Scroll Top
ziemniaki ręce Fot. Günter Rupprich z Pixabay

Możliwe są straty w uprawach do 50% w przypadku buraków cukrowych i rzepaku, jeśli nie zostaną znalezione natychmiastowe rozwiązania w zakresie ochrony roślin.
Fot. Günter Rupprich z Pixabay

Możliwe są straty w uprawach do 50% w przypadku buraków cukrowych i rzepaku, jeśli nie zostaną znalezione natychmiastowe rozwiązania w zakresie ochrony roślin.
Fot. Günter Rupprich z Pixabay

CC: Jeśli Komisja nie podejmie szybkich działań, w kwestii ochrony upraw grozi nam całkowity impas

Przez ostatnie dziesięć lat coraz częściej słyszeliśmy od europejskich kolegów doniesienia, że ​​w niektórych sektorach, czy to w uprawie warzyw, uprawie owoców czy produkcji roślinnej, w obliczu braku rozwiązań do radzenia sobie ze szkodnikami lub chorobami, produkcja po prostu ustała.

Ten problem, który rzadko trafia na pierwsze strony gazet i jest często źle rozumiany przez ogół społeczeństwa, stanowi główne źródło frustracji i zniechęcenia dla zdecydowanej większości rolników.

Szybki przykład: możliwe są straty w uprawach do 50% w przypadku buraków cukrowych i rzepaku, jeśli nie zostaną znalezione natychmiastowe rozwiązania w zakresie ochrony roślin. W wyspecjalizowanych sektorach, takich jak szkółki, grożą straty do 80%. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

W Europie to, co kiedyś było wyjątkiem, szybko staje się normą, a w ciągu kilku lat wszystkie główne rodzaje produkcji rolnej na naszym kontynencie mogą stanąć w obliczu całkowitego impasu.

Od 2001 r. liczba dostępnych aktywnych składników ochrony roślin gwałtownie spadła z 900 do 422 substancji. Od czerwca 2019 r. odnotowaliśmy stratę netto 85 substancji, przy czym nie zatwierdzono żadnego konwencjonalnego produktu, który mógłby zastąpić utracone. Tempo tych wycofywań gwałtownie przyspiesza. W centrum tego zbliżającego się niedoboru leży system autoryzacji środków ochrony roślin, który sięga 2009 r. i którego ramy stają się z czasem coraz bardziej sztywne.

W 2022 r. zamiar przekształcenia „Dyrektywy w sprawie zrównoważonego użytkowania” w rozporządzenie, czyli niesławny wniosek „SUR”, realizowany w dogmatycznej i przesadnie naładowanej atmosferze, doprowadził do jednej z najbardziej dotkliwych porażek Komisji w sprawach rolnych. Niektórzy się cieszyli, podczas gdy inni ubolewali. Jednak w środku tego wszystkiego ci najbardziej bezpośrednio dotknięci, a mianowicie rolnicy, nadal nie mieli pod ręką wystarczających rozwiązań i znaleźli się w niebezpiecznej sytuacji.

Gdybyśmy mieli wybrać tylko jeden przekonujący przykład ilustrujący ryzyko, jakie ten brak konkretnej reakcji politycznej stwarza dla nas wszystkich, weźmy uderzający przypadek ziemniaka. Nawet dzisiaj zaraza ziemniaka, ta sama choroba, która spowodowała irlandzki głód ziemniaczany, nadal zagraża uprawom. Podczas gdy rolnicy wcześniej mieli wiele narzędzi do walki z tym uporczywym zagrożeniem, ich opcje obecnie szybko się kurczą. Bez natychmiastowego działania plony ziemniaków mogą spaść nawet o 50%, zagrażając nie tylko źródłom utrzymania rolników, ale także bezpieczeństwu żywnościowemu i suwerenności Europy.

