Scroll Top
biuro przysłonięte

Samo istnienie zakazu kadencyjności nie gwarantuje zdrowej rotacji władzy. A czy przybliża do niej?
Fot. Tom z Pixabay

Samo istnienie zakazu kadencyjności nie gwarantuje zdrowej rotacji władzy. A czy przybliża do niej?
Fot. Tom z Pixabay

PSL chce zniesienia kadencyjności w samorządach

A dokładniej: dwukadencyjności, obowiązującej wójta (odpowiednio burmistrza lub prezydenta miasta).

Dodatkowo wnioskodawcy proponują likwidację zakazu kandydowania przez kandydata na wójta/burmistrza/prezydenta do rady powiatu i do sejmiku województwa.

Jak podano w uzasadnieniu, ograniczenie do dwóch kadencji, które może sprawować wójt, wprowadzono ustawą z dnia 11 stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych (Dz.U. 2018 poz. 130).

I popełniono błąd, bo „Samo istnienie zakazu kadencyjności nie gwarantuje zdrowej rotacji władzy. W praktyce bywa tak, że nawet przy ograniczeniu do dwóch kadencji, dochodzi do sytuacji, w których osoby związane z dotychczasową władzą w sposób pośredni dalej nią kierują. To dowodzi, że zamiast sztucznych barier należałoby postawić na przejrzystość działań i aktywność obywatelską, a nie na prawne ograniczenia”.

Jak wskazano, dwukadencyjność ogranicza prawa wyborców i wybieranych.

„Zgodnie z art. 62 ust. 1 Konstytucji, obywatel polski ma prawo wybierania i bycia wybieranym do organów samorządu terytorialnego. Wprowadzenie ustawowego zakazu kandydowania po dwóch kadencjach ogranicza to prawo, mimo że Konstytucja nie przewiduje takiego limitu” – twierdzą posłowie PSL.

I dodają, że dwukadencyjność dotyczy tylko organu wykonawczego i nie znajduje analogii w przypadku radnych, posłów czy senatorów. Ograniczenie liczby kadencji dotyczy jedynie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast – nie obejmuje ono np. radnych, starostów czy marszałków województw.

Skorzystają nie tylko wójtowie z PSL?

Posty powiązane

error: Content is protected !!