Czy Polska popełnia błędy w bioasekuracji?
Fot. Bohdan Chreptak z Pixabay
Czy Polska popełnia błędy w bioasekuracji?
Fot. Bohdan Chreptak z Pixabay
Grypę ptaków i pryszczycę da się pokonać?
Zapewniali o tym w Sejmie przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa, dopytywani przez posłów.
Dopytywani, trzeba zauważyć, przyjacielsko – w kontekście wynegocjowania z KE mniejszych obostrzeń dotyczących grypy ptaków, niż zapowiadane.
– Jakich argumentów państwo użyliście, aby przekonać Komisję Europejską do w finale dobrych rozwiązań dla polskich rolników? Jakie zobowiązania przyjęła strona polska? Jakie działania będą wprowadzone wobec tych, którzy zajmują się tą działalnością, tak aby nie narazić nas na konsekwencje, jeśli chodzi o Komisję Europejską? – chciał wiedzieć Mirosław Maliszewski, poseł i przewodniczący sejmowej KRiRW.
Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Jacek Czerniak, poinformował, że trzynastopunktowy plan został wynegocjowany przez ministerstwo, Inspekcję Weterynaryjną i przez branżę drobiarską i przyjęty na spotkaniu, które odbyło się w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
– Otóż przedstawię kilka punktów, które są istotne, jeśli chodzi o restrykcje dotyczące tego planu: wydłużenie do 14 dni czasu między wstawieniami drobiu połączone z dodatkową urzędową kontrolą dezynfekcji, zwiększenie obszaru zagrożonego o dodatkowe 5 km w przypadku potwierdzenia ogniska, kontrola zweryfikowanych planów bioasekuracji przez lekarzy weterynarii – wyliczał wiceminister i podkreślał rolę bioasekuracji: – Szanowni państwo, ponieważ bioasekuracja jest takim elementem, który może zapobiec tej chorobie, jako ministerstwo stawiamy bardzo wysokie wymogi i oczekujemy od producentów, że będą one przestrzegane, ponieważ pozwalają na skuteczną walkę z tym wirusem. Chodzi także o wprowadzenie cotygodniowego monitoringu stanu zdrowia ptaków w obszarach objętych ograniczeniami, próbkobrania we współpracy z lekarzem weterynarii prowadzącym stado i powiatowym lekarzem weterynarii, dostosowanie obsady, zagęszczenia obiektów przez narzucenie maksymalnej obsady definiowanej przez powiatowego lekarza weterynarii dla każdej fermy, w której w najbliższych tygodniach planowane jest zasiedlenie, oraz zakaz wydawania odstępstw na zwiększenie obsady. To również był ten warunek, który jest bardzo istotny w kwestii przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się tej choroby. Oczywiście chodzi także o zakazy organizowania wystaw, targów, pokazów i innych zgromadzeń ptaków na terenie województw czy też kwestie dotyczące zakładów wylęgu drobiu, przesyłanie harmonogramu transportów jaj i piskląt jednodniowych z minimum 72-godzinnym wyprzedzeniem do powiatowego lekarza weterynarii zgodnie z właściwością miejsca.
Sukcesem ma być utworzenie trzech, a nie jednego dużego, klastrów ochronnych.
– Mamy natomiast wrażenie, że te wspólne działania w jakimś sensie pomogły nam w tym, żeby ten wirus się nie rozwijał. Po naszej stronie jest również, można powiedzieć, pogoda, bo wtedy, kiedy jest ciepło, ten wirus po prostu nie ma odpowiednich warunków do rozwoju. Wszystkie te działania prowadzimy w duchu porozumienia z branżą. Jak powiedziałem, są one konsultowane. Można powiedzieć, że nasza Inspekcja Weterynaryjna staje na wysokości zadania – podsumowywał wiceminister.
Poseł Jarosław Rzepa zadał dodatkowe pytanie o pryszczycę i koszty działań weterynaryjnych.
Wiceminister wyjaśnił, że pryszczycy w Polsce nie ma, a na granicach są prowadzone wszelkie działania potrzebne do tego, aby choroba nie przedostała się do naszego kraju.
Do tematu wrócił w swoim późniejszym wystąpieniu minister Czesław Siekierski.
– Dwa słowa o pryszczycy. Należy się podziękowanie, bo wszystkie służby pracowały bardzo sprawnie na szczeblach województw, samorządów, a także na szczeblu krajowym. Myślę, że to jest ważne. Natomiast jeśli chodzi o ptasią grypę, to tutaj mieliśmy wyraźną pomoc od naszych służb dyplomatycznych i w Brukseli, i w kraju – ocenił minister i zapowiedział:
– Pieniądze na inspekcję weterynaryjną zostały przesunięte – jest decyzja Komisji Finansów Publicznych – bo te zostały wykorzystane. I tu chcę jasno powiedzieć: będą ostrzejsze wymogi w zakresie przestrzegania bioasekuracji w stosunku do producentów drobiu i nie tylko. To dużo kosztuje i będziemy płacić, ale będziemy płacić tym, którzy będą się stosować do pewnych reguł. Nie może być tak, że się nie będzie dotrzymywać warunków, które są obowiązkowe, jeśli chodzi o bioasekurację.
Niestety nic więcej minister nie przekazał. Czyżby czekały nas zmiany w bioasekuracji? A może tylko w ocenie przestrzegania już obowiązujących wymogów, uprawniających do uzyskania odszkodowań?
Czytaj też:
W kwietniu 2025 zabrakło pieniędzy na inspekcję weterynaryjną














