To nieprawda, że cudzoziemcy nie będą mogli pracować na różnych typach umów.
Fot. hartono subagio z Pixabay
To nieprawda, że cudzoziemcy nie będą mogli pracować na różnych typach umów.
Fot. hartono subagio z Pixabay
Dwie nowe regulacje dotyczące pracy w rolnictwie
Pierwsza w postaci nowej ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia, druga zmieniająca ustawę o zatrudnianiu cudzoziemców – czy pomogą pracującym na wsi i w rolnictwie?
Dwie zmiany mogące pomóc rolnikom i dwuzawodowcom, a także cudzoziemcom.
Rolnik powyżej 2 ha ze statusem bezrobotnego
Rolnik uzyska możliwość rejestracji jako bezrobotny i przekwalifikowania się – to główna zmiana wprowadzana w propozycji ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia, istotna dla wsi. Nowa ustawa ma zastąpić ustawę o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy.
Rządowy projekt ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia został przyjęty przez Sejm 21 lutego.
Więcej o projekcie:
Rolnik z 2 ha przeliczeniowymi zyska możliwość otrzymania statusu bezrobotnego
Podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Małgorzata Baranowska tak rekomendowała projekt:
– Ułatwiamy mobilność zawodową. Bezrobotni będą mogli rejestrować się w urzędzie pracy zgodnie z miejscem faktycznego zamieszkania, a rolnicy otrzymają dostęp do usług i instrumentów urzędów pracy. Obecnie, jeżeli osoba zameldowana w Krakowie chce skorzystać z pomocy urzędu pracy, a faktycznie mieszka np. w Warszawie, to musi jechać specjalnie do Krakowa, żeby móc się zarejestrować. Chcemy ułatwić kontakt bezrobotnego z urzędem pracy na terenie działania tego urzędu, gdzie dany bezrobotny akurat zamieszkuje. Obecnie rolnicy, jeśli posiadają grunty rolne o powierzchni powyżej 2 ha przeliczeniowych, nie mogą rejestrować się jako bezrobotni. Zdajemy sobie również sprawę z tego, że osoby te mogą potrzebować pomocy oferowanej przez urzędy pracy. Dlatego przygotowany projekt ustawy zakłada umożliwienie rolnikom dostępu do form pomocy oferowanych przez urzędy pracy. Dzięki temu osoby te zyskają możliwość zdobycia nowych umiejętności i kwalifikacji, również w poszukiwaniu ofert pracy. Przyjęte rozwiązanie będzie także korzystne dla pracodawców, którzy zyskają nowe zasoby kadrowe.
Rolnicy zastąpią cudzoziemców?
A czy te „zasoby kadrowe” pozwolą zrezygnować z zatrudniania cudzoziemców, także w rolnictwie?
Sejm przyjął też 21 lutego zmiany w ustawie o rządowym projekcie ustawy o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Tu nie był już jednak tak „prawie jednomyślny”.
Poseł sprawozdawca Joanna Frydrych zaprezentowała takie uzasadnienie projektu:
– Wzrost cen wynika z niedoborów pracowników w wielu branżach, w tym w budownictwie, rolnictwie, transporcie, logistyce oraz usługach opiekuńczych. Prognozy wskazują, że popyt na pracę cudzoziemców będzie nadal wzrastał, co wynika m.in. z postępujących procesów demograficznych, takich jak starzenie się społeczeństwa oraz odpływ pracowników krajów Europy Zachodniej. W obliczu tych zmian niezbędne jest wprowadzenie przepisów, które pozwolą na bardziej efektywne zarządzanie zasobami ludzkimi, a jednocześnie zapewnią ochronę zarówno pracownikom, jak i uczciwie działającym przedsiębiorcom.
