Samorządowcy podnosili kwestię braku możliwości skutecznego reagowania.
Fot. Robert Balog z Pixabay
Samorządowcy podnosili kwestię braku możliwości skutecznego reagowania.
Fot. Robert Balog z Pixabay
Ile mamy wilków i niedźwiedzi?
Przybywa ich znacznie – a czy jest już tyle, że można ich nie chronić?
Jak w sejmowej komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa podało Ministerstwo Klimatu i Środowiska, ale na podstawie nie całkiem świeżych danych Głównego Urzędu Statystycznego, w latach 2014-2024 zauważalny jest stały wzrost liczebności wilka w Polsce: od ok. 1300 osobników w 2014 r. do ok. 5100 osobników w 2024 r. Wilk występuje praktycznie na terenie całego kraju, ale ponad 1/4 polskiej populacji bytuje na terenie województwa podkarpackiego (ok. 1400 szt.).
W odniesieniu do niedźwiedzia brunatnego również zauważalny jest stały wzrost krajowej populacji – z ok. 163 osobników w 2014 r. do ok. 404 osobników w 2024 r., z czego na terenie województwa podkarpackiego żyje zdecydowana większość tych zwierząt (ok. 339 niedźwiedzi).
Aktualnie na mocy rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt, wilk i niedźwiedź podlegają ochronie ścisłej i wymagają ochrony czynnej. W związku z powyższym, w stosunku do tych zwierząt obowiązują liczne zakazy m.in. umyślnego płoszenia i zabijania.
„W toku podjętej dyskusji przedstawiciele samorządu terytorialnego wielokrotnie podkreślali, iż wzrost populacji niedźwiedzia brunatnego na terenie Bieszczad jest zbyt gwałtowny i stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców również w centrach miast. Samorządowcy podnosili kwestię braku możliwości skutecznego reagowania, aby niedźwiedzie nie wracały na tereny miejskie, ograniczone możliwości płoszenia, odłowu i długie oczekiwanie na decyzję Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o celowym odstrzale synantropizowanych niedźwiedzi brunatnych. Przedstawiciele władz lokalnych wnosili o pomoc rządu, gdyż według nich ich możliwości zwiększania poziomu bezpieczeństwa zostały wyczerpane – samorządy m.in.: odwołują lokalne wydarzanie sportowe, wycieczki dzieci i młodzieży oraz możliwość samodzielnego powrotu dzieci z placówek edukacyjnych do domów z uwagi na bytowanie niedźwiedzi brunatnych na terenie zabudowanym. Przedstawiciele samorządu terytorialnego zwracali uwagę na skumulowanie dużej liczby drapieżników na relatywnie małym terenie.
Podnoszono m.in.: kwestie wykorzystania obrożowania telemetrycznego w monitorowaniu drapieżników, korzystania z terenów leśnych przez turystów, odszkodowania za wyrządzone szkody przez drapieżniki, inwentaryzację dużych drapieżników, zmianę paradygmatu ochrony zwierząt oraz działania systemowe i doraźne.
W dyskusji pojawiły się również głosy o ważnej roli wilka i niedźwiedzia brunatnego w ekosystemie zaznaczając, że ich obecny wizerunek jest zniekształcony przez subiektywne poczucie zagrożenia.
Przedstawiciele resortu zapewnili, iż w sytuacji zagrożenia życia są wydawane zgody na odstrzał niebezpiecznego osobnika” – głosi informacja po posiedzeniu. I nic więcej nie zapowiada.
Czytaj też:
Płoszenie wilka i niedźwiedzia prawie uchwalone














