Prezydent RP w drodze do złożenia wieńca na grobie gen. Antoniego Chruściela „Montera”, dowódcy Okręgu Warszawskiego AK (Cmentarz Wojskowy na Powązkach, 1 sierpnia)
Fot. MP
Prezydent RP w drodze do złożenia wieńca na grobie gen. Antoniego Chruściela „Montera”, dowódcy Okręgu Warszawskiego AK (Cmentarz Wojskowy na Powązkach, 1 sierpnia)
Fot. MP
Za nami obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego
Poniżej fragmenty wystąpienia Prezydenta RP Karola Nawrockiego, wygłoszonego 31 sierpnia na Placu Krasińskich przy Pomniku Powstania Warszawskiego.
W przeddzień 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego stajemy z jednej strony, żeby oddać hołd i pomodlić się – przed chwilą modliliśmy się za tych, którzy odeszli – ale także podziękować Panu Bogu za to, że wciąż jest z nami ponad stu Powstańców Warszawskich, którzy dzielą się swoją mądrością, swoją historią i budują współczesną Rzeczpospolitą.
Jesteśmy tutaj także po to, aby w przeddzień tej rocznicy poddać głębokiej refleksji ten dramat konieczności, który wydarzył się 82 lata temu. Dramat konieczności, który wyglądał jak dramat antyczny, w którym nie można było dokonać jednego dobrego wyboru. Trzeba było bowiem wybierać z jednej strony między życiem, z drugiej strony między godnością i wiernością swoim wartościom.
Tak już w życiu jest na przestrzeni wieków, że ci, którzy uczestniczą w największych i najważniejszych wydarzeniach historycznych, muszą takiego wyboru dokonać. Czasami stawiają na szali swoje życie, aby wybrać godność, człowieczeństwo i wierność własnym wartościom – tak się stało 82 lata temu.
(…)
Tacy już jesteśmy – pięknie napisał o tym polski filozof Henryk Elzenberg, mistrz Zbigniewa Herberta – te słowa są tak głęboko w naszym sercu: „Sens walki powinien być mierzony nie jej szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie których walka została podjęta”. Musimy sobie także w XXI wieku uświadomić, że tacy właśnie jesteśmy jako narodowa wspólnota i zawsze pragnienie wolności i niepodległości wygra w naszych sercach.
(…)
Opisał to, Szanowni Państwo, w nieoczywistej, ale ujmującej antologii kapelan Armii Krajowej i Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński. Już w latach 60., gdy wspominał Powstanie Warszawskie, napisał, że ptak zamknięty w klatce nie uderza o pręty dlatego, że nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, tylko uderza o pręty dlatego, że chce wydostać się z klatki, bo jest stworzony do latania. Nasz naród jest stworzony do wolności i to decydowało o heroizmie Powstania Warszawskiego. To decydowało o tym, że ludzie wykształceni w II Rzeczypospolitej i rozmiłowani w Polsce byli gotowi bić się pomimo wszelkich kalkulacji.
(…)
Od roku 1939 w pracy organicznej, w pracy pozytywistycznej Polacy zbudowali największe podziemne państwo świata – ze swoimi sądami, ze swoją edukacją, kulturą, sztuką, z największą podziemną armią świata. To nie jest impulsywny romantyzm. To także cecha tego wielkiego, pięknego narodu, który doceniali w tym miejscu – na Placu Krasińskich – najwięksi, wśród nich lider Stanów Zjednoczonych, Prezydent Donald Trump, dostrzegając tę wielką duszę narodu polskiego. My wnosimy do Unii Europejskiej i do wspólnoty europejskiej także tę cechę, która jest naszą chlubą, a którą zawdzięczamy właśnie Wam, bo pokazaliście ją 1 sierpnia 1944 roku.
(…)
Powstanie Warszawskie było z jednej strony erupcją wielkiego heroizmu, który zrodził się właśnie z tego, kim jesteśmy, i wielkiego tragizmu, który zrodził się z siły dwóch systemów totalitarnych: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu. Hitler ze Stalinem w roku 1939 najpierw zaczęli dewastować i wymazywać Polskę i Europę Środkowo–Wschodnią z map, a w roku 1944, mimo że już nie byli w sojuszu dyplomatycznym ani militarnym, to mentalnie wciąż byli razem. Niemcy blok po bloku z precyzją mordowali naszą ukochaną stolicę, a Sowieci pozwalali tej stolicy umierać. Ten sojusz nie skończył się w roku 1941, tylko trwał, obie siły chciały zniszczyć Rzeczpospolitą Polską – i Powstanie Warszawskie także o tym mówi, o tym powinniśmy pamiętać.
Czytaj też:














