Organ może odstąpić od nałożenia kary pieniężnej, kiedy zobaczy, że przesłanki przestały istnieć, wszystko zostało naprawione.
Fot. Héctor Siltroy z Pixabay
Organ może odstąpić od nałożenia kary pieniężnej, kiedy zobaczy, że przesłanki przestały istnieć, wszystko zostało naprawione.
Fot. Héctor Siltroy z Pixabay
Hodowla umocniona?
A może wprost przeciwnie – pod pozorem zmian technicznych wejdą przepisy oznaczające koniec rolnictwa, przynajmniej tego małego, obejmującego hodowlę do 100 DJP?
1000 stron projektu ustawy o zdrowiu zwierząt, podkomisja do jego rozpatrzenia – i rekomendacja posła sprawozdawcy Piotra Głowskiego:
– Głównym celem rządowego projektu ustawy o zdrowiu zwierząt jest wprowadzenie do polskiego porządku prawnego rozwiązań służących lepszemu stosowaniu rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/429, czyli tzw. prawa o zdrowiu zwierząt. Projektowana ustawa ma charakter kompleksowy, głównie techniczny, ale niezwykle ważny, to było podkreślane wielokrotnie. Wprowadza regulacje, które systematyzują kompetencje poszczególnych organów urzędowej kontroli w procesie stosowania tego unijnego aktu prawnego oraz usprawniają proces na poziomie krajowym. Projekt określa w szczególności właściwość krajowych organów w zakresie ochrony zdrowia zwierząt oraz zwalczania chorób zwierząt.
A w stosunku do obecnego uregulowania przewidziano zmiany korzystne dla hodowców:
– Podobnie aktualna ustawa o ochronie zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt i ta projektowana zawierają regulacje dotyczące odszkodowań, nagród i zapomóg przyznawanych w procesie likwidacji chorób zwierząt. W przypadku odszkodowań przyjęto bardziej korzystne dla rolników rozwiązania i ten system uczyniono bardziej elastycznym. Rozszerzono katalog zwierząt i produktów, za które będzie przysługiwało odszkodowanie ze środków z budżetu państwa, np. o zwierzęta padłe w związku z ogniskiem choroby, oraz zmieniono system przyznawania odszkodowań z zero-jedynkowego na procentowy. Oznacza to, że w miejsce odmowy wypłaty odszkodowania wprowadzono procentową obniżkę kwoty tego odszkodowania za mniej istotne uchybienia w funkcjonowaniu zakładu. Podczas pierwszego czytania projektu doprecyzowano okoliczności, w których odszkodowanie wypłacone rolnikom w procesie zwalczania chorób nie będzie podlegać zajęciu na pokrycie należności publicznych. Wskazano, że takie zajęcie będzie wykluczone nie tylko w przypadku wykorzystania odszkodowania na odtworzenie posiadanego wcześniej stanu zwierząt, ale również na materiał biologiczny, pasze lub sprzęt, które zostały zniszczone z nakazu organu inspekcji weterynaryjnej.
Może być gorzej?
Poseł Krzysztof Ciecióra – niedawny wiceminister rolnictwa – uznał jednak, że wprowadzane sankcje są nadmierne, a sam dokument słabo skonsultowany.
– W grudniu 2024 r. pogłowie trzody chlewnej wyniosło ok. 9 mln sztuk. To spadek o 7% względem roku wcześniejszego. W 2024 r. zlikwidowano aż 3600 stad trzody, a pogłowie zmniejszyło się niemal o 200 tys. sztuk. W I półroczu 2025 r. zamknięto kolejnych 2707 stad świń, choć trzeba przyznać, że spadek pogłowia nie był aż tak dynamiczny. Jednak jest to sygnał, że na rynku dzieje się bardzo, bardzo źle – mówił poseł i wskazywał, że wprowadzane kary nie są zróżnicowane i będą obciążały zwłaszcza hodowców do 100 DJP.
– Teraz zwracam uwagę na kluczowe mankamenty. Tutaj brak proporcjonalności kar. Katalog kar finansowych jest bardzo szeroki, ale projekt nie przewiduje skutecznej skali łagodzącej dla mniejszych podmiotów ani mechanizmów odwoławczych działających realnie – wskazał.
