Manipulacja i fake news to duże zagrożenie.
Fot. djedj z Pixabay
Manipulacja i fake news to duże zagrożenie.
Fot. djedj z Pixabay
Co ma, a czego nie ma Instytut Witosa?
I czy minister rolnictwa będzie w stanie poprowadzić instytut – z założenia – naukowy, i to jeszcze o charakterze humanistycznym?
Instytut imienia Witosa został powołany – przez Sejm ustawą z 25 lipca, opublikowaną 8 sierpnia – jako instytut badawczy „w rozumieniu ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych”. Ustawa ta stanowi: „Instytutem badawczym w rozumieniu ustawy jest państwowa jednostka organizacyjna, wyodrębniona pod względem prawnym, organizacyjnym i ekonomiczno-finansowym, która prowadzi badania naukowe i prace rozwojowe ukierunkowane na ich wdrożenie i zastosowanie w praktyce”.
I ruszyła machina organizowania, gdyż w ustawie powołującej przewidziano zadania i środki już na ten rok – 10 mln zł jednorazowej dotacji na pierwsze wyposażenie w środki obrotowe i przez 12 miesięcy możliwość nieodpłatnego przekazywania przez państwowe jednostki budżetowe mienia pozostającego w ich władaniu.
Ustawa przewiduje też powołanie przez ministra, „w terminie 14 dni od dnia wejścia w życie ustawy, Pełnomocnika do spraw Organizacji Instytutu imienia Wincentego Witosa”. I tak się stało.
2 września MRiRW poinformowało o powołaniu pełnomocnika: „Został nim prof. Piotr Kosiak” – podano.
Więcej:
Powołanie pełnomocnika ds. organizacji Instytutu im. Wincentego Witosa
„Prof. Piotr Kosiak, doświadczony menadżer i ekspert w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu, ekonomii społecznej, a także wykładowca zarządzania Collegium Civitas oraz Akademii Wymiaru Sprawiedliwości został powołany przez ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego na Pełnomocnika do spraw organizacji Instytutu im. Wincentego Witosa” – głosi informacja ministerstwa zamieszczona na stronie internetowej 2 września. Minister tak nadał kierunek nowemu pełnomocnikowi:
„- Potrzebne są nowoczesne programy edukacyjne, które w czasie wszechobecnej manipulacji i fake newsów uczyć będą właściwego rozumienia takich pojęć jak <demokracja>, <patriotyzm> czy <społecznik>. Do tego niezbędne są takie miejsca jak powołany przez Sejm Instytut im. Wincentego Witosa, by angażować i kształcić nowe pokolenia liderów. A Wincenty Witos – trzykrotny premier i obrońca demokracji jest nie tylko dla członków ruchu ludowego doskonałym przykładem mądrego przywództwa. Życzę Panu siły i satysfakcji w realizacji tej misji – powiedział nowo powołanemu Pełnomocnikowi minister Stefan Krajewski.”
Prowadzenie instytutu – i jego organizacja – to zatem niebagatelna misja. I minister, i „Prof. Piotr Kosiak” powinni ją zatem traktować z powagą. Jak się jednak okazuje, już na starcie popełniono pewną – kłopotliwą, a nawet kompromitującą – pomyłkę czy nawet manipulację albo fake news. Bo czy „prof. Piotr Kosiak” jest profesorem?
Co ma Instytut Witosa?
Dopytywane, „Jaki stopień naukowy ma <Prof. Piotr Kosiak>? Kiedy i który prezydent nadał mu tytuł profesora? Jeśli jest profesorem uczelnianym – to której uczelni?” MRiRW w nadesłanej informacji pozbawia „Piotra Kosiaka” jakiegokolwiek tytułu i stopnia. MRiRW podaje (podkreślenia redakcji): „zgodnie z danymi zawartymi w bazie Ludzie nauki Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego Pełnomocnik ds. Organizacji Instytutu imienia Wincentego Witosa Piotr Kosiak ma stopień naukowy doktora w dziedzinie nauk teologicznych, nadany w 2019 r. na Wydziale Teologicznym Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Źródłem danych dla ww. bazy jest Zintegrowany System Informacji o Szkolnictwie Wyższym i Nauce POL-on, prowadzony przez ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki.”
A więc sprawdzono u źródeł. Dlaczego wobec tego „doktorowi” pisze się w oficjalnej informacji zamieszczonej na stronie internetowej ministerstwa „profesor” przed nazwiskiem?
„Ponadto Piotr Kosiak, jako Full Professor w dziedzinie Zarządzania i Administracji Biznesowej na Uniwersytecie Azteca, pracuje jako adiunkt w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie oraz pełni funkcję profesora Katedry Zarządzania w Collegium Civitas w Warszawie. W latach 2022-2023 był profesorem wizytującym na Uniwersytecie Zhejiang, gdzie zdobył Master of Laws (LL.M), Doctor of Business Administration (DBA) oraz Master of Business Administration (MBA) w Collegium Humanum. Powyższe dane pochodzą z ORCID – otwartego i niezależnego rejestru służącego do identyfikowania autorów i współautorów publikacji akademickich (por. https://orcid.org/0000-0003-1136-4507)” – podaje jeszcze ministerstwo, a więc udowadnia, że „prof. Piotr Kosiak” ma co najwyżej prawo pisać sobie „prof.”, ale po nazwisku, jako profesor uczelniany – i jeszcze dodając uczelnię, w której naucza.
Ta subtelna różnica nie jest wcale nieznacząca przy tak delikatnej kwestii, jak tworzenie instytutu – z założenia – badawczego. Trochę trwa – i niemało pracy kosztuje – uzyskanie stopnia doktora habilitowanego (czyli pozycji samodzielnego pracownika nauki) i jeszcze zgromadzenie wybitnych osiągnięć naukowych, aby móc wystąpić do prezydenta o nadanie tytułu naukowego profesora.
Tytuł taki z pewnością przydałby się tworzącemu instytut – zwłaszcza, że do zatrudnienia na stanowisku profesora instytutu (zgodnie z ustawą o PAN) wymagany jest co najmniej stopień doktora habilitowanego, a dopiero na stanowisku adiunkta można zatrudnić osobę, która posiada co najmniej stopień doktora. Ustawa o instytutach badawczych stanowi natomiast skromnie: dyrektorem instytutu może być osoba, która m.in. posiada co najmniej tytuł zawodowy magistra, magistra inżyniera albo równorzędny i posiada co najmniej 3-letnie doświadczenie w zarządzaniu zespołami pracowniczymi.
A więc – chyba – można było skromniej i prawdziwiej.
Czego nie ma Instytut Witosa?
Pierwszym zadaniem pełnomocnika do tworzenia instytutu było przygotowanie statutu, przyjętego już przez ministra:
Zgodnie ze statutem w ciągu 30 dni od wejścia w życie zarządzenia minister powoła radę naukową instytutu – a listę kandydatów przedstawi pełnomocnik.
Dalej będzie trudniej: żeby zatrudnić pracowników, trzeba będzie zamieścić ogłoszenie o konkursie m.in. na stronie internetowej instytutu. A tej nie ma, podobnie jak siedziby instytutu. Ministerstwo zapewnia: „Trwają prace nad utworzeniem jego struktur oraz wyposażeniem w środki niezbędne do prowadzenia działalności określonej w akcie o utworzeniu instytutu”.
Środki są zagwarantowane w ustawie, ale poziomu instytutu nie da się zagwarantować w ten sam sposób. Przeto „Nie tumańcie bliźniego swego”…














