Scroll Top
krowa

Choroba niebieskiego języka wystąpiła w państwach graniczących z naszym krajem - od 1 września do 8 października br. potwierdzono 89 ognisk z tej choroby w takich państwach, jak: Austria, Hiszpania, Portugalia, Czechy, Szwajcaria, Szwecja oraz we Włoszech
Fot. Werner z Pixabay

Choroba niebieskiego języka wystąpiła w państwach graniczących z naszym krajem - od 1 września do 8 października br. potwierdzono 89 ognisk z tej choroby w takich państwach, jak: Austria, Hiszpania, Portugalia, Czechy, Szwajcaria, Szwecja oraz we Włoszech
Fot. Werner z Pixabay

Choroba niebieskiego języka przyjdzie do Polski?

Aktualnie jesteśmy krajem wolnym od tej choroby, ale prowadzimy wszelkie działania zaradcze, więc ewentualnie, gdyby ta choroba się pojawiła, jesteśmy przygotowani – zapowiada MRiRW.

Choroba jest na zachodzie Europy.

W sierpniu dowiedzieliśmy się, że zaostrzono wymogi dotyczące importu bydła.

Co tam, panie, w MRiRW?…

Poseł Jerzy Meysztowicz pytał wczoraj w Sejmie:

– Moje pytanie wiąże się z informacjami, jakie docierają do nas, do Polski, dotyczącymi choroby tzw. niebieskiego języka, która rozprzestrzenia się w Europie Zachodniej. Choroba ta dotyczy hodowli bydła, przede wszystkim owiec. Wszystko wskazuje na to, że prawdopodobnie nie uchronimy się przed tym, żeby ten wirus nie dotarł również na tereny polskie. Ostatnia informacja, która jest z września: już te przypadki można odnotować w Danii. Moje pytanie do pana ministra wiąże się z tym, żebyśmy mogli się dowiedzieć, czy już na terenie Polski odnotowano pierwsze przypadki tej choroby. Jakie działania podejmuje zarówno minister rolnictwa, jak i główny inspektor weterynarii, aby zapobiec ewentualnemu rozprzestrzenianiu się tej choroby na terenie Polski?

Choroba jest wirusową, zakaźną chorobą przeżuwaczy zarówno domowych, jak i dzikich, bo dotyczy ona zarówno bydła, owiec i kóz, jak i saren, jeleni i łosi – wyjaśniał wiceminister Jacek Czerniak.

– Zwierzęta nie zarażają się bezpośrednio od siebie, a kluczowym wektorem przy przenoszeniu choroby są owady kłująco-ssące rzędu muchówek, rodzaj kuczmany.

Choroba wystąpiła w państwach graniczących z naszym krajem – od 1 września do 8 października br. potwierdzono 89 ognisk z tej choroby w takich państwach, jak: Austria, Hiszpania, Portugalia, Czechy, Szwajcaria, Szwecja oraz we Włoszech.  Najbliższe ognisko stwierdzono w 2024 r. w Niemczech ok. 130 km od naszej granicy i w Czechach ok. 160 km od naszej granicy.

Inspekcja weterynaryjna podjęła szereg działań zaradczych.

– Ustalono program monitorowania występowania tej choroby. W ramach tego działania w Polsce realizowane są badania kontrolne bydła, owiec i kóz. Kluczowy wektor w rozprzestrzenianiu się wirusa choroby niebieskiego języka to kuczmany, które mogą być przenoszone biernie przez prądy powietrza na bardzo dużą odległość. Z tego powodu jak i ze względu na sytuację w przygranicznych państwach został wdrożony także doraźny monitoring entomologiczny tych owadów na terenach województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego, dolnośląskiego, wielkopolskiego, warmińsko-mazurskiego, podlaskiego i łódzkiego. Województwa wyznaczono do monitorowania w porozumieniu z Państwowym Instytutem Weterynaryjnym PIW w Puławach, który posiada także możliwości diagnostyczne, jeżeli chodzi o wykrywanie wirusa, bo ma akredytację w tym zakresie. Bardzo istotną kwestią jest kontrola przemieszczania zwierząt z obszaru innych państw. Z tego powodu główny lekarz weterynarii nie zezwala na przywóz przeżuwaczy z państw, które nie są wolne od wirusa choroby niebieskiego języka, a powiatowi lekarze weterynarii prowadzą wzmożone kontrole wjeżdżających do Polski transportów zwierząt z gatunku wrażliwych.

Przepisy Unii Europejskiej gwarantują możliwość przeprowadzenia w państwach członkowskich szczepień.

– W zależności od decyzji głównego lekarza weterynarii o konieczności realizacji tych szczepień, jeżeli ewentualnie byłyby jakieś przypadki o zasięgu obszarowym, zostaną przyjęte odpowiednie rozwiązania. Czyli mówiąc wprost: prewencyjnie przygotowujemy się do sytuacji, że będą potrzebne właśnie szczepienia. Główny lekarz weterynarii prowadzi również rozmowy z potencjalnymi dostawcami takich szczepionek na rynek – zapowiedział wiceminister.

A poseł Meysztowicz domagał się akcji informacyjnej także dla konsumentów – żeby była informacja, że ta choroba nie powoduje jakiegokolwiek zagrożenia dla ludzi, to znaczy nawet spożycie mięsa zwierzęcia, które było zarażone tą chorobą, nie stanowi jakiegokolwiek zagrożenia.

Informacja merytoryczna jest zamieszczana na bieżąco na stronie GIW – stwierdził wiceminister.

 

Posty powiązane

error: Content is protected !!