MRiRW lekką ręką wydało na „nowe wydawnictwo ministerstwa adresowane do rolników” pod tytułem „Rolnicze Pory Roku” prawie 30 tys. zł (29 520 złotych brutto). I nie wie nawet, czy zamówiło Informację, czy promocję.
Fot. Pexels z Pixabay
MRiRW lekką ręką wydało na „nowe wydawnictwo ministerstwa adresowane do rolników” pod tytułem „Rolnicze Pory Roku” prawie 30 tys. zł (29 520 złotych brutto). I nie wie nawet, czy zamówiło Informację, czy promocję.
Fot. Pexels z Pixabay
Co „prasa ugorowa” napisała dla MRiRW za 30 tys. zł?
„Oświadczenie Redaktora Naczelnego portalu polskarola.pl
Niniejszym oświadczam, że treści zawarte w poniższym materiale prasowym są przedmiotem postępowania o ochronę dóbr osobistych wytoczonego przez Krzysztofa Wróblewskiego redaktorowi naczelnemu oraz wydawcy portalu polskarola.pl
Krzysztof Wróblewski kwestionuje prawdziwość zawartych w tym artykule informacji.
Marzena Pokora-Kalinowska
Redaktor naczelny portalu polskarola.pl”
MRiRW lekką ręką wydało na „nowe wydawnictwo ministerstwa adresowane do rolników” pod tytułem „Rolnicze pory roku” prawie 30 tys. zł (29 520 złotych brutto). I nie wie nawet, czy zamówiło informację, czy promocję.
Upłynęły dwa tygodnie, odkąd po ostatnio otrzymanej odpowiedzi na pytania dotyczące dojenia ministerstwa przez „prasę ugorową” – tylko przez przypadek zapewne podającą, że nazywa się podobnie do portalu, który właśnie Państwo czytają – skierowałam do MRiRW kolejne pytania, niezrażona brakiem odpowiedzi na te zadane jeszcze 10 września.
Po opisaniu problemu tu:
a wyjaśnień nadesłanych z MRiRW tu:
ponad dwa tygodnie temu przesłałam do MRiRW następujące wyjaśnienia i pytania:
Szanowni Państwo,
Odpowiedź na Państwa wątpliwości jest podana w tym artykule:https://polskarola.pl/rolnictwo/jak-doic-ministerstwo-rolnictwa-przez-prase-ugorowa/
Dlaczego pani Ciechan twierdziła, że koordynowała publikację „Rolnicze Pory Roku” i dlaczego przygotowywała odpowiedź na mój list z 10 września?
Uszło Państwa uwadze, że „RPR” jako „informacyjno-promocyjny materiał okolicznościowy” określiliście Państwo w odpowiedzi z 13 września. Teraz zaprzeczacie Państwo jego promocyjnemu charakterowi. Dlaczego MRiRW nie ma świadomości o tym, co zamawia za 30 tys. zł? Dlaczego nie wiecie Państwo, czym jest redakcja i czasopismo, a czym domena i znak towarowy?
Przy podziale pytań na numery uszło też Państwa uwadze wiele pytań. Nie łatwiej było odpowiadać zagadnieniami, które ja ponumerowałam?
Powodzenia w dalszej wytężonej pracy kilku departamentów (i proszę o informację, które to departamenty przygotowywały odpowiedź i kto z nich personalnie tak się trudził).
Odpowiedzi oczywiście nie ma (choć pani Iwona Ciechan zapewne wciąż doradza ministrowi, a i Krzysztofowi Wróblewskiemu – bo czemuż by nie?), ale czas wykorzystałam – i obiecaną analizę zawartości „nowego wydawnictwa ministerstwa” przekazuję.
Poczytajmy, za co MRiRW zapłaciło na rzecz indywidualnej działalności gospodarczej „Polska Rolna – Krzysztof Wróblewski” 29 520 zł, a więc pewnie niewiele mniej, ile niejeden urzędnik podległy MRiRW dostaje w ciągu roku.
OKAZJONALNE CZY CIĄGŁE?
„Rolnicze Pory Roku” to wydawnictwo opatrzone logiem MRiRW. Jak podano na pierwszej stronie, w sierpniu 2024 zaprezentowano jego nr 01 (01) – co świadczy o zamiarze ciągłego wydawania, a zamiar ten potwierdza także informacja ze strony internetowej MRiRW z 25 sierpnia, tak oto prezentująca publikację: https://www.gov.pl/web/rolnictwo/nowe-wydawnictwo-ministerstwa-rolnictwa-i-rozwoju-wsi :
Rolnicze Pory Roku to nowe wydawnictwo ministerstwa adresowane do rolników. Pierwszy numer ukazał się z okazji święta dziękczynienia za plony.
Dzieje się tak wbrew nadesłanej mi 13 września deklaracji MRiRW, jakoby było to wydawnictwo tylko incydentalne:
Rolnicze Pory Roku to informacyjno-promocyjny materiał okolicznościowy, tworzący zamkniętą, jednorodną całość. W rozumieniu ustawy Prawo Prasowe z dnia 26 stycznia 1984 r. z późn. zm. rejestracja tego typu publikacji nie jest konieczna.
– i wbrew nadesłanej mi 11 października przez MRiRW informacji, zaprzeczającej wcześniejszej:
Rolnicze Pory Roku to wydawnictwo informacyjne, a nie promocyjne.
Co więc zamieszczono w publikacji, której charakteru nie jest w stanie określić MRiRW?
Czytali Państwo? Podejrzewam, że nie. Ja też nie miałam ochoty. Ale przebrnęłam. I opowiem.
OMÓWIENIE NUMERU
Kolumna 1 zawiera opatrzoną tytułem „Drodzy Rolnicy! Szanowni Goście uroczystości dożynkowych!” wypowiedź ministra rolnictwa skierowaną do bliżej niewiadomych „rolników” i „gości uroczystości” – z okazji bliżej nieokreślonych dożynek. 25 sierpnia została ona opublikowana na stronie internetowej MRiRW jako „List ministra Czesława Siekierskiego z okazji Dożynek”:
https://www.gov.pl/web/rolnictwo/list-ministra-czeslawa-siekierskiego-z-okazji-dozynek
Kolumna 1. pomieściła jeszcze dwa jednozdaniowe początki tekstów kończonych w głębi numeru: „Gospodarz z WART-MILKU” (można się z niego dowiedzieć, że rolnik wraz z zoną uprawia 40 ha, na których pracuje też jego syn z żoną, która zajmuje się dojeniem krów) oraz „Eksportowy sad Sosińskich” (o tym, że rolnik z żoną prowadzi 24-hektarowe gospodarstwo sadownicze”.
Informacja czy promocja? Tak czy inaczej – kolumna gotowa, przygotowana niemal w całości przez MRiRW.
Kolumna 2. zwiera dwa artykuły.
Pierwszy to „Handel zagraniczny żywnością – szansa, ale uwaga na zagrożenia”. Rozpoczyna go stwierdzenie, że po akcesji do UE nastąpił rozwój polskiego eksportu żywności. Kończy stwierdzenie, że obecni importerzy rozwijają własną produkcję i w przyszłości staną się samowystarczalni i zostaną importerami. W treści głównie dane publikowane przez KOWR za 2023 rok. Ani raz nie odniesiono się do faktu, że dane te są prezentowane w ujęciu wartościowym. Prezentując je, KOWR wskazał też więcej od autora tego artykułu zagrożeń, chociażby podając: „Wzrost wartości eksportu rolno-spożywczego w 2023 r. był jednak mniej dynamiczny niż w roku 2022, z powodu notowanych spadków cen na międzynarodowym rynku żywnościowym, co przełożyło się na niższe ceny transakcyjne w handlu zagranicznym. Równocześnie tendencje do aprecjacji złotego wobec euro, miały negatywny wpływ na konkurencyjność cenową polskich produktów rolno-spożywczych na rynku UE. Nie bez znaczenia dla polskiego eksportu w 2023 r. była liberalizacja handlu z Ukrainą wprowadzona pod koniec maja 2022 r., czego skutkiem była większa podaż na rynku unijnym ukraińskich produktów rolnospożywczych, stanowiących konkurencję cenową dla produktów krajowych”.
Tymczasem artykuł z „RPR” nie tłumaczy nawet wzrostu polskiego eksportu zbóż w 2023 roku, spowodowanego importem z Ukrainy.
Podsumowując – totumfactwo, nawet nie promocja.
Podobnie jak drugi zamieszczony na tej kolumnie artykuł: „Polskie mleczarstwo pozostanie polskie”. Napisany z zamiarem wykazania, że na rynku mleczarskim „w przytłaczającej większości strukturą własnościową są spółdzielnie” (przytoczono dane KOWR) i polskie podmioty. Podano też dane GUS z 2022 roku mające pokazać wzrost skupu mleka w Polsce. Bez odniesienia się do aktualnej sytuacji w branży.
Tytułowy i końcowy wniosek wysnuty na podstawie zapewnienia… możliwości sukcesji w Polmleku.
Kolumna 3
Prawie w całości oddana Stowarzyszeniu „Polska Ekologia”, mieści wywiad z promotorem żywności ekologicznej (i przewodniczącym Komisji rewizyjnej tego stowarzyszenia), przeprowadził go Bohdan Juchniewicz (odp. za PR w tym stowarzyszeniu). Tu niejako na marginesie podano, że w 2023 roku wzrósł import zboża do Polski, a statystykom wymyka się import mąki. Wyjściem z sytuacji ma być „zwiększenie upraw ekologicznych, zasiewanie zbóż pradawnych”.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Na tej kolumnie zmieściło się jeszcze wyznanie „Ziarno przepuszczam przez oborę” – mówi to rolnik pracujący w 44-hektarowym gospodarstwie, dostarczający mleko do spółdzielni „Michowianka”, „która znajduje się w przyzwoitej sytuacji ekonomicznej”. Rolnik mówi też m.in., że spółdzielnia ta słynie z „unikatowych serów twardych”. Zbożem obsiał tylko 7 ha, zbiory zbóż są o 15 proc. mniejsze niż w roku ubiegłym, a kondycja kukurydzy jest różna. Żadnych wniosków i podsumowania tego tekstu nie ma.
Kolumna 4
Główny artykuł to: „Dożynki – symbol żniw”.
Zawiera wyjaśnienie słowa „dożynki” i bardzo ogólne przypomnienie historii obchodów tego „rolniczego święta”. Tekst jest równie odkrywczy, jak tytuł. I równie rzeczowy.
Prowadzi do wniosku, że „Dziś dożynki z jednej strony powinny być czasem radości z zakończenia żniw, kultywowaniem dawnej i pięknej tradycji, ale muszą być także przypomnieniem o chłopskim etosie pracy i odpowiedzialności za losy ojczyzny”.
Czy to wskazówka dla autorów tej „okolicznościowej publikacji MRiRW” – oczywista, a niestety jednak zlekceważona?
Na 4 kolumnie zmieściła się jeszcze kolejny tekścik o rolniku: tym razem jest to „gospodarstwo wsparte etatem”. Schemat tekstu ten sam: ile ha, co uprawia i hoduje, bez wniosków – chyba że pośrednich: „By poprawić rentowność gospodarstwa dodatkowo pracuję na etacie (…)” – mówi rolnik na zakończenie, ale związku między tą pracą a poprawieniem rentowności gospodarstwa nie wykazano – czyżby chodziło o rentowność gospodarstwa domowego, a nie rolnego? Nie wiadomo, tym razem nie ma ani słowa o żonie i dzieciach. Jest za to stwierdzenie: „Na szczęście oprócz jednego gradobicia, które szczęśliwie ominęło moje pola – końcówka chmury przeszła w odległości ok. 500 metrów – nie mieliśmy nawałnic, podtopień itp. anomalii pogodowych”. Rolnik stwierdza, że od sąsiadów słyszy „różną ocenę tegorocznych żniw” – a wypośrodkowując je, „tegoroczne żniwa można ocenić mianem <przeciętnych>”.
Informacja czy promocja?
Aż się prosi, aby dodać wreszcie informację – o pomocy dla poszkodowanych wyjątkowo licznymi w tym roku klęskami żywiołowymi. Nie wszędzie przeszły bokiem, ale autorzy publikacji „RPR” zdają się o tym nie wiedzieć.
Kolumna 5
Zamieszczono tu wywiad Krzysztofa Wróblewskiego z ministrem Czesławem Siekierskim, kończący się odesłaniem: „Pełna rozmowa na portalu polskarolna.pl”.
Minister jest pytany o ocenę tegorocznych żniw – i podaje, że zbiory zbóż bez kukurydzy mają być mniejsze o 4 proc., a rzepaku o 9 proc., co nie spowoduje braku zboża na chleb, ale mniejszy „może być” eksport. Przyznaje, że wie, że rolnicy nie są zadowoleni z cen zbóż, ale tłumaczy je rynkiem globalnym i destabilizacją Rosji. Wniosków w postaci sposobów zaradzenia – nie ma.
