Duże kuchnie, duże możliwości – nie dla polskich rolników.
Fot. Mirko Fabian z Pixabay
Duże kuchnie, duże możliwości – nie dla polskich rolników.
Fot. Mirko Fabian z Pixabay
Duże kuchnie, duże możliwości – i mały rozmach projektodawcy…
Projekt ustawy o żywieniu zbiorowym z udziałem żywności ekologicznej. Nazwa projektu piękna. Niestety zawartość mniej. Wszyscy spodziewający się, że żywność ekologiczna z polskich pól masowo trafi do żywienia zbiorowego, będą zawiedzeni.
Tworzony mechanizm jest taki: zakłady żywienia zbiorowego będą mogły oznakować się, jeśli żywność ekologiczną zaoferują i wpiszą się do specjalnego wykazu. Będą mogły też odpowiednio ponazywać ekologiczne dania w jadłospisie. Czy to dobry początek do wpłynięcia na powodzenie u konsumentów polskiej żywności ekologicznej? Niekoniecznie.
„Wprowadzenie przepisów regulujących stosowanie znaku ekologicznego w żywieniu zbiorowym, a także ustanowienie przejrzystych wymogów jego stosowania, nadzoru i kontroli, może znacząco wpłynąć na wzrost zapotrzebowania na żywność ekologiczną” – uważa jednak MRiRW. Ale nie przekłada tego oczekiwania na spodziewany wzrost polskiego ekologicznego rolnictwa. „Na dzień 31 grudnia 2024 r. liczba producentów ekologicznych w Polsce wynosiła 24 793, a powierzchnia ekologicznych użytków rolnych przekroczyła 691 471 ha. Wprowadzenie znakowania ekologicznego w żywieniu zbiorowym może istotnie przyspieszyć wzrost tych wskaźników.”
Jak bardzo „istotnie” – nie podano.
Co oznakowane?
Trzy warianty znaku – złoty (90 proc.), srebrny (50-90 proc.) i brązowy (20-50 proc.) – to odbicie zróżnicowania udziału procentowego żywności ekologicznej w zakupach żywności realizowanych w działalności danego zakładu. Procentowy udział wartości zakupionej żywności ekologicznej będzie obliczany w oparciu o ceny brutto, co „stanowi obiektywne kryterium pozwalające na przypisanie działalności zakładu do odpowiedniego wariantu znaku ekologicznego” – podano w projekcie.
Minister właściwy do spraw rolnictwa określi, w drodze rozporządzenia, wzory graficzne wariantów znaku ekologicznego, mając na względzie zapewnienie jednolitej formy ich prezentacji i specyfikę informacji przekazywanych za ich pośrednictwem – głosi projekt.
Ważne założenie: do przygotowania w Polsce dań z udziałem żywności ekologicznej stosuje się takie same zasady dotyczące żywności ekologicznej, niezależnie od tego, czy surowce pochodzą z Polski, innych państw Unii Europejskiej, czy krajów trzecich.
Kto w wykazie?
Wykaz zakładów żywienia zbiorowego uprawnionych do stosowania znaku ekologicznego poprowadzi Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, przy czym wpisów dokona właściwy miejscowo wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.
Opłata za wpis to 10% przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego roku (tj. ok. 818 zł obecnie).
Dwa kluczowe warunki do wpisania do wykazu to: zakład jest wpisany do rejestru zakładów prowadzonego na podstawie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz przez 30 dni poprzedzających złożenie wniosku podmiot prowadzący zakład faktycznie spełniał wymagania określone dla danego wariantu znaku ekologicznego.
Jakie obowiązki?
Określono szczegółowe obowiązki podmiotu prowadzącego zakład żywienia zbiorowego wpisany do wykazu, dotyczące przygotowywania, przechowywania, transportu i ewidencjonowania żywności ekologicznej wprowadzanej do obrotu w tym zakładzie. „Przepis wprowadza obowiązek przygotowywania i przechowywania żywności ekologicznej w zakładzie wpisanym do wykazu, tj. wyłącznie w miejscu prowadzenia działalności wskazanym w wykazie, a także nakazuje fizyczne oddzielenie jej od żywności nieekologicznej i substancji niedozwolonych w produkcji ekologicznej” – podano. Ustalono też warunki transportu. Będzie również obowiązek bieżącej weryfikacji certyfikatów producentów oraz prowadzenia rejestru zakupów żywności ekologicznej i obowiązek przechowywania tych danych przez 24 miesiące, co umożliwi organom kontrolnym skuteczną weryfikację spełniania warunków stosowania znaku ekologicznego.
