Czy jest pomoc dla rolnictwa i czy jest potrzeba udzielenia takiej pomocy?
Fot. Teodor Buhl z Pixabay
Czy jest pomoc dla rolnictwa i czy jest potrzeba udzielenia takiej pomocy?
Fot. Teodor Buhl z Pixabay
Gaśnica – a może sypanie grosza – mogą ugasić pożary w polskim rolnictwie?
Zgodnie z oczekiwaniami po dożynkach wraca zainteresowanie problemami polskich rolników.
Domagali się tego rolnicy jeszcze przed dożynkami (tu i ówdzie odmawiając celebrowania uroczystości), domagali w trakcie (w Spale sam minister został zagadnięty przez rolnika i obiecał gospodarską wizytę – zapewne odwiedzi i powie jak już wiele razy, że nic nie może, bo wszędzie jest trudno), domagają się po dożynkach – i to pewnie jeszcze potrwa, a może nawet i się nasili.
Wyraz niezadowoleniu dał w Sejmie poseł (a i niedawny minister i jeden z szefów jednego ze związków rolniczych) Robert Telus. Nie powiedział zbyt wiele, ale zmusił do zabrania głosu ministra. A to już zasługuje na odnotowanie.
Poseł chce jaj
Poseł najpierw powiedział rzecz oczywistą: stwierdził, że „nie ma żadnej pomocy dla polskiego rolnika w tej trudnej sytuacji”. Napomknął jednak o kwestii drażliwej:
– Gdy było zboże po 1 tys. zł, premier Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki zdecydowali, że trzeba pomóc polskiemu rolnikowi, i była dopłata. Dziś nie ma żadnej dopłaty, żadnej pomocy polskiemu rolnikowi. Zwijacie polskie rolnictwo, zwijacie, bo wam kazała przewodnicząca von der Leyen. Co, panowie z PSL, Donald Tusk nie daje środków? Trzeba mieć jaja, żeby być ministrem rolnictwa i walczyć o nasze sprawy w polskim rolnictwie.
I ta kwestia „nabiałowa”, jak to określił marszałek, wywołała zapewne zabranie głosu przez ministra Stefana Krajewskiego.
Minister zapewnia, że nie jest oderwany
– Pan poseł Telus jest znany z różnych akcji, np. miał gaśnicą gasić trudną sytuację w rolnictwie – oświadczył minister Stefan Krajewski. – Ta sytuacja dzisiaj jest oczywiście trudna, ale nie jesteśmy oderwani. Ta sytuacja jest trudna w całej Europie, na całym świecie, bo ceny w skupie przecież nie odstają. Co do zboża, to w 2021 r., przed wybuchem wojny w Ukrainie, do Polski wjechało 63 tys. t. Rok 2022 – wybuchła wojna, a PiS tak dbał o polskich rolników, że wjechało 2400 tys. t. Rok 2023 – wpłynęło 1020 tys. t. Rok 2024 – kiedy wzięliśmy odpowiedzialność za to – wjechało 65 tys. t, czyli wróciliśmy do stanu sprzed wojny. Rok 2025, za I półrocze – 13 tys. t zboża wjechało do Polski z Ukrainy.
Zdaniem ministra, pomoc udzielana przez rząd PiS wynikała właśnie z wywołania sytuacji nadmiaru zboża na rynku:
– Tak dbaliście o to, żeby nie wjeżdżało, że wjechało wam 40 razy więcej niż rok przed wybuchem wojny. Nie kontrolowaliście żadnego zboża, wjeżdżały czyściwa, wjeżdżało zboże techniczne, a wy zamykaliście oczy. Później chcieliście wspierać, dawaliście pomoc, która i tak nie trafiła do rolników, a została wśród przedsiębiorców, wśród skupujących, tych, którzy tę sytuację chcieli wykorzystać.
Teraz będzie lepsza pomoc – i to dla wszystkich rolników, jak mówi minister:
– Odnośnie do pomocy, to za chwilę trafi ona do sadowników, ogrodników, którzy ucierpieli na skutek wiosennych przymrozków. 14,8 mln euro – na taką kwotę Komisja wyraziła zgodę, ale my do tego możemy dołożyć 200% z budżetu, i dołożymy. Ok. 200 mln zł na pomoc i wsparcie rolników, którzy ucierpieli na skutek klęsk żywiołowych, nawalnych deszczy i lokalnych podtopień. Ta pomoc jest przygotowana i za chwilę będziemy wypłacać środki – część w październiku, część w listopadzie. Więc przestańcie siać dezinformacje, przestańcie w końcu kłamać. Kłamaliście, jak rządziliście, w opozycji jeszcze bardziej kłamiecie. Dzisiaj pomoc trafiła do wszystkich rolników, których dotknęły choroby zwierząt, ASF, rzekomy pomór drobiu, grypa ptaków. Wszyscy rolnicy otrzymali pomoc. 1800 mln zł przekazane rolnikom i tego nie zmienicie, nie zakrzyczycie. Na pewno rozwiązaniem nie będzie taniec z gaśnicą, tego nigdy nie będę robił. Nie będę z panem Ognistym, pseudorolnikiem, którego napuściliście, który mówi, że jest głosem wszystkich rolników… Rolnicy rozumieją trudną sytuację i wspólnie przygotowujemy rozwiązania, pożyczki, kredyty obrotowe nie po to, żeby mówić, że kredyty są jakimś rozwiązaniem, tylko żeby zabezpieczyć sytuację tych, którzy dzisiaj mają w silosach, w magazynach zboże, a cena w skupie jest niska. Ta pomoc będzie rolnikom udzielona, jest udzielana. Nie muszę się licytować ani na nabiał z panem posłem, ani na inne głupie pomysły.
Dożynki czy dorzynanie?
Poruszony tymi wypowiedziami poczuł się poseł Krzysztof Ciecióra, wiceminister rolnictwa w poprzednim rządzie. Poruszony tak bardzo, że zacytował wcześniejsze, bardziej kameralne, wystąpienie ministra Krajewskiego:
– Przed chwilą słyszeliśmy wystąpienie pana ministra Krajewskiego, ale w ostatnich dniach bardziej do Polaków doszła informacja o tym, jak pan minister traktuje Polskę. Bo dowiedzieliśmy się, że dla ministra Krajewskiego i dla kolegów z PSL-u Polska to jest piaskownica. I cytuję: panowie, to jest piaskownica, jest duża, nie kłóćmy się, proszę, podzielimy się tymi łopatkami i grabkami. Dla ministra Krajewskiego to jest właśnie Polska – piaskownica z łopatkami i grabkami. Ale czym są te łopatki? Mercosur, który zaakceptowaliście, nowa, niekorzystna umowa z Ukrainą. Kiedyś zboże z Ukrainy anomalią, dzisiaj – standardem. Kiedy my rządziliśmy i mieliśmy problem ze zbożem z Ukrainy, zboże kosztowało 1000, 1200, 1300 zł. Dzisiaj – 600, 700 zł. Kukurydza – 300 zł. To są wasze grabki. Ziemniaki – 25 gr za kilogram. To są wasze grabki. A jaka jest odpowiedź pana ministra, panie marszałku, zgadnie pan? Pan minister organizuje imprezę, dożynki ministerialne. Słuchajcie, nie mieliśmy nigdy takich dożynek. Pan minister stwierdził, że trzeba takie zorganizować. To nie są dożynki. To jest bal na Titanicu.
Głos z sali dopowiedział inne podsumowanie:
– To jest dorzynanie.
I tematu rolnictwa i zakresu ewentualnej pomocy dla rolników już dalej nie zgłębiano.
Powiedziano wszystko?














