Jak nie tracić wody, a jeszcze ją pozyskiwać?
Fot. Mabel Amber z Pixabay
Jak nie tracić wody, a jeszcze ją pozyskiwać?
Fot. Mabel Amber z Pixabay
Jak pokonać suszę?
Są na to pomysły – ale ich autorzy narzekają na brak zrozumienia.
Bo tylko on ma stać na przeszkodzie realizacji koncepcji przedstawionych w Sejmie przez posłów Marka Sawickiego i Jarosława Sachajkę.
Wykorzystać wodę pierwotną i sterować frontami
To koncepcja zarysowana przez posła Marka Sawickiego. Dopatruje się on korzyści nie tylko w gospodarce obiegu zamkniętego i używaniu wody odzyskanej, ale w pozyskiwaniu wody pierwotnej i sterowaniu frontami. Poseł proponuje, i to już od dawna, jak mówił:
– Naprawdę od paru lat chodzę, proszę, błagam. Zróbmy projekty badawcze, wdrożeniowe w zakresie pozyskania wody pierwotnej – w wielu państwach świata to już się dzieje – a więc wody z wodoru, który jest wytwarzany ciągle w jądrze, w skorupie ziemskiej i penetruje w górę. Są już metody pozwalające na to, żeby go wykorzystać. I nie ma w NCBR 20 mln zł na to, żeby taki projekt pilotażowy, który mój związek komunalny, związek z mojego terenu podpisał z firmami, sfinansować. Są 2 mld zł na odszkodowania suszowe w rolnictwie, ale nie ma 20 mln zł na ten projekt.
Brak też zainteresowania drugą możliwością, tak prezentowaną przez posła:
– Są eksperci, są urządzenia, i to nie te rosyjskie, nie te chińskie z rozpylaniem gdzieś tam nanosrebra, tylko działające na zasadzie fal radiowych, sterowania frontami atmosferycznymi. Pytam ekspertów od prawa, czy prawo europejskie zabrania sterowania frontami atmosferycznymi. Słyszę odpowiedź: prawo europejskie się tym nie zajmuje. Jeśli coś nie jest zabronione, to jest dozwolone. Jeśli mieliśmy ten rok, kwiecień, maj i marzec, najsuchszy od kilkudziesięciu lat w naszym regionie, w naszej ojczyźnie, a dziś mamy zagrożone zbiory zbóż, upraw rolnych, to może sfinansujmy takie eksperymenty. Jeśli proponuję, żeby Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej robił roczny pomiar tego typu działań, objął to swoim patronatem, jeśli będą pozytywne efekty, zaczął w kolejnych latach za godziwe pieniądze, niewielkie w porównaniu do odszkodowań, to realizować, to ciągle słyszę opór i odmowę.
Może jak będziemy mieli u siebie nowe centrum – bezpieczeństwa cywilnego i zarządzania kryzysowego – Europejskiej Agencji Kosmicznej, to wtedy coś się ruszy?… Na razie wypowiedzi posła przysłuchiwała się wycieczka lokalnej grupy działania „Krajna nad Notecią”, a także przedstawicieli koła gospodyń wiejskich z gminy Kaczory pod przewodnictwem prezesa Jana Mrotka, którzy przybyli do Sejmu na zaproszenie pana posła Adama Lubońskiego, serdecznie witani przez wicemarszałek Monikę Wielichowską.
Zapewne poniosą wypowiedź posła w świat, tymczasem w Sejmie nikt nie wykazał zainteresowania pomysłami zgłoszonymi przez Marszałka Seniora, jak widać znacznie wyprzedzającymi epokę.
Podobnie zresztą jak tymi zgłoszonymi przez posła Jarosława Sachajkę.
Zatrzymać opady
Nie tracić opadów – to sedno tego pomysłu, zresztą już też nienowego.
– Koncepcja, którą wysłałem wiele miesięcy temu do państwa, umożliwia skokowe zwiększenie retencji – przypominał poseł. – W przypadku obszaru 370 tys. ha podniesienie poziomu wody zaledwie o 10 cm oznaczałoby ok. 370 mln m3 retencji użytkowej, a na wielu łąkach można podnieść lustro wody nie o 10 cm, ale o 60–80 cm, czyli możemy skokowo zwiększyć retencję wody kilkukrotnie w stosunku do wszystkich sztucznie zbudowanych zbiorników w tej chwili w Polsce. To pokazuje, że największy zbiornik możemy stworzyć nie przez betonowanie kolejnej doliny, lecz przez racjonalne gospodarowanie wodą na setkach tysięcy hektarów łąk.
