Czy na elektronicznym systemie ewidencji zabiegów śor zyska rolnik?
Fot. elvtimemaster z Pixabay
Czy na elektronicznym systemie ewidencji zabiegów śor zyska rolnik?
Fot. elvtimemaster z Pixabay
Elektroniczna ewidencja zabiegów śor to deregulacja czy dodatkowy obowiązek?
Już od stycznia, czy może później? I czy to naprawdę konieczne? Może rolnicy nie potrzebują tego w ogóle?
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o środkach ochrony roślin to projekt, który – według sejmowego opisu – dotyczy dostosowania polskiego prawa do przepisów Unii Europejskiej. Nowe rozwiązanie przewiduje prowadzenie elektronicznej ewidencji zabiegów środkami ochrony roślin. Dokumentacja ta będzie tworzona i przechowywana w specjalnym systemie teleinformatycznym, udostępnionym przez Głównego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Nowe przepisy realizują działania deregulacyjne rządu.
Więcej o projekcie:
Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o środkach ochrony roślin
– Przedmiotem projektu ustawy jest wdrożenie do krajowego porządku prawnego rozporządzenia wykonawczego Komisji Unii Europejskiej 2023/564 z dnia 10 marca 2023 r. ustanawiającego zasady prowadzenia dokumentacji przez użytkowników profesjonalnych środków ochrony roślin w formie elektronicznej umożliwiającej jej odczyt w sposób zautomatyzowany – z tej prezentacji projektu przez posła sprawozdawcę Alicję Łepkowską-Gołaś nie wynikało, że projekt może wzbudzić kontrowersje.
Ale stało się inaczej.
Deregulacja?
– Projekt ustawy budzi wiele wątpliwości i zastrzeżeń, a przede wszystkim obaw wśród rolników – mówił poseł Jacek Bogucki. – Po pierwsze, chyba mało kto zdaje sobie sprawę, że ma on objąć, zgodnie nawet z zapisami w uzasadnieniu, ok. 1,3 mln użytkowników. Zdajecie sobie państwo sprawę, co to znaczy w sytuacji demograficznej na wsi, kiedy wiele gospodarstw prowadzonych jest przez osoby starsze, przez osoby, które nie mają następców? W jaki sposób będą te bardzo szczegółowe dane, a chodzi tu nie tylko o nazwę środka, ale też o numer dopuszczenia tego środka, informacje o tym, w jakiej fazie rozwojowej są rośliny, oczywiście zgodnie z systemem… Duzi rolnicy, rolnicy, którzy korzystają z różnego rodzaju dopłat, szczególnie środowiskowych, znają te systemy i radzą sobie z tym. Zakupili programy odpowiednie do prowadzenia takiej ewidencji. A teraz państwo tak naprawdę chcecie wprowadzić nad tym państwową kontrolę, wykraczającą poza zapisy rozporządzenia 2023/564. W tym rozporządzeniu mówi się bowiem o tym, że musi być to prowadzone elektronicznie, a więc za pomocą odpowiedniego programu, nawet zwykłego arkusza kalkulacyjnego, który też spełnia wymóg dotyczący odpowiedniego przetwarzania tych danych. Nie ma potrzeby budowania takiego systemu, ale jeśli już państwo chce go zbudować, to powinien być on na tyle sprawny, żeby wszelkie dane o działkach uprawianych przez rolników i rodzaju upraw z agencji były do tego systemu zaciągane automatycznie. Nie tylko wszelkie dane o nazwach i numerach dopuszczeń byłyby zaciągnięte do systemu jako słownik, ale byłyby rolnikowi przedstawiane sugestie, sugerowane dawki, tak żeby nie popełniał błędów, bo przecież popełnienie błędów we wpisie grozi karą. Czy jesteście w stanie do 1 stycznia przyszłego roku zbudować taki system?
Z wypowiedzi posła Mirosława Maliszewskiego wynika, że Polska została zaskoczona koniecznością budowy systemu elektronicznego:
– Kilka krajów europejskich, mam sygnał, że Holandia, Austria, i myślę, że Polska również dołączy do tego grona, wnioskuje poprzez swoje organizacje rolnicze, być może nawet przez swoich ministrów rolnictwa, aby gospodarstwa do określonej powierzchni, np. do tych 20 ha, zupełnie zwolnić z tego obowiązku, nie tylko w ciągu najbliższych 2 lat, ale w ogóle. Nie wiem, czy uda się to uzyskać. Warto się nad tym zastanowić, aby tych gospodarstw nie obejmować elektroniczną ewidencją zabiegów, tylko dotychczasową formą papierową.
– Piszecie, że te przepisy realizują działania deregulacyjne rządu. Szczerze mówiąc, to jest najbardziej kuriozalne, bo jak niby wprowadzenie nowych obowiązków i tworzenie nowych baz dokumentacji jest deregulacją? – zauważył z kolei poseł Witold Tumanowicz.
Pomoc dla rolników?
Zdaniem wiceministra rolnictwa Jacka Czerniaka system będzie pomagał, a nie przeszkadzał rolnikom.
Przede wszystkim musimy go wprowadzić – unijne rozporządzenie wchodzi bezpośrednio do systemu prawnego państwa członkowskiego:
– Dzisiaj mówimy o tym, iż w rozporządzeniu Komisji 2023/564 została wskazana w art. 5 data wejścia tego rozporządzenia – 1 stycznia 2026 r.
To „wejście” będzie jednak polegało na… staniu za drzwiami i czekaniu na sygnał, którym będzie obwieszczenie ministra rolnictwa o gotowości systemu.
– Być może to zabrzmi dziwnie, ale ten przepis – jeżeli przejdzie przez sejmowe głosowanie, bo została złożona poprawka w komisji, został wydłużony termin wejścia dla gospodarstw do 20 ha o 2 lata – ma obowiązywać zgodnie z naszą propozycją od 1 stycznia 2026 r., gdyż w tym terminie wchodzi w życie ustawa. Ale, proszę państwa, będzie on miał zastosowanie dopiero, być może to brzmi dziwnie, od daty wskazanej w obwieszczeniu ogłoszonym w Monitorze Polskim przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi na temat tego, że ten system jest już gotowy. To są te dwa rozróżnienia: wejście w życie ustawy, jak powiedziałem, oraz obwieszczenie informujące o tym, że ten system już będzie działał.
A jaki będzie ten system, jak już będzie?
– Będą to dane, które będą generowały również dane z innych systemów, które są dzisiaj np. w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, np. te związane z numerami działek. Idziemy w tym kierunku, wydaje się, nowoczesnym, i to jest dzisiaj naszym zdaniem ułatwienie. Aczkolwiek nie chciałbym, żeby padło z tej mównicy, że rolnicy nie są przygotowani na cyfryzację, bo nie mają sprzętu, doświadczenia itd. Jeżeli nawet takie sytuacje będą, to będą sporadyczne, aczkolwiek będzie ta pomoc edukacyjna, pomoc szkoleniowa, o której mówiłem.
Wiceminister zapewnił też, że kary będą minimalne, a termin wpisania danych to 30 dni.