Każdy mijający rok stał się wyścigiem z czasem, a wkrótce Europa nie będzie już mogła sobie pozwolić na wielkie teoretyczne debaty, stając w obliczu szybko zbliżającej się twardej rzeczywistości. Dzieje się tak, czy to z powodu coraz częstszych kryzysów wpływających na naszą produkcję, czy też rosnącej niespójności i rażącej niesprawiedliwości otaczającej importy produktów rolno-spożywczych, które nie spełniają żadnych naszych standardów ani nie respektują żadnego z naszych zakazów.

Jednak nadzieja w tej kwestii dla sektora rolniczego może teraz pochodzić od Komisji. Wiodąca instytucja UE jest w pełni świadoma problemu i wyzwań, jakie stawia on zarówno na rynku wewnętrznym, jak i w odniesieniu do naszego importu. „Wizja przyszłości rolnictwa” określiła silne i jasne zasady w tej sprawie, takie jak idea „żadnego zakazu bez alternatyw” . Jednak musi to teraz znaleźć odzwierciedlenie w praktyce i za pomocą konkretnych środków, co szczególnie mamy nadzieję zobaczyć w pakiecie uproszczeń zapowiedzianym na jesień 2025 r.

Razem z naszymi kolegami z Grupy Roboczej ds. Zdrowia Roślin przedstawiamy cztery proste zasady. Mogą one pomóc zapobiec najgorszym wynikom, oferując jednocześnie perspektywę rolnikom i interesariuszom branży.

Po pierwsze, obecna metoda ponownej autoryzacji musi zostać zmieniona poprzez powrót do podejścia, które bardziej sprawiedliwie uwzględnia równowagę kosztów, korzyści i ryzyka. Zbyt wiele substancji czynnych jest usuwanych z listy z powodów, które naszym zdaniem nie są wystarczająco oparte na nauce lub kalkulacji ryzyka.

Po drugie, co oczywiste, musimy wspierać, promować i przyspieszać autoryzację alternatywnych rozwiązań, takich jak środki ochrony roślin służące biologicznej kontroli i/lub nowe techniki genomiczne.

Jednakże jest faktem, że rolnicy nie mogą oczekiwać, że substancje zostaną zastąpione jeden do jednego z dnia na dzień. Badania i komercjalizacja wymagają czasu, dlatego musimy rozważyć praktyczne ustalenia przejściowe, aby uniknąć rozprzestrzeniania się impasów.

Po trzecie, musimy wspierać inicjatywy w zakresie pomocy agrotechnicznej i technicznej dla rolników przechodzących na nowe metody ochrony upraw.

Na koniec, co najważniejsze — a jest to punkt już uznany w wizji Komisji — musimy wzmocnić, gdziekolwiek to możliwe, ochronę europejskich norm w naszej polityce handlowej. W przeciwnym razie, tak jak już doświadczamy wycieku emisji, będziemy coraz częściej stawiać czoła „wyciekowi ochrony roślin”.

W tej kwestii, jak i w wielu innych kwestiach w rolnictwie, Europa gra o swoją przyszłość, a także o bezpieczeństwo żywnościowe w nadchodzących miesiącach. Jeśli nie będziemy w stanie zadbać o nasze uprawy, nie będzie już nic, o czym można by powiedzieć „Cieszcie się, to z Europy!”. Pomiędzy politycznym dogmatyzmem a niezrównoważonym status quo istnieje rozsądna droga naprzód, którą można kształtować, podejmując pragmatyczne decyzje i angażując się w dialog z przedstawicielami rolnictwa.

 

Max Schulman, fiński rolnik i przewodniczący Grupy Roboczej ds. Zdrowia Roślin w Copa-Cogeca

Johann Meierhöfer, szef działu produkcji roślinnej/energii w Niemieckim Stowarzyszeniu Rolników, wiceprzewodniczący Grupy Roboczej ds. Zdrowia Roślin w Copa-Cogeca

Miguel Minguet, hiszpański rolnik, wiceprzewodniczący Grupy Roboczej ds. Zdrowia Roślin w Copa-Cogeca

 

 

Źródło informacji: komunikat prasowy Copa-Cogeca

Posty powiązane

error: Content is protected !!