Drugie i trzecie pytania dotyczą pomocy po klęskach żywiołowych. Minister powtarza informacje znane od wiosny – o zapowiadanej pomocy unijnej i wkładzie do niej z budżetu Polski. Ani słowa o pomocy dla poszkodowanych poźniejszymi klęskami – suszą czy deszczmi nawalnymi (powódź była później).
Czwarte pytanie – o zagrożenia mleczarstwa, płynące z Ukrainy – staje się okazją do przytoczenia historii zmian w decyzjach UE o liberalizowaniu handlu z Ukrainą i zapewnienia, że skuteczność działań rynkowych KE „zawsze była wysoka”.
Piąte pytanie zasługuje na przytoczenie w całości (tak ze względu na treść, jak i formę): „Polscy rolnicy są od lat bombardowani przekazami o konieczności ograniczenia produkcji, szczególnie produkcji zwierzęcej, głównie bydła, bo to wywołuje problem dwutlenku węgla, metanu, itd. Rolnicy często odchodzą od produkcji zwierzęcej nie ze względu na brak opłacalności. Ale też, że nie wytrzymują ekologicznego terroru”.
Minister odpowiada, że „Musimy brać pod uwagę każdy punkt widzenia opinii publicznej, która akceptuje szereg tych argumentów” i przechodzi do rozważań na temat nieprzekazania „społeczeństwu pełnych informacji o zasadach i wymogach Zielonego Ładu”. Jak stwierdza, program przyjął poprzedni rząd, „a teraz ci sami politycy będący w opozycji zamierzają robić referendum w sprawie jego likwidacji. Mówiąc otwarcie: ma to być referendum nie w sprawie Zielonego Ładu, tylko w sprawie powrotu do władzy. Nasze działania zmierzają do tego, aby Zielony Ład zracjonalizować, zmienić”. Dalej minister przytacza przykłady zmian w Zielonym Ładzie, wprowadzanych w UE przecież już co najmniej od jesieni 2023 roku, a więc rozpoczętych przez poprzedni rząd. Zapewnia, że będzie kontynuowany przegląd „Zielonego Ładu” i dbałość o przyszłość WPR – w następnych trzech latach ma nastąpić zmniejszenie obciążenia administracyjnego i uproszczenie wniosków składanych do ARiMR przez rolników.
Ostatnie pytanie dotyczy marek sieci handlowych. Minister stwierdza, że „W naszym kraju brakuje dialogu pomiędzy uczestnikami łańcucha żywnościowego od pola do stołu. W tym łańcuchu rolnik jest najsłabszym ogniwem, bo nie ma wpływu zarówno na ceny środków produkcji, jak i na ceny sprzedaży”. Słabość ta dotyczy też branży mleczarskiej. „Zamierzamy uregulować warunki sprzedaży produktów pod marką sieci handlowej” – zapowiada minister, ale tematu nie rozwija.
Informacja czy promocja?
Kolumna 6 to dokończenie zapowiedzianego tekstu z 1 kolumny „Gospodarz z WART-MILKU”. Jak się okazuje, rozmówca autora jest przewodniczącym rady nadzorczej spółdzielni WART-MILK (może być wobec tego nawet podwójnym gospodarzem). Jak stwierdza, musi prowadzić mleczny kierunek, opłacalność jest różna, „ale w naszym przypadku zawsze osiągamy zysk. Nie zawsze pozwala on na inwestycje, ale pozwala żyć”.
Zmieściły się jeszcze dwa podobne „obrazki z gospodarstwa”, pisane według tego samego schematu, bez żadnego jednak uzasadnienia dla wyboru tych, a nie innych gospodarstw do rozmowy.
Oba opisane tak gospodarstwa prowadzą działalność mleczarską.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 7 realizuje identyczny schemat pokazywania „obrazków” z gospodarstw.
Rozpoczyna ją dokończenie zapowiedzianego na kol. 1 artykułu „Eksportowy sad Sosińskich”. Jak się okazuje, eksport bywa utrudniany (embargo Rosji), co wymaga zmian w produkcji. Obecnie jest ona opłacalna, choć „ceny na półkach nijak się mają do cen, jakie otrzymuje producent”.