Określono zasady użycia określeń odnoszących się do produkcji ekologicznej przez podmioty prowadzące zakłady żywienia zbiorowego: „określenia takie nie mogą być używane w nazwach całych dań lub posiłków, jeśli nie są one w całości ekologiczne. Dopuszczalne jest natomiast stosowanie tych określeń jedynie przy poszczególnych składnikach ekologicznych wymienionych w menu, jadłospisie lub opisie potrawy. Dodatkowo, ust. 2 dopuszcza możliwość użycia takich określeń w nazwie, logo lub znaku towarowym zakładu jeżeli w danym zakładzie przygotowywana i wprowadzana do obrotu jest wyłącznie żywność ekologiczna”.
Spełnianie obowiązków trzeba będzie co roku raportować do WIJHARS, a raport ma zawierać kwartalną kalkulację udziału żywności ekologicznej w całkowitych zakupach, opartą na fakturach.
Projekt ustawy przewiduje kary pieniężne od 3- do 15-krotności przeciętnego wynagrodzenia, w zależności od wagi naruszenia, stwierdzonego podczas kontroli urzędowej.
Ustawa ma wejść w życie trzy miesiące po ogłoszeniu.
Jakie skutki?
„Przewiduje się, że udział zakładów żywienia zbiorowego oferujących żywność przygotowaną z udziałem żywości ekologicznej w ogólnej liczbie zakładów żywienia zbiorowego w Polsce, będzie analogiczny do udziału producentów ekologicznych prowadzących działalność w zakresie przygotowania żywności, w tym przetwórstwa ekologicznego. Zgodnie z danymi GIJHARS, w 2024 r. w Polsce było 1227 producentów ekologicznych prowadzących działalność w zakresie przygotowania, w tym przetwórstwa ekologicznego. Wzrost liczby zakładów żywienia zbiorowego, które będą używać znaku ekologicznego będzie dynamicznie następował przez pierwsze 5 lat od 2027 r., tj. planowanej daty wejścia w życie projektowanej ustawy, do osiągnięcia w 2031 r. co najmniej 1% (154 021 x 1% = 1540 zakładów)” – podano w ocenie skutków regulacji.
W konsekwencji ma się to przełożyć na korzyści dla rolnictwa i środowiska, tak oto zwerbalizowane: „Wprowadzenie ustawy wspierającej produkcję ekologiczną oraz konsumpcję żywności ekologicznej przyczyni się do zrównoważonego rozwoju rolnictwa i poprawy jakości życia obywateli. Metody produkcji ekologicznej zakładają ograniczenie stosowania syntetycznych środków ochrony roślin, nawozów chemicznych i antybiotyków, co zmniejsza ryzyko skażenia wód i degradacji gleb oraz ogranicza emisje gazów cieplarnianych. Z punktu widzenia zdrowia publicznego, żywność ekologiczna zawiera mniej pozostałości pestycydów i substancji chemicznych, co może korzystnie wpływać na zdrowie konsumentów, w szczególności dzieci, kobiet w ciąży oraz osób z obniżoną odpornością.”
Żadnego wyliczenia – choćby pobieżnego – spodziewanych korzyści dla rolnictwa, zwłaszcza w Polsce, nie przedstawiono, a w wykazie podmiotów, na które oddziałuje projekt, w ogóle nie ma rolników.
Jak mogłoby być?
O, mogłoby być pięknie – gdyby tylko znaleziono sposób na zwiększenie popytu na polską żywność ekologiczną czy też nawet lokalną. Wbrew pozorom jest to możliwe, i to wcale nie za pośrednictwem „lokalnej półki” w hipermarketach, a właśnie z wykorzystaniem stołówek. Znaleźli na to sposób np. Francuzi. Zaczęli nie od wykazów, a od EGalim, ustawy ogłoszonej 1 listopada 2018 r. i promującej dostawy do zakładów żywienia zbiorowego żywności od lokalnych dostawców oraz spełniającej określone normy jakościowe i ekologiczne.
Gdyby to jeszcze połączyć z piękną inicjatywą zapewnienia każdemu dziecku w szkole podstawowej darmowego (tj. opłaconego z budżetu państwa) obiadu – korzyści byłby faktyczne i ogromne.
Więcej o projekcie darmowego posiłku w szkołach:
Ale – jak już pisałam przy omawianiu tamtego projektu – nie została wykorzystana możliwość wprowadzenia zasady, że żywność na te opłacane przez budżet posiłki np. pochodzi z okolicy i jest jeszcze określonej jakości. Tak jak przy tym projekcie nie zostaje wykorzystana możliwość skierowania polskich produktów ekologicznych i lokalnych do zakładów żywienia zbiorowego. A szkoda. W ocenie skutków regulacji nie wspomniano nawet o Francji. A można było skorzystać z jej doświadczeń. Czy to pominięcie przypadkowe, czy brak dobrej woli i chęci do naśladowania tych, którzy mają faktyczne sukcesy?
Duże kuchnie, duże możliwości i mały rozmach projektodawcy… W sumie nic dziwnego, że podczas wczorajszej konferencji prasowej, promującej znak „Produkt polski” i krótki łańcuch żywnościowy, minister nawet nie wspomniał o tym projekcie.