Ale wicemarszałek Dorota Niedziela – prowadząca obrady – miała odpowiedź na te zarzuty:
– Ja tylko chcę panu przypomnieć, że za czasów pana rządów, 8 lat, pogłowie spadło z 246 tys. stad do poniżej 100 tys. stad. Może wtedy trzeba było…
Poseł Krzysztof Ciecióra najwyraźniej liczył na korzystne zmiany po zmianie rządu i stwierdził:
– A mieliście być lepsi, mieliście to naprawić.
Podobną ocenę projektu przedstawił poseł Jarosław Sachajko, który wskazał na zagrożenie dla małych hodowli:
– Niech nikt nie da się zwieść. Chodzi tu nie o zdrowie zwierząt, tylko o kontrolę nad hodowlą. Projekt ten daje niemal nieograniczoną władzę głównemu lekarzowi weterynarii, który jednym podpisem będzie mógł zatrzymać produkcję w dowolnym gospodarstwie w imię podejrzenia zagrożenia. Bez jasnych kryteriów, bez realnej możliwości odwołania, bez gwarancji odszkodowania. To jest prosta droga do arbitralnych decyzji, które mogą z dnia na dzień zniszczyć rodzinne gospodarstwa budowane przez pokolenia. W ustawie przewidziano, że w przypadku stwierdzenia ryzyka choroby całe stado może zostać wybite, a gospodarstwo – objęte kwarantanną, ale nie przewidziano automatycznego i pełnego odszkodowania.
Zdaniem posła, wkrótce przedmiotem debaty w Sejmie będzie brak polskiej hodowli.
– Przepisy są tak szerokie, że mogą być wykorzystane do dowolnej interpretacji – ostrzegał. – Wystarczy uznać, że hodowla jest zbyt gęsta, że budynki nie spełniają nowych norm, że nie złożono raportu w terminie, i można zawiesić działalność. Bez sądu, bez kontroli, bez odwołania. A gdy gospodarstwo zbankrutuje, na jego miejsce pojawi się kapitał zagraniczny, który normy spełni, bo ma pieniądze i wpływy. To nie jest teoria spiskowa. To scenariusz znany z Zachodu. We Francji i w Holandii tysiące gospodarstw zostały zamknięte z powodu emisji azotu, a dziś ich ziemia trafia do funduszy inwestycyjnych i międzynarodowych korporacji. Taki los chcecie zgotować polskiej wsi? Jeżeli tak, to powiedzcie to rolnikom wprost. Miejcie odwagę powiedzieć rolnikom prawdę – że to nie ustawa o zdrowiu zwierząt, tylko ustawa o śmierci polskiego rolnictwa.
Teraz już tylko lepiej?
Wiceminister Jacek Czerniak przekonywał, że konsultacje trwały od 31 maja 2024 r., zgłoszono 251 uwag, z czego uwzględniono 110. Zbagatelizował też kwestię kar:
– To jest tylko straszenie, ponieważ kary pieniężne, sankcje zamieniliśmy na decyzję administracyjną. Proszę państwa, zgodnie z K.p.a., o czym mówiłem w komisji, ale powtórzę wobec państwa, organ może odstąpić od nałożenia kary pieniężnej, kiedy zobaczy, że przesłanki przestały istnieć, wszystko zostało naprawione. W takiej sytuacji może tylko pouczyć, zamiast karać. Następuje to w drodze decyzji administracyjnej, zgodnie z przepisem K.p.a.
Decyzje inspekcji są poprzedzone badaniami laboratoryjnymi, a zakończone odszkodowaniami:
– Proszę państwa, my z budżetu państwa, czyli od podatników, wszystkich tu siedzących, wypłaciliśmy na rzecz odszkodowań w tym roku, oczywiście ta kwota dotyczy również funkcjonowania Inspekcji Weterynaryjnej, 1 000 800 tys. No więc, jeżeli jest decyzja powiatowego lekarza, w ślad za tym idą te odszkodowania.
Głosowanie w bloku głosowań.