Drugi artykuł to „W gminie Repki zostało niewielu trzodziarzy”.
To jeden z dwóch prezentowanych tu tekstów o hodowcy trzody i o tym sektorze rynku. „Tanie zboża przekładają się na tańsze pasze” – zauważa rolnik i cieszy się, że w tym roku nie dołoży do hodowli. Prowadzi „działalność gospodarczą”, dlatego wciąż jest w stanie funkcjonować – jak podaje, hodowla jest nieopłacalna.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 8
To rozmowa Krzysztofa Wróblewskiego z wiceministrem Jackiem Czerniakiem „Konkrety po wizycie Prezydenta RP w Chinach”. Tytułowy temat poruszono w zakresie znanym już od 24 czerwca, także z informacji publikowanej na stronie internetowej MRiRW:
Polska żywność na chińskim rynku – podpisanie nowych dokumentów podczas wizyty prezydenta w Chinach
Poza tym wiceminister przyznał, że spada import mleka do Chin, a ASF nie pozwala na prowadzenie produkcji trzody chlewnej – wiceminister obiecał „wsparcie finansowe ze strony państwa” i starania o uproszczenie procedur przy otwieraniu nowych hodowli. Konkretów nie podał.
Tu znów mamy na koniec odesłanie „Pełna rozmowa na portalu polskarolna.pl”.
Zmieściła się też szablonowa rozmowa z rolnikiem „Dzięki trzodzie nie dokładamy do zboża”. Rolnik podsumowuje, że z produkcji roślinnej „wyszedł na zero” i cieszy się, że nie musiał dokładać.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 9
Rozmowa Krzysztofa Wróblewskiego z wiceministrem Michałem Kołodziejczakiem „Sieci handlowe i ukraińska granica”. Kończy ją odesłanie: „Pełna rozmowa na portalu polskarolna.pl”.
W rozmowie wraca sprawa sieci handlowych – wiceminister zapewnia, że są podejmowane działania w celu regulowania zasad prawidłowego znakowania żywności i utrzymania marek producentów, także w wielkich sieciach handlowych.
Wiceminister (odpowiedzialny w MRiRW za rynki, w tym zbożowy) stwierdza, że nie nadszedł jeszcze czas na ocenę żniw, choć przyznał: „Zdaję sobie sprawę, że ten rok był trudny dla produkcji zbóż i plony są niższe”. Spadek nie ma jednak „dramatycznego wymiaru”. Jest przekonany że „na pewno pszenica konsumpcyjna, spełniająca odpowiednie parametry, znajdzie nabywców po lepszych cenach”, a zboże o niższej jakości pozwoliłby wykorzystać rozwój hodowli. Jak ocenia, zbiory w Rosji i Ukrainie są w tym roku niższe. Tranzyt zboża ukraińskiego „jest znikomy”, należy dobrze przygotować się do przyszłego członkostwa Ukrainy w UE.
Zmieściła się jeszcze „informacja” o gospodarstwie: „Sprzedajemy tylko rzepak”. Tu gospodarstwo ma 400 ha. I ten rolnik też ocenia, że gdyby nie „przepuścił” zboża przez zwierzęta, dokładałby do produkcji.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 10
Rozmowa Krzysztofa Wróblewskiego z wiceministrem Stefanem Krajewskim „Doceniam polskie mleczarstwo”. Kończy ją odesłanie: „Pełna rozmowa na portalu polskarolna.pl”.
Rozpoczyna następujące stwierdzenie prowadzącego rozmowę:
„Mleczarstwo to najbardziej polska z branż polskiego rolnictwa. Bowiem produkcja mleka w oborze jest bezpośrednio powiązana z polskimi zakładami przetwórczymi!”.
Wiceminister przytakuje: „Owszem, na rynku funkcjonują też wielkie koncerny zagraniczne. Ale nie zanosi się na to, aby opanowały one branżę, tak jak ma to miejsce w przetwórstwie mięsa”. Dodaje, że „obecnie sytuacja w mleczarstwie jest trudna, bo średnia cena skupu mleka spadła poniżej dwóch złotych za litr”, co przy kredytach jest poniżej progu opłacalności, zwłaszcza przy wzroście cen energii – a wciąż brak biogazowni. Wiceminister zapewnił o potrzebie uproszczeń wniosków do ARiMR. Agencja w pierwszej kolejności proceduje wnioski z PROW 2014-2020, w drugiej będą obsługiwane wnioski z KPO, a w trzeciej z PS dla WPR. Jak stwierdził „potrzebne są również pieniądze na straty, które spowodowała susza. Musimy odtworzyć potencjał rolnictwa. Konieczne będą też pieniądze na odtwarzanie produkcji trzody chlewnej”.
