Scroll Top
banknoty

Drugi instytut – działa już Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi – będzie „badał” myśl ludową pod nadzorem MRiRW.
Fot. pasja1000 z Pixabay

Drugi instytut – działa już Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi – będzie „badał” myśl ludową pod nadzorem MRiRW.
Fot. pasja1000 z Pixabay

Instytut im. Witosa coraz bliżej

Senat poprawił ustawę powołującą instytut im. Witosa. A to oznacza, że projekt wraca do Sejmu – a instytut najprawdopodobniej powstanie, chyba że sprzeciwi mu się prezydent.

 

Poprawił niewiele, ale niejako przy okazji dopowiedziano kilka istotnych kwestii.

Na forum Senatu wyjaśniono np., że trwa walka między Krakowem (Wierzchosławice, Tarnów) a Warszawą o to, gdzie instytut będzie miał siedzibę. Oczywiście wygrała Warszawa „z uwagi na ogólną dostępność i obecność wszystkich centralnych instytucji”.

Senator Halina Bieda pytała jeszcze:

– O jakich miejscach pamięci, które będą przywrócone społeczeństwu, mówimy? Ja rozumiem, że one są do tej pory ukryte, skoro chcemy je przywracać.

Odpowiedź udzielona przez senatora Józefa Zająca wymaga zauważenia – z racji rozmachu, jaki zapowiada. Otóż:

– Jeśli chodzi o miejsca pamięci, to są takie miejsca, ja widziałem upamiętnienie niedaleko Łańcuta, gdzie jest kamień, taki potężny głaz, z którego przemawiał Wincenty Witos chyba w roku 1932 do zgromadzonych tam wtedy, można powiedzieć, chłopów, którzy wypełniali ogromny obszar łąk, można by było oszacować, że ok. 3–4 ha. Takich miejsc jest trochę, zwłaszcza związanych z pobytami Wincentego Witosa i jego spotkaniami z ówczesnymi chłopami.

Godne uwagi jest też pytanie, które zadał senator Marek Borowski: dlaczego ministrem nadzorującym i mianującym dyrektora ma być minister rolnictwa?

– No, ja wiem, że Witos był rolnikiem, ale rozumiem, że instytut powstaje ze względu na jego zupełnie inne zasługi, nie na nowe metody, że tak powiem, siania, zbierania itd., tylko zasługi jako państwowca. I w związku z tym ten minister rolnictwa jest tu, no, dość dziwną figurą – stwierdził senator.

Odpowiedź była dość odległa od konkretów i cokolwiek niepewna:

– Myślę, że przede wszystkim z tytułu inicjatywy powołania tego instytutu i pewnego rodzaju kojarzenia, że Witos łączy się z rolnictwem, z wsią… To, że był wybitnym mężem stanu, jest absolutnie oczywiste, tylko wtedy powstałby problem, komu podporządkować tego rodzaju instytucję. I tutaj ogólnie jakoś tak w rozmowach, w dyskusjach wypłynęło to, że ministerstwo rolnictwa będzie za to odpowiedzialne – stwierdził senator Józef Zając, co zadający pytanie skwitował krótko:

– Być może jestem zanadto podejrzliwy, ale może prościej byłoby zapisać, że osobą nadzorującą jest po prostu prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego?

I choć pytanie było raczej retoryczne, to senator Zając odpowiedział na nie:

– No, to byłoby dość mocne politycznie, a tutaj chodzi o to, żeby jednak pokazać tę postać zarówno jako twórcę polskiej państwowości, wielokrotnego premiera, jak i rolnika.

Projekt powołąnia instytutu poparł senator Jerzy Chróścikowski.

– Ja jako ludowiec, dawny szef „Solidarności” rolników, mogę powiedzieć, że co roku jeździmy na urodziny Witosa, ruchem ludowym też się czujemy i jesteśmy za tym, żeby taki instytut powstał, by upamiętnić te wszystkie dzieła, które były, i robić badania – stwierdził.

Idea powołania instytutu została poparta też przez  podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Marię Mrówczyńską (geodeta, profesor nauk inżynieryjno-technicznych, nauczyciel akademicki z Zielonej Góry, do rządu wyznaczona przez PSL)

– Powołanie Instytutu imienia Wincentego Witosa niesie szereg korzyści, o których tutaj już dzisiaj była mowa, dla społeczeństwa, dla nauki i kultury narodowej – mówiła. – My, jako Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jesteśmy jak najbardziej za powołaniem takiego instytutu, który nie tylko będzie się przyczyniał do pielęgnacji dziedzictwa narodowego, do wzmacniania tożsamości narodowej, lecz także będzie rozwijał badania naukowe, ponieważ instytut stanie się wyspecjalizowanym ośrodkiem badań nad historią Polski i nad historią ruchu ludowego. Mamy również nadzieję, że instytut, który w swoich celach ma zapisaną edukację i popularyzację wiedzy, będzie również dobrym miejscem do tego, aby prowadzić tę edukację i popularyzować wiedzę, szczególnie wśród młodych ludzi, także z terenów wiejskich. Bardzo pozytywnie opiniujemy także cele związane z ochroną dziedzictwa narodowego oraz ze wzmocnieniem współpracy krajowej i międzynarodowej w zakresie badań prowadzonych w tym instytucie. Podsumowując, powiem, że mając to wszystko na uwadze, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz oczywiście strona rządowa pozytywnie opiniują inicjatywę utworzenia instytutu badawczego, który podlegałby ministerstwu właściwemu do spraw rolnictwa, z siedzibą w Warszawie. Jest to inicjatywa godna wsparcia, szczytne zamierzenie. Należy też nadmienić, że instytucja ta może działać również poza Warszawą – o tym także była mowa – i wspierać regiony, w których istotne są edukacja oraz przekazywanie dziedzictwa młodym pokoleniom. Podsumowując, powiem, że nie zgłaszamy uwag co do celu i do potrzeby utworzenia tego instytutu i jak najbardziej popieramy tę inicjatywę.

W 2025 r. ze środków budżetu państwa ujętych w części budżetowej, której jest dysponentem, minister przekaże instytutowi jednorazową dotację w wysokości 10 milionów złotych na pierwsze wyposażenie w środki obrotowe. Przychodem Instytutu jest coroczna dotacja podmiotowa z budżetu państwa – założono, spodziewając się, że raczej będzie kosztować, niż przynosić dochód…

Do projektu wprowadzono „uładzające i wygładzające” poprawki, więc wróci on do Sejmu.

I już instytut zacznie działać. Na początek pewnie przeanalizuje kwestie dotyczące reformy rolnej w ujęciu Witosa.

Posty powiązane

error: Content is protected !!