzecz rzadka jest drogą – i tam uczciwość może być interesem.

Jeżeli na całym świecie panuje nieuczciwość w polityce kresowej, ja chciałbym, by nasza polityka kresowa była polityką uczciwą.”

I taką była.

Następnego dnia w Łucku w przemówieniu do ludności Piłsudski przypomniał, że trwa wojna, która niesie ciężary. „Wojna jeszcze nie skończona. Losy wojny są w ręku Boga, ale ludzie są po to, aby wojnie dopomóc. Jeśli chcecie, aby wam wojna zapewniła spokój na długo, powinniście pomagać wojskom. Jesteście tuż za frontem, za armatami, więc pomagajcie wojskom do zwycięstwa. Wiem, że częstokroć serdeczna pomoc żołnierzom była okazywana. W imieniu moich żołnierzy, których tu jestem przedstawicielem, dziękuję wam za nią.

Wołyń to kraj, który przeszedł wiele, bardzo wiele zmian. Dziś tak, jutro inaczej. Wczoraj niepodobne do dziś, a dziś do jutra. Te zmiany teraz przeżywamy. Jeśli chcecie, aby obecny stan był zachowany na stałe, radziłbym wam pozbyć się wzajemnych nieufności i w zgodzie dla tego pracować celu.

Wołyń zaludniony jest przez różne narodowości, religie i języki. Jeśli ludzie nie będą sobie okazywali szacunku i zaufania, to stan dzisiejszy się nie ostanie. Tylko współpraca wszystkich wyznań, stanów i narodowości może go utrzymać.

Pamiętajcie panowie, że rząd nie jest wszechmogący. Chciałbym, aby rząd mógł się oprzeć na ludności. Wtedy da wam to, czego od niego żądacie.”

W Łucku tego samego 10 stycznia 1920 r. Piłsudski wygłosił jeszcze jedno przemówienie podczas obiadu wydanego na jego cześć. Dziękował za serdeczne przyjęcie.

„Jestem tym bardziej wzruszony, że sam w dalekiej i równie męczeńskiej ziemi zrodzony, przyjmuję hołd od siostrzenicy ziemi wileńskiej – ziemi wołyńskiej. W pięknej stolicy waszego kraju odbywały się wielkie zjazdy, wielkie postanowienia. W zamku, który zwiedziłem, gdy był jeszcze żywy, ongi wielcy władcy robili swój sejm, za basztami, za bronią ówczesną zebrani radzili i postanawiali o losie ziemi waszej i narodu. Było to w wieku XV, pierwsze sejmiki, pierwsze zbliżenie narodów. W tym refektarzu bernardyńskim zbierały się sejmiki szlachty, którym ziemia niech będzie lekka. Dla nas, potomków, na zawsze pozostaną oni głębokim wspomnieniem. Myśmy ich dzieci, myśmy dzieci Polski, której panowanie sięgało od morza do morza.

Życzę wam, abyście za lasem bagnetów polskich na Wołyniu mogli zebrać nowe sejmiki XX wieku, w których wszystkie ludy, zamieszkujące te ziemie, mogłyby się zebrać dla wspólnej zgody i wspólnego szczęścia.”

Stało się inaczej, Ukraińcy wybrali – i wtedy, i wybierają teraz. A czy z korzyścią dla siebie? Wciąż nie mogą wywalczyć niepodległości i utrzymać własnego państwa. Ciągle nie wiedzą, komu zaufać i kto chce im pomóc.

Co można było zrobić wspólnie z Ukraińcami?

W tym samym duchu kilka miesięcy później, w kwietniu 1920, zawarta została umowa z Semenem Petlurą. Ofensywa polska 26 kwietnia zdobyła Żytomierz, a 7 maja 1920 wojsko polskie zajęło Kijów.

26 kwietnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło komunikat stwierdzający, że rząd Polski uznał prawo Ukrainy do niezależnego bytu państwowego i Dyrektoriat Niepodległej Ukraińskiej Republiki Ludowej z Głównym Atamanem Semenem Petlurą za zwierzchnią władzę.

