Plany ogólne nie mogą uregulować potrzeb wynikających z rolnictwa?
Fot. Tumisu z Pixabay
Plany ogólne nie mogą uregulować potrzeb wynikających z rolnictwa?
Fot. Tumisu z Pixabay
Ład przestrzenny wreszcie nastąpi?
Kolejny projekt zmian ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw trafił do prac sejmowych.
I ma duże szanse na uchwalenie.
24 września 2023 r. weszła w życie ustawa z lipca 2023 r. o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, która zobligowała samorządy do sporządzenia w formie cyfrowej planów ogólnych obejmujących całą gminę. Miały (ostatnio) powstać do 30 czerwca 2026 r., ale okazało się to nie do wykonania.
Więcej o planach ogólnych:
Teraz rząd chce wydłużyć ten termin o 2 miesiące, do 31 sierpnia 2026 r.
I dłużej już wydłużyć nie może, gdyż gonią terminy refundacji z KPO.
Są też w projekcie zmiany związane z tzw. ZPI, czyli zintegrowanymi planami inwestycyjnym.
– W tej ustawie rozszerzamy katalog inwestycji uzupełniających, pozwalamy obejmować ZPI także inne tereny, jeżeli jest to uzasadnione, czyli to zwiększa elastyczność tych programów. Wprowadza się także możliwość zmiany planu miejscowego w ramach ZPI. Są też określone terminy instrukcyjne dla gmin i sądów, co również jest oczekiwaną zmianą, która z pewnością usprawni wdrażanie tego typu rozwiązań – mówił poseł sprawozdawca Marcin Skonieczka.
Znaleziono sposób na uwolnienie gmin od wniosków dotyczących wydania warunków zabudowy, czyli WZ.
– Tutaj plany ogólne wprowadzają rewolucję, ponieważ po wejściu planów ogólnych de facto decyzje o warunkach zabudowy znacznie stracą na znaczeniu – mówił poseł sprawozdawca. – Do tej pory było tak, że te decyzje nie musiały być zgodne ze studium, a od wejścia nowych przepisów decyzje o warunkach zabudowy będą musiały być zgodne z planem ogólnym i będą stosowane tylko w wyjątkowych sytuacjach. A więc też chcemy w tym zakresie pewne rzeczy uporządkować, ponieważ dzisiaj jest tak, że każdy może złożyć wniosek o decyzje o warunkach zabudowy na dowolną działkę, nie mając nawet prawa własności czy jakiegokolwiek w związku z właścicielem. To generuje dużą ilość tych wniosków do gmin. Gminy są dzisiaj zapchane, mają problemy z ich wydawaniem, dlatego wychodząc naprzeciw tym zdiagnozowanym problemom, ta nowelizacja wprowadza zasadę, że żeby złożyć wniosek, decyzję o warunkach zabudowy, trzeba mieć prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Oczywiście można być właścicielem albo mieć upoważnienie od właściciela. To z pewnością ograniczy spekulacje, odciąży gminy i przywróci sens decyzji jako narzędzia inwestycyjnego. Warto podkreślić w tym miejscu, że to rozwiązanie nie zamyka drogi inwestorom i będzie można dalej składać kilka wniosków na tę samą działkę.
Kolejna grupa zmian dotyczy cyfryzacji planowania przestrzennego: ustawa rozwija rejestr urbanistyczny, wprowadza elektroniczne składanie wniosków, poszerza dostęp do informacji i wprowadza tzw. newsletter planistyczny.
Inwestycje „na potrzeby własne” i „zabudowa zagrodowa”
– Plany ogólne mają wejść w życie w 40% gmin, wtedy będzie zrealizowany krok milowy i będzie można rozliczyć KPO w części dotyczącej planowania przestrzennego – wskazywał poseł Piotr Uściński z PiS (odpowiedzialny w poprzednim rządzie za ustawę, 40% to plan uzgadniany jeszcze z KE, teraz wymóg dotyczy 50% gmin, z KPO ma być na ten cel 150 mln euro), pytał o sytuację w pozostałych 60% gmin i podpowiadał:
– Chcemy, żeby inwestorzy indywidualni, którzy realizują budynki mieszkalne na potrzeby inwestora, którzy chcą budować swoje własne domy tam, gdzie nie opracowano planu ogólnego, mogli składać oświadczenie o realizacji inwestycji na potrzeby własne. Realizacja inwestycji odbywałaby się za zgodą rady gminy, bez sprawdzania zgodności z planem ogólnym, ponieważ nie będzie już planów ogólnych. Studia wygasają, zresztą nie stanowią one prawa miejscowego. W takiej sytuacji rada gminy będzie musiała każdorazowo wyrazić zgodę w formie uchwały.
