Kto zadba o polskie rolnictwo?
Fot. svklimkin z Pixabay
Kto zadba o polskie rolnictwo?
Fot. svklimkin z Pixabay
Co Polska może jeszcze zrobić w kwestii Mercosur?
Komisja Europejska zapowiedziała „tymczasowe stosowanie” umowy UE-Mercosur. Czy taki swego rodzaju próbny okres realizacji tej umowy pozwala na jakiekolwiek działania powstrzymujące jej obowiązywanie? Jak zabezpieczyć interes Polski?
Jeszcze w czwartek 26 lutego w polskim Sejmie, podczas debaty nad wotum nieufności dla ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego i omawiania polityki zagranicznej realizowanej przez rząd, zapewniano o kontrolowaniu sytuacji wokół umowy z Mercosur. Na zaskarżenie przez polski rząd umowy do TSUE wciąż miał być czas, a sama umowa miała być nie do zaakceptowania dla Polski. Tymczasem z KE napłynęło oświadczenie o jej „tymczasowym stosowaniu”.
Więcej:
Umowa z Mercosur wchodzi w życie. Czy Polska zaskarży ją do TSUE?
Wiadomość o „tymczasowym stosowaniu” umowy natychmiast skrytykował prezydent Francji Emmanuel Macron. Jak doniosła PAP, „Zapowiedział, że będzie czuwał nad tym, by zagwarantowano, iż reguły wynegocjowane przez Francję w ostatnich miesiącach były respektowane. – Będziemy nieprzejednani w sprawie stosowania tych reguł – ostrzegł.”
Wskazał też, że Komisja Europejska bierze na siebie bardzo poważną odpowiedzialność i ponosi ją wobec rolników, którzy wyrażali swoje zaniepokojenie umową nieuchwaloną wciąż przez Parlament Europejski.
Tymczasem polski rząd (uprawnienia francuskiego prezydenta są porównywalne raczej z polskim premierem niż prezydentem) do chwili obecnej nie opublikował żadnego oświadczenia w tej sprawie. Nie ma też oficjalnego stanowiska Ministerstwa Rolnictwa.
Na stronie internetowej MRiRW wciąż widać trumf po czwartkowym głosowaniu nad wotum nieufności dla Krajewskiego. Zdaniem resortu, Sejm głosował nad „wotum zaufania” dla ministra, a on sam „przedstawił najważniejsze efekty działań”.
Dobrze wiedzieć, że sejm udziela wotum zaufania rządowi, a w przypadku próby odwołania ministra głosuje nad wotum nieufności wobec niego zgłoszonym. Tak też zrobił w czwartek.
„– Mercosur to dziecko PiS – powiedział w trakcie debaty Stefan Krajewski, wskazując, że w okresie kluczowych negocjacji Polska nie zgłosiła formalnego sprzeciwu wobec kierunku rozmów.
Jednocześnie zaznaczył, że obecnie Polska koncentruje się na wzmocnieniu mechanizmów ochronnych dla unijnego rolnictwa, w tym na rozwiązaniach zabezpieczających producentów w przypadku zakłóceń rynkowych. W Parlamencie Europejskim podjęto działania zmierzające do zbadania zgodności umowy z prawem unijnym przez Trybunał Sprawiedliwości UE” – to wszystko, co ministerstwo miało do powiedzenia o tej umowie w notatce prasowej traktowanej jako relacja z debaty o wotum nieufności dla ministra rolnictwa, opublikowanej 27 lutego, a więc w piątek, kiedy już były znane decyzje o „tymczasowym stosowaniu” umowy z Mercosur.
W tym stanie rzeczy najbardziej aktualne jest oświadczenie złożone w Sejmie w piątek przez byłą minister rolnictwa Annę Gembicką, która wskazała na potrzebę podjęcia przez rząd następujących działań:
– Wzywam dziś rząd Rzeczypospolitej Polskiej do natychmiastowego zaskarżenia decyzji Rady Unii Europejskiej w sprawie tymczasowego stosowania umowy UE–Mercosur. To jest sprawa kluczowa dla polskiego rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego i uczciwej konkurencji na wspólnym rynku.
Sytuacja jest dynamiczna. Pierwsze państwa Mercosur rozpoczęły już procedury ratyfikacyjne dotyczące tej umowy. To oznacza, że w bardzo krótkim czasie mechanizm jej stosowania zacznie wywoływać realne skutki gospodarcze. Tymczasowe stosowanie oznacza w praktyce otwarcie rynku jeszcze przed zakończeniem pełnych procedur ratyfikacyjnych po stronie państw członkowskich. Jeżeli rząd nie podejmie działań teraz, skutki będą nieodwracalne. Dlatego konieczne są dwa kroki:
Po pierwsze – wniesienie skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na decyzję Rady.
Po drugie – równoczesne wystąpienie o środki tymczasowe, w szczególności o zawieszenie stosowania tej decyzji do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał.
To jest jedyny realny instrument prawny, który może dziś zabezpieczyć interes Polski. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której na naszym rynku znajdą się produkty rolne wytwarzane według standardów niższych niż standardy obowiązujące unijnych rolników, bez klauzul lustrzanych i bez realnych zabezpieczeń. Polscy rolnicy nie mogą ponosić kosztów decyzji politycznych podejmowanych ponad ich głowami.
To jest moment decyzji. Albo Polska korzysta ze swoich praw traktatowych, albo rezygnuje z nich bez walki.
Tyle poseł Anna Gembicka. Czy MRiRW i rząd podejmą wskazane – albo inne, i wobec tego jakie? – kroki, aby „reguły wynegocjowane przez Francję w ostatnich miesiącach były respektowane”?
Bo reguł wynegocjowanych przez Polskę wciąż nie znamy, a polski minister wskazuje na potrzebę wzmocnienia „mechanizmów ochronnych dla unijnego rolnictwa”, tak jakby to ono, a nie polskie rolnictwo, było jego obszarem działania.