Piłsudski 26 kwietnia 1920 wydał odezwę ze słowami:

„Wojska Rzeczypospolitej Polskiej na rozkaz mój ruszyły naprzód, wstępując głęboko w ziemię Ukrainy. Ludności ziem tych czynię wiadomym, że wojska polskie usuną z terenów, przez naród ukraiński zamieszkałych – obcych najeźdźców, przeciwko którym lud ukraiński powstawał z orężem w ręku, broniąc swych sadyb przed gwałtem, rozbojem i grabieżą.

Wojska polskie pozostaną na Ukrainie przez czas potrzebny po to, aby władze na ziemiach tych mógł objąć prawy rząd ukraiński”.

17 maja w Winnicy podczas spotkania w Radzie Miejskiej z Petlurą Piłsudski powiedział:

„Niewola i prześladowanie były stałym udziałem obydwu krajów. Wolna Polska nie może być istotnie swobodną, dopóki naokoło panuje wciąż hasło niewolniczego poddawania woli narodowej przemocy terroru. Polska, osiągnąwszy największy skarb na ziemi, tj. wolność, zdecydowała się odrzucić wszystko to, co wolności zagraża, jak najdalej od swych granic.

I w błysku naszych bagnetów i naszych szabel nie powinniście widzieć nowego narzucania cudzej woli. Chcę, abyście w nim widzieli odbłysk swej wolności. Ataman wasz w pięknej swej odezwie obiecał zwołać wolny sejm w wolnej Ukrainie.

Szczęśliwym będę, kiedy nie ja – mały sługa swego narodu – ale przedstawiciele sejmu polskiego i ukraińskiego ustanowią wspólną platformę porozumienia. W imieniu Polski wznoszę okrzyk: Niech żyje wolna Ukraina!”

Petlura okazał się za słaby, aby utrzymać władzę na Ukrainie. Wojska polskie cofały się pod bolszewickim naporem, a wojska bolszewickie dotarły wkrótce pod Warszawę.

Walki z bolszewikami zakończyły się 18 października 1920. Tego dnia, wstrzymując działania wojenne, Piłsudski wydał odezwę, żegnając armię ukraińską Petlury:

„Armia nasza pamięta krwawe walki, w których uczestniczyły wytrwale zarówno w dni zwycięstwa, jak i w godzinach próby, wojska ukraińskie. Wspólnie przelana krew i braterskie mogiły położyły kamień węgielny wzajemnego porozumienia i pomyślności obu narodów.

Obecnie, po dwóch latach ciężkich walk z barbarzyńskim najeźdźcą, żegnam wspaniałe wojska Ukraińskiej Republiki Ludowej i stwierdzam, że w najcięższych chwilach, wśród nierównych walk niosły one wysoko swój sztandar, na którym wypisane hasło: <Za naszą i waszą wolność > jest wyznaniem wiary każdego uczciwego żołnierza”.

Eksperyment wołyński

Traktat ryski z 18 marca 1921 zachodnią część Wołynia przyłączył do Polski, wschodnią przyznano ZSRR.

Zachodni Wołyń – ze stolicą w Łucku – formalnie przyłączono do Polski w 1921 roku.

Piłsudski nadawał ziemię na tym terenie osobom zasłużonym w wojnie z bolszewikami.

Wojewodą wołyńskim pod koniec czerwca 1928 r. został Henryk Józewski. Realizował politykę określaną jako „eksperyment wołyński”, opartą na próbie uwzględniania potrzeb i opinii większości ludności ukraińskiej, zamieszkującej te ziemie, z zamiarem uzyskania jej lojalności wobec państwa polskiego. Głównie miało to polegać na powszechności kształcenia, zacofane i zaniedbane ziemie starano się modernizować, a analfabetyzm sięgający 84 proc. wśród prawosławnej ludności na wsi – likwidować, pomiędzy 1921 a 1939 r. odsetek dzieci uczęszczających do szkół wzrósł z 15 do 70%.

