Na transformacji energetycznej zarobią rolnicy i samorządy?
Fot. Bruno z Pixabay
Na transformacji energetycznej zarobią rolnicy i samorządy?
Fot. Bruno z Pixabay
Będą wiatraki, biogazownie, spółdzielnie energetyczne
A wszystko to sprawi, że spadną ceny energii… Wiceminister klimatu i środowiska Miłosz Motyka nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Jak również co do korzyści rolników i samorządów. Wiceminister zapewniał o tym, odpowiadając na pytania posła Jarosława Rzepy.
Morskie farmy wiatrowe
– Jeśli chodzi o projekty morskich farm wiatrowych, to one są fundamentem naszej transformacji energetycznej. Do 2030 r. planowane jest osiągnięcie mocy do 6 GW, do 2040 r. to będzie 18 GW. Oczywiście im więcej projektów, tym niższa cena energii elektrycznej – takie zapewnienie złożył w Sejmie wiceminister klimatu i środowiska Miłosz Motyka.
Jak wyliczał wiceminister, w ramach Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu na kolejne lata z przeznaczeniem na energetykę wiatrową lądową i morską zaplanowano: do 2030 r. – 110 mld zł, w kolejnych 5 latach – 98 mln zł i do 2040 r. – 87 mld zł.
– Koszty przeprowadzenia transformacji energetycznej są niższe pod względem inwestycyjnym niż skutki jej nieprzeprowadzenia – zapewnił, podobnie zresztą jak niedawno minister w odpowiedzi na interpelację.
Więcej:
Co to jest „dezinformacja klimatyczna” i ile kosztuje transformacja energetyczna?
Inwestycje w wiatraki morskie są na różnym etapie.
– W ramach pierwszej fazy wsparcia to jest siedem projektów, w ramach drugiej fazy – kolejnych 12. Wreszcie dwa projekty podjęły finalne decyzje inwestycyjne: w 2023 r. projekt Baltic Power realizowany przez Orlen we współpracy z kanadyjską firmą oraz kilkanaście dni temu projekt Baltica 2 realizowany przez spółkę PGE z duńską spółką Ørsted. To daje gwarancję, że te projekty będą realizowane. To daje gwarancję, że jeszcze w 2026 r. do polskich domów popłynie pierwszy prąd z morskich farm wiatrowych – zapewniał wiceminister i dodawał, że Polska może być i będzie hubem logistycznym: – Powstają porty instalacyjne, porty serwisowe, z których również będziemy mogli korzystać tutaj, w Polsce. Oczywiście decyzję podjęto w kwietniu 2023 r. zrobili to nasi poprzednicy, żeby port instalacyjny dla jednej z farm był zlokalizowany na Bornholmie. Ale my będziemy robili wszystko, żeby to polskie porty mogły być beneficjentami tych inwestycji, żeby to z polskich portów można było instalować i serwisować te farmy wiatrowe.
Lądowa energetyka wiatrowa
Te wyjaśnienia tak bardzo ucieszyły posła Jarosława Rzepę, że domagał się potępienia poprzedników i zapewnienia, że również energetyka wiatrowa lądowa nabierze rozpędu. Dopytywał:
– Pytanie konkretne, bo to jest również wyzwanie, sprawa, na którą czekają polskie samorządy, które mają podatki z tej energetyki. Rolnicy, którzy też z tego skorzystają – mam nadzieję, że nie tylko ci, na których polach wiatraki się znajdują, ale również ci oddziałujący i przede wszystkim ci, którzy mogą to robić i mają tereny, na których może być lokalizowana taka energetyka. Panie ministrze, kiedy możemy liczyć na energetykę lądową i na przyspieszenie, na te podatki, na które czekają samorządowcy, i dodatkowe dochody, na które liczą rolnicy?
I tu wiceminister klimatu Miłosz Motyka potrafił ucieszyć koalicjanta i kolegę partyjnego.
– Jeśli chodzi o odblokowanie energetyki wiatrowej, to ustawa to gwarantująca jest na etapie prac Stałego Komitetu Rady Ministrów i już znajduje się w porządku obrad zaplanowanym na przyszły czwartek – podał. – Ona gwarantuje odblokowanie tego potencjału i wzrost z 16% możliwości lokalizowania na takim terenie naszego kraju lądowych elektrowni wiatrowych do 24%, a nawet 25%. Ona też daje gwarancję repoweringu, czyli tam, gdzie już dzisiaj często w dobrych lokalizacjach są lądowe farmy wiatrowe, będzie można po uzyskaniu decyzji środowiskowej, po pełnym etapie planistycznym wzmocnić te turbiny, sprawić, by one były znacznie nowsze. To oznacza, że znacznie nowszy sprzęt, również ten, który jest produkowany w Polsce, będzie tam instalowany. To nam da gwarancję, że do 2030 r. będziemy w stanie wpiąć do naszego systemu elektroenergetycznego od planowanych 6 GW do nawet 10 GW mocy z lądowej energetyki wiatrowej.
Na rozwoju energetyki wiatrowej mają też zarobić samorządy i okoliczni mieszkańcy:
– Dajemy też w ramach tej ustawy odpowiednie możliwości samorządom. Będzie możliwość skorzystania z tańszego prądu względem tych, którzy są mieszkańcami terenów, które są blisko i wokół wiatraków. Ale też cała procedura planistyczna, cała procedura środowiskowa będzie zachowana i na końcu zawsze decydujące będzie zdanie rady gminy, tak aby to wspólnota lokalna zawsze mogła o danej inwestycji decydować. A więc nic o wspólnocie lokalnej bez niej.
Biogaz i dystrybucja
Wiceminister przypomniał o uruchomieniu biometanowni.
– Oprócz lądowej energetyki wiatrowej bardzo mocno inwestujemy w sektor biogazu, biometanu. Już w marcu zacznie działać pierwsza biometanownia. Będziemy mogli produkować z biometanu prąd na potrzeby transportu i później, dzięki zmianom regulacyjnym, ale też inwestycyjnym, czyli zwiększeniu środków w programie „Energia dla wsi”, będziemy mogli wspierać ten sektor.
Więcej:
MKiŚ: Pierwsza biometanownia to początek zmian w kierunku samowystarczalności energetycznej Polski
Pozostaje już tylko kwestia dystrybucji:
– W przyszłości będą kolejne zmiany legislacyjne dotyczące chociażby potencjalnego rozszerzenia funkcjonowania spółdzielni energetycznych. Będzie więcej środków na ich tworzenie i na inwestycje także w sieci dystrybucyjne, bo o inwestycjach w sieci przesyłowe dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy już powiedziałem. Te umowy już są podpisywane, te umowy już są zawierane. Dzięki środkom z programu FEnIKS do 2030 r. blisko 100 mld zł będzie wydane na sieci przesyłowe i dystrybucyjne, by móc ten potencjał, o którym mówiliśmy, pochodzący z morskich farm wiatrowych, lądowej energetyki wiatrowej i biogazu wpiąć do naszego systemu elektroenergetycznego.
Wiceminister zapewnił, że wszystko to sprawi, że ceny energii będą niższe. Wyliczeń nie przedstawił.