Poseł Wioletta Maria Kulpa, zabierając głos w imieniu klubu Prawo i Sprawiedliwość, wskazała jednak na zagrożenie m.in. dla rolnictwa:
– Ustawa, która została zaproponowana przez ministerstwo pracy, w swej treści wprowadzała wyłącznie zatrudnianie cudzoziemców na podstawie umowy o pracę. W grudniu Rada Ministrów zmieniła ten zapis i dopuszczono wszelkie umowy cywilnoprawne. Jeśli jednak rząd chciał rozszerzyć możliwości zatrudniania w tym zakresie, to dlaczego zablokował polskich rolników, sadowników, dla których zapis w art. 48 pozostał niezmieniony? Praca sezonowa równa się umowa o pracę. To jawne uderzenie w naszych polskich rolników, sadowników, którzy już dziś zgłaszają, że zatrudnienie przy zbiorach owoców i warzyw na prace sezonowe diametralnie zmalało. Co zatem kieruje rządem? Tworzy przepisy, które z jednej strony mają rzekomo uszczelniać granice i napływ nielegalnych pracowników, z drugiej te same przepisy otwierają polski rynek pracy na cudzoziemców. Ba, państwo nawet tego nie ukrywacie. Wystarczy zacytować posła Ryszarda Petru: ta ustawa ułatwia zatrudnianie cudzoziemców, zapewnia równe warunki zatrudniania dla wszystkich. Z trzeciej strony, tak jak w przypadku tej ustawy, zdecydowanie blokujecie, ograniczacie i pogarszacie możliwość zatrudniania przez polskich rolników pracowników sezonowych do zbioru owoców i warzyw. Ta ustawa wyraźnie pokazuje sprzeczne intencje tego rządu, rozdwojenie jaźni. Dlaczego tak uderzacie w polskiego rolnika? Jakie interesy reprezentuje Polski rząd? Czy przypadkiem nie dużych zagranicznych firm, przetwórców?
Jak oceniła poseł, zamiast uszczelniać rynek pracy, „otwiera się go na cudzoziemców, poza rolnictwem”.
– Czy wiecie państwo, ilu pracowników potrzebujemy na sezon do zbioru borówek czy do zbioru jabłek? 100 tys. ludzi do zbioru borówek, 500 tys. ludzi do zbioru jabłek. Jesteśmy potęgą, tylko nie mamy rąk do pracy – mówił z kolei poseł Norbert Pietrykowski, Polska 2050 – Trzecia Droga.
Zwolennikiem ustawy był też koalicyjny kolega posła – Mirosław Maliszewski z PSL-Trzecia Droga.
– Zapotrzebowanie na takich pracowników określamy na setki tysięcy. Niezależnie czy to są producenci borówek, jabłek, malin czy truskawek, oni potrzebują na miesiąc, na 2 miesiące kilkuset tysięcy pracowników w skali rocznej. I ten rezerwuar w postaci pracowników z Ukrainy już dzisiaj się wyczerpał albo już dawno się wyczerpał. Stąd jest pilna potrzeba dopuszczenia do rynku pracowników z innych państw, z krajów bezpiecznych, takich, którzy są rekrutowani w sposób prawidłowy, na podstawie legalnie wydawanych wiz. Będą zasilali polski rynek pracy, nie odbierając nikomu w Polsce miejsca zatrudnienia, dlatego że, jak powiedziałem wcześniej, te konkretne prace są dla Polaków nieatrakcyjne – tłumaczył poseł Maliszewski, przewodniczący KRiRW. I twierdził: – Pod tym względem ta ustawa spełnia oczekiwania polskich producentów, polskiej gospodarki, także polskich rolników i sadowników, bo na podstawie umowy o pomocy przy zbiorach będzie można zatrudniać cudzoziemców nie tylko pochodzących z Ukrainy, ale także pochodzących z innych krajów.
Nie przekonało to poseł Anny Baluch.