Żadne konkrety i tym razem nie padły.
I na tej kolumnie zmieścił się „obrazek” z gospodarstwa, i tym razem jest to gospodarstwo zajmujące się mleczarstwem, prowadzone przez członka rady nadzorczej SM Ryki. Bez żadnych odniesień do sytuacji ogólnej i uzasadnienia dla wyboru tego gospodarstwa.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 11
Zawiera same wypowiedzi rolników zatytułowane „Dolnośląscy rolnicy zawiedzeni”.
I te wypowiedzi nie wychodzą poza sytuację wypowiadających się rolników. Nie wiadomo, według jakiego klucza dobrano wypowiadających się rolników i region.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 12
Również tu podobne w treści i charakterze wypowiedzi rolników, tym razem z różnych regionów kraju, zebrane pod tytułem „Nie wykorzystaliśmy potencjału”.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 13
Rozmowa z wiceministrem Adamem Nowakiem „Bezpieczeństwo żywnościowe w rękach młodych rolników” – przeprowadzona przez Krzysztofa Wróblewskiego i zakończona odesłaniem do portalu polskarolna.pl, jak poprzednie – ale rozpoczyna się nietypowo: od pytania o własne gospodarstwo wiceministra. I od tego właśnie wiceminister wychodzi, „informując” o swoich pracach w resorcie. Retencja wody i przeciwdziałanie suszy mają mu być szczególnie bliskie. Co zrobił w tym kierunku, albo co zamierza zrobić jako wiceminister, nie powiedział, zagadnięty zaraz o cyfryzację rolnictwa. Ta przebiega w sposób przyspieszony – a to z powodu unijnych wymogów i wzrostu kosztów produkcji, co sprzyja dążeniu do precyzji. Nabór z KPO na Rolnictwo 4.0 z ubiegłego roku miał wielkie zainteresowanie, w listopadzie będzie kolejny. Pytany o doświadczenia ze swojego niedawnego przewodniczenia Związkowi Młodzieży Polskiej wiceminister stwierdził, że młodzi nie garną się do kształcenia w zawodach rolniczych. Zapewnił, że kluczowa „dla nas” będzie odbudowa prestiżu zawodu rolnika. Ocenił, że 200 tys. zł jako wsparcie dla młodych rolników to za niska kwota. Uznał też, że dopuszczenie Ukrainy – „globalnego gracza” – do unijnych rynków może ją zachęcić do zrezygnowania z ponoszenia kosztów transportu do krajów trzecich.
I na tej kolumnie znalazło się miejsce dla dwóch rozmów z rolnikami – jeden poniósł straty z powodu gradobicia, ale był ubezpieczony, a drugi ma fermę drobiu – oprócz 50 ha upraw.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 14
Zatytułowana „Wsparcie znakomitej polskiej żywności”. Zawiera znane od lat informacje przekazywane na stronach gov.pl. Ich opracowanie nastręczyło autorom wyraźną trudność – mamy tu np. sformułowanie: „Konsumenci coraz częściej poszukują zdrowej i bezpiecznej żywności, charakteryzującej się dodatkowymi cechami jakościowymi, potwierdzonej przez stosowne certyfikaty/oznakowania”, „Z wnioskiem o rejestrację danej nazwy mogą ubiegać się jedynie grupy zaangażowane w produkcję lub przetwarzanie danego produktu”.
Jednakowo potraktowano tu unijne certyfikaty i oznakowanie znakiem dobrowolnym Produkt Polski.
Druga część kolumny to informacja o realizowanych przez ARiMR programach – też w zakresie dostępnym i publikowanym na stronie internetowej agencji.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 15
Niesie szóstą, ostatnią już rozmowę z przedstawicielem kierownictwa MRiRW, przeprowadzoną przez Krzysztofa Wróblewskiego i odsyłającą po ciąg dalszy na portal polskarolna.pl.
