Scroll Top
śnieg pole dom

Śnieg leży, a zboże rośnie…
Fot. Mark Martins z Pixabay

Śnieg leży, a zboże rośnie…
Fot. Mark Martins z Pixabay

Czy pieniądze na pomoc rolnikom w 2026 roku?

Czy rezerwa celowa – 2 mld 700 mln zł – trafi na rozwój hodowli trzody chlewnej? Czy brak pomocy kierowanej do rolników zrekompensują programy rządowe porządkujące rynki rolne?

Wiceminister rolnictwa  Adam Nowak zapowiedział w senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, omawiając plany budżetowe na 2026 rok:

– Tam wskazaliśmy wstępnie program pomocy, jeśli chodzi o trzodę chlewną, bo on jest niezbędny, gdy patrzy się na te różnice. Ale samo wsparcie finansowe nie rozwiąże problemów producentów trzody, bo widzimy rosnące dysproporcje pomiędzy cenami wyrobów gotowych, tych produktów na półkach a ceną surowca, ceną trzody chlewnej, żywca wieprzowego. I tu równocześnie z programem pomocowym, finansowym muszą też zostać podjęte odpowiednie działania legislacyjne, organizacyjne. To nie zmienia faktu, że będzie to też niosło pewne koszty. Mamy też świadomość rosnących ryzyk związanych z chorobami zakaźnymi, w tym tych ostatnich informacji dotyczących afrykańskiego pomoru świń. W ramach rezerwy celowej te kwestie zostały wskazane.

Jedno wiadomo:  rekompensat dla rolników nie zaplanowano

Ta zapowiedź nie uspokoiła senatorów.

– Pamiętamy wielkie protesty rolników, które były w poprzednich latach, rekompensaty za utracone dochody, o czym mówił akurat pan Stanisław Pawlak. Czy one się znajdą? – pytał senator Jerzy Chróścikowski. – Bo 2 miliardy to ja przepraszam, ale to jest kroplówka na realizację wszystkich tych kryzysowych rzeczy. Jakbym usłyszał o 5 miliardach zł zabezpieczonych w rezerwie, to bym już powiedział, że coś tam będzie. Rolnicy, jak pan minister wie, domagają się tzw. rekompensaty utraconych dochodów, mówię tu szczególnie o zbożach. Czy ministerstwo w ogóle brało pod uwagę co do tych 2 miliardów zł, że coś się tam zmieści, czy po prostu chodzi tylko o szkody wynikające z tzw. protokołów, z tych innych rzeczy, które jak zawsze wynikały… które były do realizowania, i wiadomo, że są realizowane? Czy ministerstwo bierze pod uwagę w tym budżecie ewentualne rekompensaty? Bo myślę, że te 2 miliardy zł… Chyba nawet nie ma szans, żeby coś się tam zmieściło. A jeśli tak, to proszę powiedzieć, ile wyliczyliście na rekompensaty. Czy może w ogóle nie bierzecie tego pod uwagę?

Wiceminister stwierdził, że poziom rezerwy wyznaczonej na 3 mld zł to standard, utrzymywany od lat.

– To zmniejszenie do 2 miliardów 700 milionów zł wynika z tego, że już na tym etapie dokonaliśmy przesunięcia na działania w zakresie zwalczania skutków chorób zakaźnych zwierząt – podał. – Jeśli będziemy w trakcie roku widzieli, że jest potrzeba zwiększenia w którymkolwiek z obszarów, to będziemy dynamicznie dokonywali tych zmian. Oczywiście możemy mówić o skutkach pandemii koronawirusa, później rosyjskiej inwazji na Ukrainę, wiemy, że były inne mechanizmy rynkowe wsparcia do nawozów czy też dopłata do cen zbóż wskutek tych zawirowań, które na polskim rynku zaistniały w latach 2022, 2023, ale nie planujemy tych działań i mówimy o tym otwarcie. Jednocześnie mówimy, że 2 obszary będziemy chcieli w sposób szczególny wspierać. To jest produkcja zwierzęca, trzoda chlewna, bo tu to wsparcie jest niezbędne i co do tego nikt nie ma wątpliwości, ani środowiska koalicyjne, ani opozycyjne, środowisko rolnicze też się za tym opowiada. Pytanie, jaki to będzie budżet i jaka to będzie konkretna forma. Jesteśmy na etapie tych ustaleń. Druga sprawa to wsparcie i realizacja programu białkowego produkcji rodzimych pasz wysokobiałkowych soi i pozostałych, tak aby zmniejszyć powierzchnię zbóż, co do których widzimy nadprodukcję – w tym roku były rekordowe zbiory zbóż, które też wpływają na cenę – a jednocześnie zmniejszyć import pasz wysokobiałkowych, głównie śruty sojowej, z krajów nomen omen Mercosour. Jest taka potrzeba. Podobnie zresztą jest z trzodą chlewną. Wiemy doskonale o tym, że nie tylko jeśli chodzi o prosięta, warchlaki, ale i żywiec oraz półtusze mamy znaczny import. Te programy mają na celu zbilansowanie, zmniejszenie tych obszarów, w których jesteśmy importerem żywności na nasz rynek.

