Czy rolnictwo może funkcjonować bez polskiej sieci handlowej?

Kiedy handel zadba o dostawcę produktów? I czy w ogóle jest to możliwe? Czy konflikt między rolnikiem, przetwórcą i handlowcem jest nie do uniknięcia? A może są to elementy tego samego systemu, które mają wspólne cele i powinny się wspierać?