Marsz Niepodległości 11 listopada 2024.
Fot. MP
Marsz Niepodległości 11 listopada 2024.
Fot. MP
Żywiołem szczęścia jest śmiech
„Wtedy państwo poczyna istnieć, gdy dekrety i ustawy rządu są przez obywateli usłuchane” – zauważał marszałek Józef Piłsudski.
Wszyscy znamy wypowiedź Józefa Piłsudskiego nagraną na płytę gramofonową we wrześniu 1924 roku, w której żartował ze śmiesznej sytuacji wynikającej z dziwacznej trąby, która „ludzkim głosem gada” – oddzielając ów głos od właściciela i pozwalając być może kiedyś na sprzedawanie go „za trzy grosze gdzieś na jarmarkach”. „Zabawne pomysły mają ludzie…”
Rzadko jednak mamy możliwość poznania tej wypowiedzi do końca.
Co chciał przekazać Piłsudski w tym nagraniu? Dalej mówił tak: „Powiadają, że to jest uwiecznienie. Gdy więc moja pusta myśl łączy tę trąbę z wiecznością, chciałbym zastrzec, by głos ten jeden piękną prawdę krzyczał: prawdę o śmiechu.
Żywiołem szczęścia jest śmiech. A im bardziej jest pustym i szczerym, im bardziej nazywamy go dziecinnym, tym więcej jest w nim szczęścia, tym więcej jest w nim nieba na ziemi.
Umiałem, jak dobry żołnierz, śmiać się wesoło, gdy życiu niebezpieczeństwo groziło.
I gdy przed tą maszynką stoję, wciąż mnie jedna myśl prześladuje, bym mógł uwiecznić nie głos, lecz śmiech.
Śmiać się na zamówienie nie umiem, lecz powiem panom jedną uwagę o śmiechu.
Witaliśmy Polskę odrodzoną nie dźwięcznym śmiechem odrodzenia, lecz jakimś kwasem śledzienników i jakąś zgryźliwością ludzi o chorych żołądkach. Więc głosem z trąby błagam: matki i ojcowie, gdy sami śmiać się nie możecie, w kąt rzućcie instrumenty pedagogiczne, gdy wesoły srebrny dzwonek roześmianych buziaków dziecinnych w waszych domach się rozlega. Niech się śmieją polskie dzieci śmiechem odrodzenia, gdy wy tego nie umiecie! A gdy wam teraz do śmiechu już usta się układają, śmiejcie się do woli, gdy ja z tej trąby was żegnam pustym, dziecinnym, żołnierskim śmiechem i słowem: do widzenia!”
A – jak wspominała córka – Józef Piłsudski „Przy całej swojej powadze, która budziła respekt, umiał śmiać się szczerze i głośno”.
Z kolei Aleksandra Piłsudska, wspominając okoliczności nagrania, mówiła o tym, że „firma spodziewała się przemówienia na temat państwowy lub historyczny. Ale mąż mówił o dzieciach”.
Czy na pewno tylko o dzieciach?
Wciąż nie udaje się wypracować modelu świętowania odzyskania przez Polskę niepodległości po latach rozbiorów. „Podłączyliśmy” tę naszą radość do radości Europy kończącej wojnę.
Sam Piłsudski uważał, że 11 listopada to nie jest najlepsza data do świętowania odrodzenia naszej państwowości, wskazywał na dwie lepsze: daty wydania przez niego dekretów, które „zostały przez Polskę usłuchane”, tj. 22 listopada – dekret ustalający naczelne władze państwa i 28 listopada – dekret ustanawiający wybory sejmowe według podanej ordynacji. Właśnie ta druga data wydawała się Naczelnikowi Państwa najważniejsza, także dlatego, że łączyła się z dniem wybuchu Powstania Listopadowego.
Więcej o tym:
„Wtedy państwo poczyna istnieć, gdy dekrety i ustawy rządu są przez obywateli usłuchane” – stwierdzał więc Józef Piłsudski, pytany o dzień, który powinniśmy świętować jako początek odrodzenia naszej państwowości.
Czy świętując jako dzień odrodzenia państwa datę uznania przez Polaków dekretu Marszałka mielibyśmy może więcej ochoty do śmiechu tego dnia? Czy czulibyśmy się silniejszą i bardziej odpowiedzialną wspólnotą? To niewykluczone, choć i nieprzesądzone. Bo przecież tamte dwa dekrety nie wszystko rozstrzygnęły, a te dzisiejsze – już całkiem inne, może nawet zupełnie nie nadają się do uznania…
107 lat mamy własne odrodzone państwo, to prawie tak długo, jak długo trwały rozbiory.
Pracujemy. A warto pamiętać, że drugie nagranie Józefa Piłsudskiego z 1924 roku mówiło właśnie o roli pracy – równie ważnej, jak okiełznanie żywiołów; ludzka praca, zwłaszcza praca zbiorowa, tworzy kulturę. A – jak już wiemy – „Żywiołem szczęścia jest śmiech”…
Boli wiele, niezależnie od wszystkiego spróbujmy jednak dziś uśmiechnąć się – w końcu najważniejsze, aby kwasy nie dominowały, a prosi nie byle kto, tylko sam Marszałek…

Józef Piłsudski (karmi Kasztankę) w towarzystwie córek Wandy i Jadwigi oraz adiutantów por. Michała Galińskiego (1. z lewej) i por. Jerzego Jabłonowskiego (2. z lewej). 1925 r.
Czytaj też:
Święto Niepodległości z Józefem Piłsudskim…