Jak tego dokonać? Ekoschematem:
– Dlatego potrzebny jest odrębny ekoschemat dla trwałych użytków zielonych i gruntów używanych w kulturze nawodnień rolniczych. Rolnik, który zatrzymuje wodę, chroni glebę organiczną, ogranicza ryzyko pożarów i powodzi oraz świadczy usługę dla całego społeczeństwa, powinien otrzymywać za to realne wynagrodzenie. Nadwyżki biomasy z łąk można przy tym wykorzystać do produkcji biogazu i kompostu, tworząc dodatkowy dochód na wsi.
Trzeba przyznać, że poseł już dawno przedstawił ten pomysł w Sejmie:
Kiedy kolejne zmiany w Planie Strategicznym i w ekoschematach?
A co tymczasem?
Tymczasem projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo wodne. Przewiduje możliwość odzyskiwania wody (nie określono właściwych parametrów jakości odzyskanej wody, ale to można podobno uzupełnić) i ponownego jej użycia w procesie chłodzenia przemysłowego, szczególnie dla elektrowni i elektrociepłowni.
– Jeśli przy niskim poziomie wody, np. w rzece, będzie można wykorzystać po raz kolejny wodę, która została już użyta i pochodzi z oczyszczalni ścieków, to jest to bardzo dobre z punktu widzenia przede wszystkim ochrony zasobów wodnych, ale z drugiej strony też bezpieczeństwa energetycznego – stwierdził wiceminister Infrastruktury Arkadiusz Marchewka. – Dlaczego? Bo jeżeli będzie niski poziom wody, możemy wyobrazić sobie takie sytuacje, że dostarczenie tej wody może być niemożliwe ze względu na jej niski stan. A więc ponowne jej wykorzystanie do chłodzenia elektrowni bądź elektrociepłowni przyczynia się do wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego i daje gwarancję ciągłości dostarczania prądu czy niezbędnych elementów, które na co dzień wykorzystują mieszkańcy do ogrzewania.
A wiceminister na pytania zadane przez posłów odpowie na piśmie.
Trzeba więc myśleć realnie
I tu nieoceniona wydaje się uwaga popularnej ostatnio z racji skuteczności przy badaniu lekarskim poseł Małgorzaty Pępek:
– To mądre, bezpieczne i konieczne prawo na miarę naszych czasów.
A więc nie warto szukać w kosmosie i pod ziemią, proszę panów posłów. Prawo i misie mają podobne możliwości…
W tym stanie rzeczy – zanim wycieczki sejmowe doprowadzą do upowszechnienia odkrywczych i wyprzedzających epokę pomysłów – może warto poznać jeszcze wypowiedź poseł Iwony Marii Kozłowskiej, która wysłuchała obywateli:
– Natomiast ja chciałabym powiedzieć o kwestii, z którą zwracają się do mnie mieszkańcy powiatu żnińskiego w województwie kujawsko-pomorskim. W sytuacjach kryzysowych wiele obszarów wiejskich pozostaje niemal całkowicie odciętych od dostaw wody pitnej, ponieważ dawne studnie zostały zasypane lub po prostu zaniedbane, a niestety infrastruktura wodociągowa bywa na wsiach zawodna. Mieszkańcy wychodzą z inicjatywą partnerstwa publiczno-prywatnego i chcą na własnych nieruchomościach reaktywować te studnie i wyposażyć je w pompy i agregaty, przy czym zobowiązują się do ich utrzymywania i udostępniania, co jest istotne, potrzebującym w sytuacjach zagrożenia czy kryzysu. Czy w ministerstwie przewiduje się wdrożenie mechanizmów wsparcia dla takich oddolnych inicjatyw, np. w ramach realizacji Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej?
Odpowiedź będzie na piśmie… Trzeba się z niej cieszyć, jak z opadów, takich w sam raz, bo przecież mogłoby jej w ogóle nie być, tak jak i koncepcji działania dla spółek wodnych…
Czytaj też:
Spółki wodne mogłyby działać?














