Scroll Top
sadzonka w dłoniach

Ekoschematy jeszcze trzeba i można poprawić?
Fot. David Clode z Pixabay

Ekoschematy jeszcze trzeba i można poprawić?
Fot. David Clode z Pixabay

Czy można jeszcze wprowadzić zmiany w ekoschematach?

Na przykład taką, aby można było realizować trzy a nie dwa na jednej działce? Albo zamiast trzech czy dwóch wprowadzić limit punktów na danej działce?

Propozycje takich zmian przedstawili senatorowie podczas senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi już miesiąc temu. A przedstawicielki MRiRW obecne podczas posiedzenia obiecały przekazać te postulaty ministrowi. Bo – jak podkreślali senatorowie – można przecież zmienić rozporządzenie i wprowadzić możliwość korekty wniosków i przedłużyć czas na ich składanie.

Nie pogrążać jednych ekoschematów kosztem drugich

Ten postulat przedstawił senator Maciej Górski.

– Skąd wymóg 2 ekoschematów? Ekoschematy krótko funkcjonują w naszej rzeczywistości prawnej, ale część najbardziej postępowych młodych rolników, którzy wiążą z tym przyszłość, pokupowało drogie maszyny, pokupowało siewniki do uprawy bezorkowej, porobiło plany nawozowe i robi sobie strukturę upraw tak, żeby z tego korzystać. A teraz zabieramy im po 2 latach to prawo. Zabieramy im to prawo. Skończy się na tym, że ci najaktywniejsi rolnicy wybiorą 2 najwyżej punktowane ekoschematy, na resztę machną ręką. Te 2 ekoschematy, w związku z podniesieniem do 300 ha, dziewięćdziesiąt parę procent środków, że tak powiem, mogą zjeść. Czy taki jest kierunek polityki polskiego rządu i resortu rolnictwa – żeby mały procent rolników dysponujący potężnymi hektarami wykorzystał całą kopertę finansową na kilka najwyżej płatnych ekoschematów? To jest złe myślenie. No, szkoda że nie ma nikogo z kierownictwa ministerstwa, bo może ktoś potrafiłby powiedzieć, skąd taki pomysł. Ja rozumiem, że brakuje pieniędzy. To ustalmy limit punktów na dany hektar i zostawmy to minimum wolności rolnikowi –10 punktów na 1 ha. Chce na tym 4 ekoschematy, bo mu tak wychodzi, to niech robi. Ale ktoś już kupił nasiona, wysiał tym zboże ozime w systemie bezorkowym i już. A gdzie wymieszanie słomy, gdzie poplony? Zmieniamy zasady gry po 2 latach w zupełnie złą stronę. Mocno ograniczamy prawa rolników – mówił.

Poparł go senator Jerzy Chróścikowski, podkreślając, że rolnicy jesienią siali i inwestowali w innej sytuacji – a teraz stracą.

– Tak naprawdę powinniśmy odejść w ogóle od tych ekoschematów, a rozważyć płatności za węgiel, za poziom próchnicy w glebie – zauważył przewodniczący Ryszard Bober. – To jest podstawowy warunek. Nasze gleby ubożeją. A jeżeli będziemy żonglowali ekoschematami, to tego efektu nie osiągniemy. To rolnik powinien decydować, co ma robić i jak, żeby poprawić poziom próchnicy w glebie, poprawić wówczas efektywność swojej działalności rolniczej. Bo oczywiście gleba zasobna nie jest często tą urodzajną glebą, która potrafi przenieść swój potencjał na roślinę. W tym kierunku winno iść rolnictwo. Jak również zatrzymanie węgla… Mamy już ślad węglowy. Rozmawialiśmy przed chwilą, na wcześniejszym posiedzeniu połączonych komisji, na temat biogazu i ten ślad węglowy w produkcie i poprzez biogaz był mocno akcentowany. Poferment nie ma żadnych ograniczeń czasowych w stosowaniu, można go cały rok stosować – oczywiście, jeżeli nie ma nadmiernej pokrywy śnieżnej. A te wszystkie ograniczenia gdzieś tam wprowadzane są takie, jakie są.

„Materiał siewny” jako ekoschemat się nie sprawdzi?

– Oczywiście wszyscy byliśmy za ekoschematem „Materiał siewny”. Rok temu na tej sali chyba pan Pawlak jako pierwszy to zasugerował – że tak powinno być, po co mnożyć wnioski. Tylko skąd to ograniczenie 25%? To jest ograniczenie prawa. Do tej pory miałem 100 ha, kupiłem sobie na hektar, złożyłem wniosek, dostałem. Teraz to jest 25%. Rozumiem, że jak kupię kukurydzę i rzepak kwalifikowany, to nie dostanę pieniędzy, ale mi ten procent się wliczy. Tylko to jest komplikowanie prostej rzeczy, zupełnie niepotrzebnie – wskazywał senator Maciej Górski.

Jego zdaniem zakup nasion kwalifikowanych powinien być traktowany nie jako ekoschemat, a raczej jako płatność do produkcji.

– Ekoschematy były pomyślane jako podnoszące walory przyrodnicze gleby, zwiększające dbałość o glebę… No, materiał siewny raczej podnosi plon i dochód rolnika niż walory gleby. A więc kto wie, czy to nie powinno być w tych pierwszych punktach odnośnie do produkcji, tak jak jest do bydła, do roślin strączkowych, do pomidorów, do lnu. Pytanie też o pieniądze. Była oddzielna koperta de minimis, teraz jest włączona do puli środków na dopłaty. Jak będzie to płacone? Ile ten punkt będzie ważył? Bo pomniejszamy pulę na ekoschematy, dajemy dodatkowe ograniczenia i nie wiadomo, czy to się przysłuży rolnikom. W mojej ocenie nie. Już do mojego biura dzwonią – powiedział.

Dyrektor Departamentu Płatności Bezpośrednich w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Joanna Czapla wyjaśniła, że pula 15 proc. na dopłaty związane  z produkcją została wyczerpana, stąd nowy ekoschemat, a nie nowa płatność związana z produkcją.

– A generalnie jeśli chodzi o materiał kwalifikowany, aczkolwiek tak jak pan słusznie zauważył, ma on wymiar proprodukcyjny, to też zauważalny jest wymiar środowiskowy – w tym sensie, że ponieważ są to dobrej jakości nasiona i lepsze są wschody, to mniej się stosuje środków ochrony roślin, tak? To też pozytywnie wpływa na środowisko – dodała.

– Nie powinno być tutaj limitu i nie powinno być to włączone w te 2 ekoschematy. Czyli że mogę robić 2 ekoschematy. Tłumaczenie, że jest to korzystne dla gleby, bo mniej zużyję… To jest bardzo pośredni ciąg przyczynowo skutkowy – odparł senator Maciej Górski i dodał: – Żeby osiągnąć tę płatność, trzeba po prostu zaplanować zasiewy, uwzględniając to. W mojej ocenie to też powinno być wyłączone jako trzeci ekoschemat możliwy. I byłoby to dużo uczciwsze. Bo ja rozumiem, że ciężko niektóre… Przynajmniej w poprzednim było to tłumaczone tym, że ciężko połączyć wymieszanie słomy z obornikiem. Nie da się, prawda? Bo tutaj bezorkowo, tu orkowo. Ale tutaj to jest administracyjne ograniczenie. Podejrzewam, że rolnicy spojrzą w tabelę, zobaczą, za ile co jest wyceniane i zrobią tylko te praktyki, które są najwyżej wyceniane. Rolnik potrafi liczyć. A to, że chcą korzystać… To tylko chwała za to. To pokazuje, że mogą, chcą, wiedzą, a przez to tylko gleba się poprawia. A więc wszystkie ograniczenia są złe. Można myśleć o pieniądzach, tak? O tym, skąd ich wziąć więcej, ewentualnie.

Czy ktoś myśli o wprowadzeniu takich postulowanych zmian? I czy wystarczająco przemyślał te wprowadzone?

Czytaj też:

Jak poprawiać Plan Strategiczny dla WPR, żeby go nie popsuć?

 

 

Stawki za ekoschematy 2024 znacznie mniejsze niż w 2023 roku

Posty powiązane

error: Content is protected !!