Scroll Top
flaga

Wiwat król, wiwat sejm, wiwat wszystkie stany!
Fot. Pixabay

Wiwat król, wiwat sejm, wiwat wszystkie stany!
Fot. Pixabay

Konstytucję mieć trzeba…

Rzeczpospolita Polska dostrzegła to jako drugie państwo na świecie.

I konstytucję uchwaliła – a zrobili to zgodnie: król, naród i wszystkie stany.

Czytaj też:

3 Maja 1791 – Konstytucja, która miała ocalić Rzeczpospolitą

Gorzej było z wprowadzeniem jej w życie – ale wcale nie dlatego, aby to autorzy zdystansowali się do swojego dzieła. Zadziałali sąsiedzi. I nieprawda, że pomogła im polska anarchia. Znakomicie – i ponadczasowo – ocenił niegdyś ten aspekt wydarzeń Paweł Jasienica. Przypomniał najpierw, że to nie polscy posłowie używali veta, osłabiając sejm (czyżby republikanizm, pluralizm religijny i poselska wielonarodowość jednak nie wychodziły Polsce na dobre?). Potem ocenił, że Polska za Zygmunta Augusta przeżyła tragedię wynikającą ze starcia zdolnego, tolerancyjnego i silnego króla z sejmem – stojącym na „poziomie umysłowym i moralnym, jakiego już nigdy potem nie miała Rzeczpospolita oglądać. Legła między nimi różnica doktryn”.

Legła i zaważyła na długo.

„Ogólna niemożność była właściwie głębokim i długotrwałym kryzysem, z którego pod koniec XVIII wieku Polska próbowała się wyrwać za cenę śmiertelnego ryzyka – rzeczywiście zakończonego śmiercią państwa.

Konstytucja 3 maja była mądrze obmyślonym i sprawnie zorganizowanym zamachem stanu, który przyniósł wzmocnienie władzy centralnej mającej funkcjonować w sposób całkiem nowoczesny. Ale koniunktura międzynarodowa układała się jak najfatalniej, co miało trwać nieprzerwanie aż do roku 1914”.

Ale przecież przerwanie niekorzystnych dla Polski układów nastąpiło – do czego Konstytucja majowa też się przyczyniła, stanowiąc na czas rozbiorów ważny punkt odniesienia, powód do dumy i podstawę nadziei. A to dało siłę do przetrwania i działania.

Sama konstytucja – nawet najlepsza – niewiele może. Ale naród, który ją ma – a, to już owszem…

 

 

 

Posty powiązane

error: Content is protected !!