Dyrektor generalny w MRiRW (a więc, wydawałoby się, osoba odpowiedzialna za funkcjonowanie urzędu) Bogusław Wijatyk wypowiedział się… na temat wzrostu eksportu polskiej żywności po akcesji do UE (nie wychodząc poza zakres informacji przedstawionej już przez wiceministra Czerniaka). Ocenił też trudności tego eksportu. Zapewnił, że „nasze służby” działają w kierunku zwiększenia eksportu mleka do Korei Południowej, któremu to państwu poświęcił ok. połowę swojej wypowiedzi. Uznał, że opinia o polskiej żywności jest „zaskakująco pozytywna”. Dopytywany o cele polskiej prezydencji stwierdził, że Czesław Siekierski podnosi tu temat konkurencyjności i pozycji rolnika w łańcuchu dostaw, „mówi się” o dalszym przeglądzie Zielonego Ładu, od którego całkowitego odejścia na pewno nie będzie. Wydaje mu się – co jego rozmówca gładko „połknął” – że „Po interwencjach Ministerstwa Rolnictwa w obszarze Zielonego Ładu, Komisja Europejska wycofała się z części założeń Zielonego Ładu”.
Kolumnę dopełnia rozmowa z kolejnym rolnikiem: „Plony wyraźnie niższe”. I on jest przewodniczącym rady nadzorczej spółdzielni mleczarskiej, i on zauważył słabe zbiory i niższe ceny skupu zbóż. I tu nie ma żadnych wniosków czy informacji o zapowiadanej pomocy.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumny 16 i 17 zawierają teksty „Jak przebiegały tegoroczne żniwa według ekspertów z Ośrodka Doradztwa Rolniczego” – zapewne chodziło o przekazanie informacji z ODR-ów o przebiegu żniw i sezonu wegetacyjnego na ich terenie. Niekorzystna jest prezentowana tu zwykle ocena wielkości zbiorów (np. woj. warmińsko-mazurskie 15-20 proc., śląskie – 30 proc.), poinformowano raczej o szacowaniu szkód niż o zbiorach. Informacje te są niepodpisane, ustawione województwami, a nie według ODR. I tu obyło się bez wniosków czy zapowiedzi pomocy.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Kolumna 18 omawia:
„Szerokie spektrum działalności KOWR” i nie wychodzi poza informacje ogólnie znane i dostępne na stronie KOWR, do której na koniec odsyła;
„Pracujemy dla polskiej wsi” – informacja o ARiMR w ciągu 30 lat od akcesji i przekazanych przez nią kwotach.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
Na 19 kolumnie umieszczono tekst „Europejskie święto urodzajów”, wskazując „Źródło: NWE”. Źródło to nie byle jakie, skoro „RPR” przedrukował np. taką informację o Holandii:
„Jeszcze 150 lat temu świętowano zebranie plonów na przyjęciach, przy suto zastawionych stołach i muzyce. Od tego czasu rolnictwo Holandii bardzo się zmieniło – wiadomo, że od dawna mówi się, że to <kraj tulipanów>. Właśnie 7 lat z produkcji kwiatów Holendrzy są najbardziej dumni i traktują je jako najcenniejszy plon. Jeszcze 150 lat temu świętowano tu zebranie plonów na wielkich przyjęciach, na których bawiła się cała wieś przy zastawionych stołach i muzyce. Stąd Święta Kwiatów – wielkie, wspaniałe wystawy, które są pokazem, ale także, podobnie jak wystawy i pokazy mają charakter promocyjno-handlowy”.
Prawda, że ciekawe?…
Na pewno informacja.
20 kolumnę stanowi plakat MRiRW „Dobrze, że jesteśmy razem” (w UE). W zajmującej ok. 1/6 kolumny stopce podano:
„Publikacja Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Ul. Wspólna 30
00-930 Warszawa
www.minrol.gov.pl
Redagowana przez: <Polska Rolna Krzysztof Wróblewski> wraz z Zespołem. www.polskarolna.pl”
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja?
WARTO BYŁO?
Co powinno być zamieszczone w publikacji w owym dożynkowym czasie, aby można było mówić o informowaniu rolników przez MRiRW? Czego natomiast być nie powinno, aby ustrzec się przed zarzutem autopromocji czy promocji?