Na ziemi wołyńskiej umacniał się jednak nacjonalizm ukraiński i komunizm. Pozycją Józewskiego zachwiała śmierć Marszałka – zaczęła dominować wówczas koncepcja polonizacji kresów.

Henryk Józewski pozostał wojewodą (z krótką przerwą) do kwietnia 1938 r.

„Zebranie się dla wspólnej zgody i wspólnego szczęścia” okazało się niemożliwe, „eksperyment wołyński” poniósł fiasko.

15 czerwca 1934 Hryhorij Maciejko  z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów zabił Bronisława Pierackiego, ministra spraw wewnętrznych, bliskiego współpracownika Piłsudskiego. Do czynu tego nakłaniał go i udzielał pomocy w postaci dostarczenia pieniędzy i broni Stepan Bandera, za co został skazany na karę śmierci zamienioną na mocy amnestii na dożywocie. Z więzienia w Brześciu uwolniono go we wrześniu 1939 roku wobec bombardowań niemieckich.

Nacjonalizm i ludobójstwo

Umiejętnie podsycany przez Rosjan i Niemców nacjonalizm ukraiński rozrastał się i doszło w końcu do mordów na ludności polskiej mieszkającej na Wołyniu. Miały charakter czystki etnicznej. Prowadziła je Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) oraz Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) na polskiej ludności Wołynia, Małopolski Wschodniej i Lubelszczyzny w latach 1943–1947. Kulminacja morderstw, określana jako Krwawa Niedziela, miała miejsce 11 lipca 1943 r.

W ubiegłym roku Sejm ustanowił 11 lipca Dniem Pamięci o Polakach ofiarach ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

Więcej:

11 lipca Dniem Pamięci o Polakach ofiarach ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej?

Tegoroczne wydarzenia sprowokowane przez zmianę nazwy elitarnej jednostki wojskowej Sił Zbrojnych Ukrainy na imię bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) nie doprowadziły jednak do potwierdzenia i potępienia ukraińskiego ludobójstwa na forum Unii Europejskiej, o członkostwo której ubiega się teraz Ukraina.

Parlament Europejski nie przyjął rezolucji proponowanej przez Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (z posłami PiS), a ograniczył się do przyjęcia forsowanego przez Europejską Partię Ludową (z KO i PSL) jednozdaniowego stwierdzenia umieszczonego w raporcie o postępie Ukrainy w dążeniu do integracji, iż posłowie „wyrażają ubolewanie z powodu zlekceważenia polskiej wrażliwości i żalu oraz uważają, że decyzja ta podważa stosunki sąsiedzkie, wzywając do deeskalacji i wznowienia wysiłków w dobrej wierze na rzecz pojednania.”

Czytaj też:

PE zadowolony z reform na Ukrainie i „wyraża ubolewanie” po gloryfikacji UPA

 

Dalecy jesteśmy więc od doprowadzenia do rzetelnej oceny wydarzeń na Wołyniu. Ludobójstwo nie przedawnia się. Należy dążyć nie tylko do grzecznościowych gestów, ale do postawienia przed sądem jeszcze żyjących sprawców wydarzeń – a przynajmniej ich szukać. Dlaczego tego nie robimy? Nie jest niemożliwe, że jeszcze żyją. Czy akcja Wisła ma zastąpić ukaranie sprawców mordów i pomocy mordercom? Dlaczego pozwolono na hodowanie poczucia krzywdy, a nie osądzono czynów? Trzeba doprowadzić do zadośćuczynienia i wypłaty odszkodowań.

Z pewnością uczciwym Ukraińcom nie wyda się to nadmierną represją, nawet teraz, kiedy zmagają się z rosyjskim atakiem i budują własną państwowość, szukając fundamentu do jej trwałego posadowienia – a nawet właśnie dlatego.

 

 

 

 

 

 

Posty powiązane

error: Content is protected !!