Scroll Top
znak stop

Powstrzymanie pracy kosztuje. Zwłaszcza cudzej…
Fot. Gerd Altmann z Pixabay

Powstrzymanie pracy kosztuje. Zwłaszcza cudzej…
Fot. Gerd Altmann z Pixabay

Czy rolnik pracuje tyle, co powinien? A jego pomocnik?

Jak w zapowiedzianym pilotażowym badaniu możliwości skrócenia tygodnia pracy wygląda praca w rolnictwie? A zarobki? A brak pomocy przy powstrzymaniu pracy i zarobków?

Temat skrócenia czasu pracy poruszono w Sejmie w ramach „informacji bieżącej”, a wiec jako sprawę ważną na dziś.

– Bez pracy nie ma kołaczy. Ja jestem wychowany w kulcie pracy w gospodarstwie rolnym, gdzie nikt czasu pracy nigdy nie mierzył. Praca po prostu musiała być wykonana. Ponieważ jest to pilotaż, to zasugerowałbym pani minister, żeby pani rozpoczęła ten pilotaż od swojego resortu, od administracji centralnej, i zobaczymy, jak to wyjdzie. Chcę też zapytać, czy w ramach tych szkoleń, w ramach tego pilotażu przygotowujecie też jakiś instruktaż dla sektora rolnego, żeby wytłumaczyć, że 3 dni krówka jeść nie dostanie, konik nie zostanie napojony, bo to też jest ważne. Więc dobrze byłoby, żebyście jeszcze raz zastanowili się nad tym, czy rzeczywiście ten program ma jakiś sens – domagał się od rządowego koalicjanta poseł Marek Sawicki.

Ale zdaniem  minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk podejście oparte na własnym doświadczeniu i tym, co „mi się wydaje” jest nieuprawnione:

– Pojawiły się pytania dotyczące rolników. I znowu: tak, to jest bardzo specyficzna grupa zawodowa, ale szczerze powiedziawszy, ja uważam, że w obszarze rolnictwa należałoby się w ogóle przyjrzeć i czasowi pracy, i jakości pracy, i warunkom pracy, w szczególności w odniesieniu do ustawy o pomocy przy zbiorach, bo tam niektóre warunki pracy wołają o pomstę do nieba. A więc oczywiście także będziemy się upominać o los pracowników pracujących w rolnictwie. Ale, tak jak powiedziałam, szanowni państwo, polityka powinna być oparta na dowodach, a nie na misiach.

Sprawdzanie pilotażowe będzie kosztować – coraz więcej:

– (…) jeszcze w 2025 r. wydamy na to co najmniej 10 mln zł. Jeśli zainteresowanie będzie większe, to ta kwota już w tym roku będzie rosnąć. W przyszłym roku będą na to przeznaczane dalsze środki, bo do tak poważnej zmiany chcemy się przygotować, chcemy zainwestować w tę zmianę, ale zainwestować w wiedzę, w dane, a nie w ideologiczne wojenki – zapowiedziała minister.

Miło wiedzieć, że na coś są pieniądze. 10 mln zł. Tyle wydano np. w ubiegłym roku na pożyczki dla zadłużonych po ASF. A w tym roku nawet już i tyle nie znaleziono…

Czytaj też:

Na pożyczki dla zadłużonych z powodu wstrzymania hodowli po ASF nie ma pieniędzy

Posty powiązane

error: Content is protected !!