Czy poczuli się Państwo poinformowani? Czy może raczej dezinformowani? Czy nie dziwi Państwa brak jakichkolwiek podsumowujących artykułów na temat żniw – w tym rzekomo okolicznościowym „wydawnictwie”? Czy wiecie chociaż Państwo, na które dożynki przygotowano to „wydawnictwo”? Według jakiego klucza wybrano prezentowanych w nim rolników? Żadne z gospodarstw nie zostało pokazane chociażby jako prowadzone przez gospodarzy dożynek. Każde opisane gospodarstwo jest wielokrotnie większe niż przeciętne w kraju. Wiele z opisanych w ogóle nie uważa się za roślinne, a prawie wszystkie ratują swoje finanse hodowlą bydła, albo wręcz jej potrzebom podporządkowują uprawę roślin. Wielu z prezentowanych rolników pełni funkcję w spółdzielni mleczarskiej. Czy to polska norma?
Czy był jakikolwiek klucz i myśl przewodnia przy zestawianiu treści tego „ministerialnego okolicznościowego wydawnictwa”? Publikację, poza kilkoma „obrazkami” z gospodarstw, tworzą wywiady z kierownictwem MRiRW, wszystkie inne prezentowane treści są (nawet od lat) publikowane na stronach instytucji podległych MRiRW.
Po co było wydawać 30 tys. na ich wersję papierową?
Jednak pierwsze określenie MRiRW – nazywające „RPR” „informacyjno-promocyjnym materiałem okolicznościowym” – wydaje się bliższe prawdy, niż późniejsze stwierdzenie: „Rolnicze Pory Roku to wydawnictwo informacyjne, a nie promocyjne”. Informacji tu nie ma, a byłyby potrzebne.
Zwraca uwagę kiepskie złamanie publikacji „RPR” – nawet okładkowy list ministra nie uniknął wpadek tego rodzaju.
Mamy też błąd ortograficzny („Świętokrzyskim” kol. 5, zielony ład jest różnie pisany).
Wiele jest błędów składniowych (np. 6 kol. – w rozmowie 1., aż trudno znaleźć sens w jej zakończeniu; podobnie jest na kol. 7, 9, a na kol. 11 widać kłopoty z budową zdań z imiesłowami).
Wreszcie trzeba podkreślić fakt, że na 20 kolumnach aż w 7 miejscach zaprezentowano odesłanie do „portalu polskarolna.pl”.
Portalu niezarejestrowanego jako czasopismo – wbrew wymogom prawa, nakazującego rejestrację prasy. Co nie przeszkadza MRiRW twierdzić, że do realizacji swojego przedsięwzięcia wybrało redakcję – i to nie byle jaką: „Wykonawcę wybrano w oparciu o kluczowe kryterium – redakcja stworzona przez doświadczonych dziennikarzy, którzy od wielu lat niezmiennie śledzą i relacjonują najważniejsze wydarzenia w rolnictwie a także posiadają zespół, mający aktualną wiedzę z zakresu rolnictwa, rynków rolnych i rozwoju obszarów wiejskich”.
Szkoda, że nie zechcieli się podzielić tą wiedzą z czytelnikami „RPR”.
Na 20 kolumn kilka zapełniły ministerialne gotowce, informacji tu mniej niż mało, a wszystkie znane wcześniej lub skąd indziej.
Informacja czy promocja? Dla kogo i czyja? I siedem razy wskazanie na portal „polskarolna.pl”, jako na miejsce dokończenia prezentowanego materiału. W ten sposób kończą się wszystkie autorskie teksty z tego „ministerialnego wydawnictwa” (autorskie – bo nie liczę „obrazków” z gospodarstw, wymykających się jakiejkolwiek dziennikarskiej ocenie, można je co najwyżej potraktować jak listy do redakcji – upoważnia do tego ich poziom).
Kogo wobec tego bardziej promuje wydawnictwo „Rolnicze Pory Roku” – kierownictwo MRiRW czy prywatną stronę internetową?
Dobrze byłoby znać założenia przyświecające publikacji, na którą przeznaczono blisko 30 tys. zł. Tym bardziej, że NIK wskazała już na błędy popełnione przez poprzedni rząd przy prowadzeniu kampanii społecznych:
NIK: Rządowe kampanie społecznie nieskuteczne i nieefektywne
Ten rząd ma je powtarzać? Wszystko na to wskazuje.
Czytaj też:














