Scroll Top
banan rzeźba upiór

MRiRW zapowiada ustawę wprowadzającą „odpowiedni mechanizm, żeby zabezpieczyć polskiego konsumenta i polski rynek przed napływem produktów, które nie spełniają norm jakościowych”.
Fot. Anja z Pixabay

MRiRW zapowiada ustawę wprowadzającą „odpowiedni mechanizm, żeby zabezpieczyć polskiego konsumenta i polski rynek przed napływem produktów, które nie spełniają norm jakościowych”.
Fot. Anja z Pixabay

Ewidencja śor jako wstęp do… ochrony jakości przywożonej do Polski żywności

Elektroniczny system ewidencjonowania środków ochrony roślin będzie i później, i znacząco inny, niż lansowany kilka tygodni temu. Co jednak już całkiem zaskakuje, to plany MRiRW dotyczące ochrony europejskiego rynku rolnego.

Najpierw trzeba przypomnieć, że UE zgodziła się przesunąć obowiązek elektronicznej ewidencji o rok:

UE odroczyła obowiązek prowadzenia elektronicznej ewidencji środków ochrony roślin

Do Sejmu trafił pilny projekt rządowy, który stara się „skonsumować” tę zmianę, po zawetowaniu przez prezydenta poprzedniej ustawy. Sejm przyjął go szybko:

Elektroniczna ewidencja śor znów absorbuje uwagę Sejmu

Równie sprawnie przyjrzał się projektowi Senat – przegłosował 27 listopada, i już można ogłosić, że ustawa trafiła do prezydenta bez zmian.

Senatorowie zadawali jednak wiele pytań, co pozwoliło wiceminister rolnictwa Małgorzacie Gromadzkiej rozwiewać wątpliwości.

Jakie nowe zasady ewidencji środków ochrony roślin?

Po pierwsze są zmiany dotyczące terminów. Ustawa pozwala opóźnić wejście w życie obowiązku prowadzenia elektronicznie ewidencji zabiegów przeprowadzonych przy zastosowaniu środków ochrony roślin do dnia 1 stycznia 2027 r. A tak naprawdę jeszcze dłużej.

– Po tym terminie profesjonalni użytkownicy środków ochrony roślin będą mogli przenosić dokumentację dotyczącą zabiegów przeprowadzonych przy zastosowaniu środków ochrony roślin przed dniem 1 stycznia 2030 r. do ewidencji prowadzonej elektronicznie do dnia 31 stycznia następującego po roku, w którym wykonano dany zabieg. Odłożenie w czasie wejścia w życie tego obowiązku pozwoli na lepsze przygotowanie narzędzia informatycznego, które zapewni rolnikom proste i wygodne dokumentowanie zabiegów chemizacyjnych – tłumaczył senator sprawozdawca Stanisław Pawlak. A senatorowie dopytywali, czy dobrze rozumieją, że wprowadzać dane do systemu będzie się raz w roku, a  przenoszenie danych będzie obowiązywało dopiero od 2030 r., corocznie, według daty 31 stycznia, za rok poprzedni.

I wiceminister Małgorzata Gromadzka potwierdzała:

– Tak jak wspominał pan senator sprawozdawca, do 2028 r. jest również możliwość, żeby za każdy rok rolnik mógł wprowadzać do 30 stycznia to roczne sprawozdanie dotyczące środków ochrony roślin do ewidencji. Tak więc tu też są odstępstwa. Chcemy, aby rolnicy po prostu byli na to przygotowani – ale wiceminister nie ukrywała, że czas nagli głównie z powodu braku aplikacji: – Tak jak wcześniej wspominaliśmy, to jest ustawa pilna ze względu na to, że jeżeli my tej ustawy nie wprowadzimy do polskiego porządku prawnego, to od 1 stycznia 2026 r. ten obowiązek będzie dotyczył rolników.

A jak ustawa będzie przyjęta – to obowiązku nie będzie. A to bardzo ważne, bo systemu elektronicznego, do którego rolnicy mieliby wprowadzać te dane – nie ma. I co najmniej do czerwca nie będzie.

Senatorowie pytali też o to, kto będzie gospodarzem danych w aplikacji elektronicznej i czy rolnik będzie mógł prowadzić ewidencję w systemie Excel.

– Oczywiście gospodarzem, jeżeli chodzi o aplikację dotyczącą ewidencjonowania, będzie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Te dane będą też przekazywane w celu weryfikacji i kontroli, ale tylko upoważnionym podmiotom. Agregacja danych również będzie przekazywana upoważnionym podmiotom. Nie będzie ona do powszechnej wiadomości, czyli te dane będą zabezpieczone. Jeżeli mówimy o pozostałych kwestiach dotyczących samej aplikacji, to, tak jak państwu tutaj wcześniej mówiłam, będzie jeszcze możliwość konsultowania, bo ta aplikacja w tej chwili się tworzy. Miejmy nadzieję, że z końcem czerwca aplikacja będzie już oddana do użytku i będziemy mogli ją przetestować. Jeżeli zaś chodzi o tabelę Excel, to oczywiście będzie również możliwość prowadzenia ewidencji w wersji elektronicznej, będzie ona wtedy po prostu ewentualnie udostępniana przez rolnika podmiotom kontrolującym – zapewniała wiceminister.