Co zrobić z nadprodukcją zboża?

Przewodniczący obradom senator Ryszard Bober uznał za potrzebne ściągnięcie z rynku zboża.

– My w poprzednim roku, przepraszam, na początku tego roku, w okresie od marca do maja wyeksportowaliśmy tylko 30% średniomiesięcznych ilości pszenicy – mówił. –  Rolnicy ze względu na wiosenną suszę, na mrozy liczyli na to, że nie będzie zbiorów, nie będzie plonów, w związku z tym wstrzymali… My eksportowaliśmy ok. 300 tysięcy t miesięcznie, a musimy wyeksportować – musimy, bo takie są… – 40%, czyli przynajmniej 14 milionów t. Czyli eksport powinien być na poziomie 800 tysięcy do 1 miliona t, żeby rynek wrócił do normy. W związku z tym… To są dane, które cytuję za instytutem ekonomiki rolnictwa, o tych danych mówię. My utraciliśmy rynki, nie było eksportu, w północnej Afryce, Angoli, Tunezji, Egipcie, w to miejsce weszły inne już państwa, inni dostarczyciele pszenicy konsumpcyjnej. Obecnie wzrasta eksport, dochodzimy do 450 tysięcy t. To są dane za wrzesień, myślę, że w październiku było to już zwiększone. No takie są fakty. 14 milionów t przy tych rekordowych zbiorach, które mamy, jak pan minister powiedział. Musimy wyeksportować co najmniej 35 milionów t. Nie da się produkować na półkę. Wchodząc do Unii Europejskiej, mieliśmy przelicznik, plon referencyjny wynoszący 3,16 t/ha czy 3,14 t/ha. W tym roku dane mówią, że statystyczny plon u nas to 5,77 t/ha. Jak to zwiększyliśmy? No, nie ma produkcji zwierzęcej, spada. Sytuacja, która była również w pierwszym półroczu – chodzi o pomór i ptasią grypę – spowodowała ubytek o miliony kur, które zostały zutylizowane, a każda kurka oznacza również spożycie pszenicy.

I senator… zaapelował do rolników:

– Zwracam się i naprawdę apeluję do rolników, abyśmy sprzedawali zboże, ale żeby oni też zaczęli kontraktować, dywersyfikować zagrożenia rynkowe i np. 30% po żniwach gdzieś… Musimy mieć pewność, zamiast liczyć na to, że nagle stanie się cud i operatorzy zaczną kupować. Tak się nie dzieje. Rekordowe zbiory pszenicy są na całym świecie. To ponad 800 milionów t przy rekordowych zbiorach wynoszących ponad 2 miliardy 800 milionów t – takie są zbiory wszystkich zbóż, tutaj mówię o pszenicy – a rynek eksportowy to jest ponad 200 milionów. Zapasy światowe pszenicy, jak mówią analitycy rynku, spadną i być może pojawi się tu jakaś szansa, bo widać już, że ceny na giełdach delikatnie wzrastają.

Co zamiast „rozdawania pieniędzy”?

Ale te zamiary dotyczące nieplanowanego wsparcia rolników – jak się okazuje – wystarczają także producentom zbóż.

– W pełni zgadzam się z tym, co powiedział pan przewodniczący. Rzeczywiście ministerstwo nie ma żadnego wpływu na kształtowanie się cen na rynku – oświadczyła senator Monika Jadwiga Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej w latach 2019–2025. – Te ceny są kształtowane na rynkach globalnych i my musimy do tych uwarunkowań się dostosować. A wiemy i pamiętamy, że wpompowanie w rynek dużej ilości środków finansowych – odnoszę się do tej dyskusji, która już tutaj wśród senatorów się odbywała – w ramach szeroko rozdawanych dotacji nie rozwiązuje nam żadnego problemu. Widzieliśmy, że przez ostatnie lata ogromne pieniądze były wpompowane w rynek, a nadal mamy i niskie ceny, i dużą nadpodaż, o której powiedział pan przewodniczący. Rzeczywiście utraciliśmy rynki zbytu – głównie rynki afrykańskie, ale nie tylko – tj. Angolę, Algierię, Egipt. Raz jeszcze wracam do tego i apeluję o wsparcie. Jeśli chodzi o rynek egipski, to wiem… Wypowiadam się tu też jako była szefowa Izby Zbożowo-Paszowej, a nie tylko jako senator. Przychodzą do nas zapytania z Egiptu. Byłaby tutaj wola współpracy, potrzebujemy jednak wsparcia, również na poziomie fitosanitarnym. I o to proszę i apeluję.

A z czego wynikała konieczność utraty rynków?

– Utraciliśmy te rynki m.in. dlatego, że rozbudowując powierzchnię magazynową – i bardzo dobrze, to jest potrzebne – oraz zwiększając ilość przechowywanego towaru, spowodowaliśmy, że ta podaż nie była płynna, firmy handlowe, nie mając gwarancji, że zakupią towar, nie startowały w przetargach – wyjaśniała senator. –  Utraciliśmy rynki, a teraz ponowne wejście na te rynki jest dużo trudniejsze. Musimy o tym pamiętać i także w tym kontekście patrzeć na ten budżet, który ja odczytuję jako budżet porządkujący i wymuszający selekcję interwencji – na to patrzę w sposób bardzo pozytywny – i szukanie jakości. Rozdawanie środków finansowych na lewo i prawo tylko uspokaja, to jest jakby plaster na ranę, ale ta rana się nie goi. Może uspokajamy rynek, ale w perspektywie krótkofalowej. Jeżeli jednak popatrzymy łącznie na ten budżet oraz plany ARiMR i KOWR – o tym będziemy rozmawiać, otrzymaliśmy dokumenty – to w mojej ocenie widzimy, czytając te dokumenty, że rośnie tutaj wsparcie inwestycyjne, wsparcie na organizację rynku i na promocję, a to są kierunki, które dla nas powinny być istotne. Maleje z kolei rola doraźnych, szeroko rozlewanych dopłat krajowych. Tak to czytam i taką też uwagę tutaj usłyszałam, ale ja na to patrzę w sposób pozytywny. Właśnie o to chodzi, żebyśmy nie uspokajali rynku z sezonu na sezon, wprost dosypując pieniądze, bo nam górka rośnie, którą przerzucamy na kolejny sezon i generujemy problem. Czas wreszcie z tym problemem się zmierzyć. I tutaj rzeczywiście wsparcie, szczególne wsparcie… Bardzo dziękuję panu ministrowi za to, że to powiedział i że dba o ten kierunek. Chodzi o szczególne wsparcie dla produkcji trzody chlewnej, bo musimy z tych nadwyżek schodzić, a także wsparcie – tutaj troszkę wracam do mojego obszaru – realizacji programu białkowego, ale właśnie od tej właściwej strony, czyli przez zachęcanie rolników do produkcji polskiego białka, a nie poprzez przymuszanie rynku do wprowadzenia sztucznie zakreślonych wskaźników. Bo są sztucznie zakreślone wskaźniki i sztucznie zakreślane ceny, na które nie mamy wpływu, bo z jednej strony mamy regulację unijną, a z drugiej strony mamy wolny rynek. Nie prowadzi nas to we właściwą stronę. W związku z tym wszystkim, mimo iż rzeczywiście środków na doraźne dotacje mamy mniej, ja w tym budżecie widzę wyraźnie – raz jeszcze powtórzę – 3 istotne kierunki: wsparcie inwestycyjne, organizacja rynku, promocja. W mojej ocenie są to bardzo właściwe kierunki rozwoju, istotne dla rolnictwa w Polsce, tak że dziękuję za to, że w taki sposób ten budżet został skonstruowany.

Czy podziękują też rolnicy?

Jak na razie wiadomo, że nie będzie rekompensat dla rolników. O „wsparciu inwestycyjnym, organizacji rynku i promocji” wiadomo wciąż niewiele – by nie powiedzieć, że nie wiadomo nic.

Upłynął już pierwszy miesiąc nowego roku, a i żniwa jakby bliżej – może być trudno „30% po żniwach gdzieś”… – bo i gdzie?

 

Więcej o budżecie na 2026 rok:

Jakie wydatki na rolnictwo zaplanowano w 2026 roku?

Więcej o eksporcie planowanym przez Elewarr:

Elewarr bez kredytu na skup i bez prezesa. KGS bez zarządu

Posty powiązane

error: Content is protected !!