Zasługi Witosa odkryje czy pomniejszy instytut posługujący się jego imieniem?
Fot. Anemone123 z Pixabay
Zasługi Witosa odkryje czy pomniejszy instytut posługujący się jego imieniem?
Fot. Anemone123 z Pixabay
Kto potrzebuje instytutu im. Witosa?
Nikt nie odważa się krytykować Witosa, ale projektowany instytut badawczy jego imienia – już tak.
Poseł sprawozdawca nie ma wątpliwości: przygotowany przez PSL projekt zakładający powołanie Instytutu imienia Wincentego Witosa to inicjatywa szlachetna, zmierzająca do uczczenia i upamiętnienia, a nawet badania.
Więcej o projekcie czytaj:
– Ta historia Polski to głos polskiej wsi, która przez dekady była wypychana na margines. To lider, który udowodnił, że chłop może być premierem, że człowiek wywodzący się spośród prostego ludu może stanąć na czele państwa i w najtrudniejszym momencie poprowadzić je do zwycięstwa. Właśnie w tym roku przypada okrągła rocznica jego śmierci i jako środowisko ludowe chcemy to uczcić. Przypada również 130-lecie powstania ruchu ludowego, o czym też było wspomniane, że jako młody człowiek był założycielem Stronnictwa Ludowego. Chcemy jako instytut dokumentować, badać, edukować. Chcemy, by ten instytut służył przede wszystkim do pielęgnowania wartości, które głosił Wincenty Witos – deklarował Wiesław Różyński zabierając głos i jako sprawozdawca, i jako przedstawiciel ludowców.
Podobne w tonie były stanowiska Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej i PiS, Klubu Parlamentarnego Polska 2050 – Trzecia Droga.
Sceptycyzm okazała poseł Lewicy Dorota Olko, która po wygłoszeniu laudacji na temat Witosa zauważyła:
– Można mieć jednak wątpliwości, czy proponowana w ustawie instytucja na pewno jest efektywnym wykorzystaniem środków publicznych na realizację tych celów, bo instytut ma propagować myśl polityczną Witosa, prowadzić badania historyczne, szczególnie totalitaryzmów XX w. Te zadania zostały zresztą już wymienione, więc nie będę ich powtarzać. To wszystko to jest ważna i potrzebna praca, ale po pierwsze, czy na pewno do jej wykonania potrzebujemy nowego instytutu? Skupienie się na badaniu totalitaryzmów i ich ofiar jest zaskakujące, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że istnieje Instytut Pamięci Narodowej. Także dbanie o miejsca pamięci mieści się w zakresie działalności IPN-u, który powinien to wykonywać we współpracy z konserwatorami zabytków. Jest też Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. To właśnie ta instytucja wspólnie z IPN-em w ubiegłym roku prowadziła projekt edukacyjny skierowany do uczniów szkół rolniczych i tych pod patronatem Witosa, którego celem była właśnie popularyzacja wiedzy o Witosie oraz było rozbudzenie świadomości narodowej i patriotyzmu wśród młodzieży. Jest Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, zresztą także tu, w Warszawie. Zadania planowane jako zadania instytutu mogą też wykonywać Muzeum Historii Polski, Instytut Pileckiego czy instytut Narutowicza, jeżeli weźmiemy pod uwagę zakres ich działalności. To jest długa lista.
Poseł wskazała też, że instytut badawczy – a Instytut im. Wincentego Witosa ma być instytutem badawczym – powołuje się rozporządzeniem i nie ma potrzeby powołania ustawą.
– Wreszcie po trzecie, dlaczego instytut – niech będzie, że badawczy – który ma zajmować się przede wszystkim tematyką historyczną, jest pod nadzorem ministerstwa rolnictwa, a nie ministra kultury? Zadania wskazane w ustawie nie mają wiele wspólnego z działem administracji rządowej: Rolnictwo, a też argumenty, które się pojawiały na posiedzeniu bodajże podkomisji, że wiąże się to z rozwojem wsi – umówmy się – są mocno naciągane – stwierdziła poseł. Dodała, że idea powoływania publicznych instytutów badawczych zajmujących się jednym nurtem myśli politycznej budzi pewne wątpliwości z naukowego punktu widzenia – i wskazała na prawdopodobne rzeczywiste intencje projektodawców: – Być może to jest dobry moment, żeby uczciwie porozmawiać o innym rozwiązaniu: o powoływaniu think tanków partii politycznych, które zajmują się właśnie pracą naukową, badawczą, popularyzatorską związaną z określonymi nurtami politycznymi, wszystkimi, i są dofinansowywane z budżetu państwa.
Sceptycznie do projektu powołania instytutu – ale nie do upamiętnienia Witosa – odnieśli się też posłowie Konfederacji: Witold Tumanowicz i Sławomir Zawiślak.
Ten drugi konkludował:
– W sumie mogę powiedzieć tak: ocena skutków regulacji opisana przez ekspertów do spraw legislacji w Biurze Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji podnosi tak wiele problemów związanych z tą ustawą, m.in. lakoniczną konstrukcję przepisów projektu dotyczących gospodarki finansowej instytutu czy też przekazywania majątku przez ministra rolnictwa, która nie ma nic wspólnego z podstawowymi przepisami dotyczącymi instytutów badawczych, że rzeczywiście wprowadza to dziwną sytuację. Przy funkcjonowaniu Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, Muzeum Niepodległości, które podnosi także pamięć Wincentego Witosa, w sposób oczywiście uzasadniony, instytutu, zakładu historii ruchu ludowego na Uniwersytecie Warszawskim i innych instytucji – mamy potrzebę, opisaną dodatkowo, że trzeba instytut otworzyć, bo istnieje prawdopodobieństwo nieotrzymania potencjalnych funduszy unijnych. To chyba śmieszne uzasadnienie na końcu.
Trzecie czytanie projektu w bloku głosowań.