Do ustawy nie wprowadzono ostatecznie żadnego zróżnicowania zakresu obowiązków ze względu na areał posiadany przez rolnika – ale wiceminister stwierdziła, że jak już aplikacja będzie, to będzie też możliwość… wprowadzania do niej – a i do samej ustawy – zmian:

– Będziemy obserwować. Również w trybie poselskim można będzie taką nowelizację ustawy zainicjować. Jeżeli będzie taka potrzeba, jeżeli po przeprocedowaniu tego i wprowadzeniu tej aplikacji będzie oddźwięk, że jest taka potrzeba, to oczywiście będziemy się temu przyglądać. Tak że takiej możliwości absolutnie nie wykluczamy.

Ogromne możliwości stawiane przed rolnikami wiąże też wiceminister z faktem, że część gospodarstw nie będzie w ogóle wypełniać żadnej ewidencji – bo środków ochrony roślin nie używa.

Ekonomiczny sukces blisko?

Wreszcie kwestia ekonomicznego sukcesu, jaki zapewnia rolnikom taka ewidencja zużywanych śor, temat poruszony już w Sejmie. W Senacie wiceminister zapewniła:

– Oczywiście dane, które będą zawarte w ewidencji, będą służyły do kontroli. Będą to dane dla podmiotów, instytucji, które będą mogły z tej agregacji skorzystać. Badanie jakości żywności, konkurencyjności żywności to jest odrębna kwestia. Ta kwestia absolutnie nie będzie związana z ewidencją. Oczywiście dane, które będą wprowadzane, które będą służyły do tworzenia statystyk, do agregacji, będą mogły – moim zdaniem – polepszyć sytuację polskiego rolnika, ponieważ udowodnimy, że nasze gospodarstwa rolne stosują przepisy Unii Europejskiej. Są obostrzenia dotyczące stosowania środków ochrony roślin i my spełniamy normy europejskie.

A czy spełniają je inni uczestnicy europejskiego rynku?

Jak się okazuje, pewnie niekoniecznie, bo wiceminister dopiero zapowiada wypracowanie mechanizmu chroniącego rynek:

– Chodzi o to, abyśmy mieli pieczę również nad tym, co wpływa do naszego kraju.

Najpierw więc kontrola polskich rolników, potem importerów na rynki unijne, w tym polski.

Czeka nas rewolucja?

Powstanie więc mechanizm ochrony do kontroli jakości żywności zza granicy, trafiającej na nasz rynek. Stanie się tak dzięki nowej ustawie:

– Skoro mówimy o jakości, to powiem, że pracujemy również nad tzw. ustawą jakościową – ujawniła wiceminister. – Chcemy wzmocnić konkurencyjność polskiego rolnika, jak też wzmocnić etatowo służby GIJHARS i WIJHARS. Chcemy mieć pewność, że polska żywność jest produkowana na poziomie europejskim, jest wysokiej jakości, jak również niwelować kwestie dotyczące importu i ewentualnych zaburzeń konkurencyjności na rynku polskim. Chodzi o to, abyśmy mieli pieczę również nad tym, co wpływa do naszego kraju.

Stanie się to możliwe dzięki „mechanizmom hamulcowym”, a dokładniej klauzuli lustrzanej. Nie wiadomo tylko, czy ten mechanizm jakościowy powstanie w Polsce, czy w UE.

– Klauzula lustrzana polega na tym, że produkty, które będą wpływały do Polski i do innych krajów Unii Europejskiej, będą musiały podlegać tym samym zasadom, którym podlega produkcja europejska, czyli będą musiały być spełnione europejskie standardy. Tak że absolutnie nie może to wprowadzić zakłóceń w zakresie konkurencyjności. Wszystkie Polki i wszyscy Polacy powinni wiedzieć, co konsumują, jakie produkty zostały wpuszczone na rynek, dlatego też będziemy procedować tę ustawę jakościową. Chcemy po prostu wprowadzić odpowiedni mechanizm, żeby zabezpieczyć polskiego konsumenta i polski rynek przed napływem produktów, które nie spełniają norm jakościowych. Na poziomie europejskim toczy się w tej chwili rozmowa na temat ewentualnych mechanizmów hamulcowych. Jeszcze nie mówimy o umowie, która wchodzi do porządku prawnego na poziomie europejskim, ale o klauzulach lustrzanych. Klauzule lustrzane mówią jednoznacznie, że produkty niespełniające norm europejskich nie mogą wpływać na teren Europy.

A więc – nowość… I kto by się spodziewał, że weto prezydenta doprowadzi do ujawnienia takich planów MRiRW… Przynajmniej szczerze… Ale zapowiedź etatowego wzmocnienia inspekcji ciekawa, choć to już nie pierwsze podejście do poprawienia skuteczności działania inspekcji odpowiedzialnych za jakość żywności trafiającej na rynek… Tym razem przyniesie efekty? I czy wyprzedzi chociaż żywność z Mercosur?

Posty powiązane

error: Content is protected !!