Poseł Michał Pyrzyk z PSL wskazał na inne potrzeby zmian:
– Niestety przedłożenie nie likwiduje, tak jak mówiłem już na posiedzeniu komisji, wszystkich problemów, z jakimi borykają się gminy, w szczególności gminy wiejskie, w których rzadko osiąga się dodatni bilans. Poza terenami objętymi miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i obszarami uzupełnienia zabudowy te jednostki niestety w zasadzie nie mogą wyznaczać innych terenów pod zabudowę. Generalnie największym problemem jest to, że w strefie otwartej, w strefie produkcji rolniczej nie jest dopuszczalna stricte rolnicza zabudowa zagrodowa. W strefach otwartych ze względu na bilans nie można również dopuszczać do zabudowy służącej obsłudze rolnictwa, a istnieją gminy objęte strefą otwartą prawie na całym swoim obszarze. Problem nierzadko zgłaszany przez samorządowców związany jest z terenami produkcyjnymi w gminach wiejskich, ponieważ często mieszają się tam funkcje rolnicze, pozarolnicze, produkcyjne, a w planach ogólnych trzeba je rozdzielać.
A jeśli dodać do tego jeszcze potrzeby, które pchnęły pomysłodawców do opracowywania projektów ustaw o wspieraniu funkcji produkcyjnej wsi – trudno uznać, że ta nowelizacja może uregulować wszystkie problemy planowania przestrzennego.
Prezydencki projekt ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi i list w sprawie Mercosur
MRiT i kwestie zabudowy na wsi
Wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski zapewniał, że bilansowanie zabudowy dotyczy tylko i wyłącznie zabudowy mieszkaniowej.
– Zatem jeżeli rolnik chce rozwijać swoje gospodarstwo, nowa zabudowa, nie mieszkaniowa, nie mieści się w bilansie, więc nie dostrzegamy tutaj żadnych problemów. W ramach koalicji ustalamy także tę kwestię z ministrem rolnictwa, który z jednej strony waży interesy indywidualne rolników, którzy chcieliby rozwijać np. zabudowę mieszkaniową, niekoniecznie rodzinną, rozumiemy te argumenty, a z drugiej strony jest zobowiązany do dbania o zachowanie tych terenów pod produkcję żywności, pod produkcję rolną. Mamy jednoznacznie negatywną odpowiedź co do propozycji zmian, jeżeli chodzi o bilansowanie zabudowy mieszkaniowej na tych terenach wiejskich. Ale tak jak państwu wspomniałem, także w komisji, jestem otwarty na rozmowę. Tyle tylko, że prosiłbym, aby przejść do tej rozmowy w momencie, kiedy będziemy mieli ponad 40%, mam nadzieję, wszystkich gmin z planem ogólnym, bo dzisiaj zmiana jakichkolwiek zasad bilansowania czy jakiejkolwiek formuły, która ma wpływ na treść planów ogólnych gmin, może opóźnić wdrożenie czy zrealizowanie kamieni milowych.
A więc kwestie zabudowy i rozbudowy na wsi pozostają na później. Oby nie na „już za późno”. Wciąż nie ma czasu i chęci, aby się im dokładnie przyjrzeć – pamiętając też, że protesty sąsiedzkie, wbrew zapewnieniom i przekonaniu pomysłodawców regulowania funkcji produkcyjnej wsi, nie dotyczą przybyszów na tereny wiejskie, ale także (jak w przypadku Szymona Kluki) wieloletnich mieszkańców i sąsiadów.
Tymczasem projekt trafił – z wieloma poprawkami – do komisji.














