Jakie zarzuty prokuratura postawiła Ardanowskiemu?
Mówiła o nich wczoraj w Sejmie poseł sprawozdawca komisji immunitetowej, która opowiedziała się za odebraniem posłowi immunitetu za działania na szkodę interesu publicznego i niedopełnienie obowiązków, skutkujące nieprawidłowym wydatkowaniem 130 mln zł.
Wniosek Zastępcy Prokuratora Regionalnego w Warszawie z dnia 19 grudnia 2024 r. o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Ardanowskiego 4 lutego pozytywnie zaopiniowała Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych.
Sejm wniosku komisji jednak nie przegłosował, odkładając to do następnego posiedzenia.
Więcej:
Jakie są argumenty za pociągnięciem do odpowiedzialności karnej posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Jana Krzysztofa Ardanowskiego?
– Zarzuty, jakie stanowiły przedmiot postępowania prokuratorskiego, dotyczą materii poważnej, bo działania na szkodę interesu publicznego i niedopełnienia obowiązków, czego efektem było wydatkowanie środków w kwocie co najmniej 130 mln zł. Co istotne, prokuratura wskazuje, iż były to działania podejmowane ze z góry powziętym zamiarem i w porozumieniu z innymi osobami. W pierwszym z przypadków sprawa dotyczy spowodowania poniesienia przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa wydatków publicznych w kwocie niemal 100 mln zł, które trafiły do jednej ze spółek w związku z interwencyjnym skupem jabłek. W drugim przypadku mowa o kwocie 30 mln zł, która trafiła z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa do jednej ze spółdzielni mleczarskich. Obie sprawy były przedmiotem licznych materiałów dziennikarskich i wywołały oburzenie społeczne – mówiła Katarzyna Stachowicz, poseł sprawozdawca komisji.
A jak bronił się poseł Jan Krzysztof Ardanowski?
Nie odniósł się do stawianych mu zarzutów. Podkreślał jednak, że skarb państwa nie stracił, a on sam kierował się chęcią pomocy rolnikom. W długim wystąpieniu – kilkakrotnie przerywanym wezwaniami prowadzącego obrady wicemarszałka do zachowania ciszy na sali i umożliwienie wypowiedzi posłowi „w ważnej dla niego sprawie” – Ardanowski podkreślał, że stoją za nim rolnicy, a przeciwko sobie ma publicystów i CBA. Zarzuty określił jako „opinie”:
– Dlatego nieprawdziwe opinie, które rzeczywiście, jak pani poseł stwierdziła, były kolportowane w mediach, psując wizerunek zarówno mój, jak i innych osób, wymagają sprostowania.
Jak podkreślał poseł, nie był przesłuchany przez prokuratora, ale zna zarzuty:
– Prokurator zarzucił mi niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień.
Ardanowski tłumaczył, że starał się pomóc sadownikom – interweniował na rynku. I przyznał, że takiej możliwości interwencji nie było:
– Trzeba mocno podkreślić, że państwo nie ma żadnych możliwości interwencji publicznej, żadnych. Unia Europejska na to nie pozwala. Jedyna możliwość to znalezienie prywatnej firmy, i to nawet nie w drodze przetargu, co było mi zarzucane, czy złożenia jakiejś oferty skierowanej do podmiotów, bo to już byłoby przekroczenie przepisów unijnych. Chodzi o znalezienie firmy, która chciałaby się tego podjąć. Liczyłem, że wiele firm się w to zaangażuje. Okazało się, że te wszystkie firmy, które żyły z przerobu jabłek, nie były tym zainteresowane, bo działałyby właściwie na własną szkodę – tłumaczył.
I „znaleziona” przez niego firma, wcześniej określana przez niego jako „zaprzyjaźniona z rządem”, źle wyszła na tej interwencji.
– Firma miała kłopoty i w ostateczności upadła. Natomiast chcę bardzo mocno podkreślić, że było to działanie w interesie firm przetwórczych działających na rynku polskim, gdzie dominującą pozycję, jak zresztą Związek Sadowników RP wielokrotnie podkreślał, ma kilka firm, w tym jedna firma niemiecka. Polscy sadownicy zarobili ok. 600–650 mln zł. I taki był cel tego działania, które podjąłem. Podjąłbym w tej chwili takie same działania – przekonywał Ardanowski i podkreślał, że KOWR, który udzielił gwarancji poprzez Bank Gospodarstwa Krajowego, „Zabezpieczył się w stopniu absolutnie wystarczającym” i skarb państwa nie poniósł straty.
– W związku z tym chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że to działanie było działaniem legalnym, działaniem, do którego zobowiązał mnie rząd Rzeczypospolitej i mam na to świadków. Było to działanie akceptowane przez Prokuratorię Generalną RP, działanie, które przyniosło korzyści dla polskich rolników. Po raz kolejny bym to uczynił. Jednocześnie działanie to nie spowodowało żadnych strat w przypadku Skarbu Państwa – tak poseł i były minister rolnictwa podsumowywał wątek Eskimosa.
A Bielmlek? Jego upadek to już tylko wynik działania CBA. Bo Bielmlek rozwijał się dobrze.
– Komuś to przeszkadzało. Jest pytanie, czy przeszkadzało to konkurencji, czy ktoś chciał tę kurę, która będzie znosiła złote jajka, po prostu przejąć. Znowu była wielka akcja CBA: psucie opinii firmy, atakowanie pracowników, zastraszanie również pracowników KOWR-u. Dość powiedzieć, że Najwyższa Izba Kontroli skierowała do prokuratury wniosek przeciwko agentom CBA, którzy zastraszali pracowników KOWR-u. m.in. bronią – przekonywał. Ale „firma miała być doprowadzona albo do przejęcia, albo do upadłości”.
– Jak to się odbyło? Mianowicie kredyty przyznane 70 dni wcześniej, kredyty, których termin spłaty był w 2031 r. – przypominam, że to jest rok 2019 – miały być zwrócone w ciągu 30 dni. Windykację kredytu zarządzili pracownicy Banku Ochrony Środowiska bez zgody zarządu banku, co zeznał prezes zarządu banku w Najwyższej Izby Kontroli.
Potem „zablokowano proces sanacyjny, doprowadzono do upadłości przez bank, który działał de facto na własną szkodę. Również pomoc rządowa, która została udzielona, która zgodnie z prawem miała trafić do członków spółdzielni, została przejęta przez syndyka (…)”.
Ardanowski sformułował też zarzuty do prokuratury i prokuratora, który prowadzi śledztwo, a także wyraził zdziwienie, że w śledztwie posłużono się podsłuchem.
– Podkreślam to bardzo mocno: państwo nie poniosło jakiejkolwiek straty, bo gwarancja 100 mln dla firmy Eskimos została zaspokojona kwotą 205 mln przejętego majątku, a w przypadku 30 mln gwarancji udzielonej przez KOWR dla Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek Prokuratoria Generalna wnioskuje do sądu o zwrot nienależnie pobranej gwarancji. Jakie w takim razie straty poniosło państwo? Czemu miały służyć działania CBA i prokuratury? Czy zastraszaniu kolejnych ministrów, żeby nigdy nie podjęli się działalności wspierającej polskie rolnictwo, czy pomocy zagranicznym firmom, czy też osobistemu uderzeniu we mnie, w osobę, która funkcjonuje w sferze publicznej? – pytał Ardanowski, nie wyliczając jednak korzyści jakie ktokolwiek odniósł z jego działania, ale ostrzegając posłów, że i oni mogą być dotknięci „takimi” działaniami prokuratury.
Czy przekonał zebranych – nie wiadomo, bo nieoczekiwanie poseł Zbigniew Konwiński złożył wniosek formalny o zmianę porządku obrad i przesunięcie głosowania w tej sprawie na następne posiedzenie Sejmu.
Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych wyraziła pozytywną opinię o przedstawionym przez prokuraturę wniosku większością głosów: 8 – za, przy 6 – przeciw i przy 1 głosie wstrzymującym się.
Jak będzie w Sejmie? Kolejne posiedzenie odbędzie się w dniach 20 i 21 lutego.