– Rządowy projekt o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom. Mówione było, że jest to wypełnianie kamieni milowych, ale chyba niekoniecznie wzięliście państwo pod uwagę potrzeby wszystkich branż. Mam wrażenie, że to również godzenie w polskie rolnictwo. Macie państwo wiedzę, że w sadownictwie, rolnictwie producenci owoców miękkich zatrudniają w przypadku zbioru malin od 8 do 10 osób na 1 ha. W przypadku maliny deserowej to jest ponad 15, 20 osób, a w przypadku producentów pomidorów to jest już powyżej 20 osób, nawet do 30 osób. Rolnicy są mocno zaniepokojeni, a wręcz oburzeni, bo w wielu przypadkach zmiana przepisów doprowadzi do momentu, w którym nie będą mieli kogo zatrudnić do pracy przy swoich zbiorach. W pewnych przypadkach będzie im groziło bankructwo. Nie mówię o dużych rolnikach, mówię o tych średnich i mniejszych.
Poseł Jan Mosiński wskazał na inny niż oficjalnie podany cel tej nowelizacji:
– Wizy i programy integracyjne. Miliony, setki milionów złotych na centra integracji cudzoziemców, na wsparcie finansowe. A co dla polskich pracowników i pracodawców? Co w zamian dla pracodawców? Dotkliwość kar prawno-administracyjnych w tym projekcie ustawy jest szczególna w przypadku rolników. Alarmują o tym zwłaszcza w kontekście rozdziału 9 art. 84, który dotyczy przepisów karnych. PSL milczy, co jest znamienne, tak jak przy podniesieniu wieku emerytalnego dla kobiet na wsi o 12 lat. A dla pracowników? Utrudnienia zamiast ułatwień. Mówię o polskich pracownikach. Pakiet projektów, nad którym procedujemy, to nic innego jak pakiet projektów migracyjnych, który ma wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu strony niemieckiej.
W efekcie tych wypowiedzi poseł Mirosław Maliszewski zebrał problemy w sposób następujący:
– Chciałbym poprosić panią minister o to, aby precyzyjnie odpowiedziała na te pytania, które się pojawiały. Po pierwsze, jakie będą dalsze zasady zatrudniania obywateli Ukrainy? Czy obejmują ich jakiekolwiek utrudnienia? Po drugie, czy będzie można zatrudniać na podstawie umowy o pomocy przy zbiorach? Czy ta umowa dalej będzie mogła być zawierana przez polskich rolników, polskich sadowników? I wreszcie, czy są jakiekolwiek ograniczenia, wykraczające poza dotychczasowe rozwiązania, które uniemożliwią zatrudnianie obywateli innych krajów przy zbieraniu owoców w Polsce?
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Małgorzata Baranowska w podsumowaniu debaty wróciła na mównicę i powtórzyła:
– Jeśli chodzi o ułatwienia – padło takie pytanie – w tej ustawie dotyczące rolników, sadowników, warzywników, jest to przede wszystkim praca na wszystkich typach umów. To nieprawda, że cudzoziemcy nie będą mogli pracować na różnych typach umów, jest to nieprawda. Jeśli zaś chodzi o możliwość pracy przez większą liczbą godzin niż wskazana w zezwoleniu, rolnicy, przedsiębiorcy, sadownicy będą mogli się dogadać z osobami, które przyjeżdżają tutaj do pracy, żeby mogły one pracować w większej liczbie godzin. W komisji wprowadziliśmy także wiele ułatwień dla rolników i sadowników. Będą również programy aktywizacyjne dla cudzoziemców.
Będzie też możliwa umowa o pomocniku rolnika.
– Odnośnie do obywateli Ukrainy, to mają oni otwarty dostęp do polskiego rynku pracy na mocy ustawy o pomocy Ukrainie. Nie wprowadzamy zmian w tym zakresie. Wystarczy tylko, że pracodawca powiadomi elektronicznie urząd pracy o tym, że zatrudnił obywatela Ukrainy – dodała wiceminister pracy.
Projekt uchwalono – teraz nastąpi jego weryfikacja przez realizację…














