Za eliminację wirusa ze środowiska powinni odpowiadać tworzący prawo i myśliwi.
fot. caro1105 z Pixabay
Za eliminację wirusa ze środowiska powinni odpowiadać tworzący prawo i myśliwi.
fot. caro1105 z Pixabay
Kongres Produkcji Świń: Całkowite wyeliminowanie ASF nie jest obecnie możliwe
Pierwszy Kongres Produkcji Świń odbędzie się 9-10 października w Cukrowni Żnin. Wydarzenie ma łączyć producentów trzody chlewnej, specjalistów z branży, zootechników i lekarzy weterynarii.
Od ponad dekady afrykański pomór świń pozostaje jednym z największych wyzwań dla polskiej produkcji trzody chlewnej. Skala strat, jakie poniosła branża, jest ogromna – zarówno w wymiarze liczbowym, jak i ekonomicznym. Do tej pory w stadach, w których wykryto ASF, znajdowało się prawie ćwierć miliona świń, a kolejne miliony w czerwonych strefach. Straty z tego powodu sięgają miliardów złotych.
Z analizy danych dotyczących przypadków afrykańskiego pomoru świń przeprowadzonej przez ekspertów Kongresu Produkcji Świń wynika, że od momentu wykrycia choroby w Polsce w 2014 roku w stadach objętych ASF znajdowało się ponad 227 tysięcy świń. Zwierzęta te musiały zostać zutylizowane, co w praktyce oznacza utratę mięsa odpowiadającego rocznemu zapotrzebowaniu prawie 230 tysięcy osób – tylu mieszkańców ma Gdynia.
To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Straty finansowe ponoszą nie tylko właściciele zakażonych stad, ale także gospodarstwa w sąsiedztwie ognisk choroby, które są obejmowane restrykcjami w ramach tzw. „czerwonych stref”. W efekcie całe regiony mierzą się z poważnymi stratami ekonomicznymi.
ASF u sąsiada to także mój problem
Wykrycie ASF w stadzie świń oznacza problemy nie tylko dla właściciela hodowli, ale także jego sąsiadów utrzymujących się z produkcji świń. Wprowadzenie czerwonej strefy oznacza szereg ograniczeń, które dotykają wszystkich hodowców działających w obrębie strefy, gdzie wykryto zarażone stado, niezależnie od wielkości ich produkcji.
Ograniczenia związane z czerwoną strefą wiążą się przede wszystkim z zakazem swobodnego przemieszczania świń, co ogranicza elastyczność w obrocie i dodatkowo pogłębia trudności w sprzedaży zwierząt do rzeźni, a w przypadku warchlaków dalszego chowu.
Czerwona strefa to konkretne straty
Gospodarstwo w czerwonej strefie to realny spadek cen skupu – zakłady mięsne płacą mniej za świnie z tej strefy. Różnica to zwykle 30–40 gr/kg żywca, co oznacza ok. 40–50 zł mniej na sztuce. Na dużych liczbach wygląda to szokująco – sprzedając 100 tys. tuczników ze strefy czerwonej rolnicy tracą 3 do 5 mln zł. Z kolei producenci prosiąt i warchlaków w strefie czerwonej, chcąc sprzedać zwierzęta do strefy różowej, muszą zgodzić się na niższe ceny, nie wspominając o nerwach wynikających z kłopotów ze sprzedażą. To kwoty, które mogłyby zostać zainwestowane w rozwój gospodarstw, poprawę bioasekuracji czy unowocześnienie chlewni. Niższe ceny i ograniczone możliwości sprzedaży uderzają nie tylko w pojedynczych hodowców, ale w całą lokalną gospodarkę. Gdy rolnicy mają mniejsze przychody, mniej wydają na usługi, pasze, remonty czy zakupy w lokalnych firmach. W efekcie straty mnożą się na wielu poziomach – od produkcji pasz, przez transport, po rynek pracy na obszarach wiejskich.
W dłuższej perspektywie może to prowadzić do rezygnacji części hodowców z produkcji i dalszego spadku pogłowia trzody chlewnej w Polsce. Tymczasem krajowa produkcja już od lat nie pokrywa krajowego zapotrzebowania na wieprzowinę, co zwiększa uzależnienie od importu.
Czy można ograniczyć ryzyko zarażenia stada wirusem ASF?
Choć nie istnieje szczepionka ani skuteczne leczenie ASF, hodowcy mają narzędzie, które realnie zmniejsza ryzyko – bioasekurację. To zestaw działań organizacyjnych i technicznych, które mają na celu ograniczenie możliwości przedostania się wirusa do chlewni.
W praktyce oznacza to konieczność ścisłego przestrzegania procedur: ogrodzenia i zabezpieczenia gospodarstwa przed zwierzętami wolno żyjącymi, stosowania mat i śluz dezynfekcyjnych, zmiany obuwia i odzieży przy wejściu do budynków, prowadzenia rejestru osób wchodzących do chlewni, a także kontrolowania transportu zwierząt i pasz. Równie ważne jest szybkie zgłaszanie wszelkich podejrzeń choroby oraz prowadzenie kwarantanny dla nowych zwierząt wprowadzanych do stada.
– Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że najczęściej wirus nie trafia do gospodarstwa bezpośrednio poprzez dziki. Winny jest człowiek, często jego niewiedza i ignorowanie zasad bioasekuracji. Brudny transport, przenoszone z obiektu do obiektu sprzęty, telefony, narzędzia, brak zmiany odzieży i obuwia, swobodny dostęp do budynków inwentarskich – to realne zagrożenia. Dlatego kluczowe znaczenie ma czyszczenie i dezynfekcja pojazdów, ograniczenie wstępu dla osób postronnych oraz stosowanie m.in. zasady „jedno gospodarstwo – jedna odzież i obuwie” – tłumaczy Karolina Krasicka, organizatorka Kongresu Produkcji Świń. – Pamiętajmy, że stworzenie dobrej bioasekuracji gospodarstwa i jej przestrzeganie ma także duże znaczenie prewencyjne w przypadku innych chorób, które generują znaczne straty ekonomiczne – dodaje.
Eksperci Kongresu Produkcji Świń są zgodni: całkowite wyeliminowanie ASF nie jest obecnie możliwe. Polska, podobnie jak kilka innych europejskich krajów, pozostaje pod stałą presją wirusa, a jego powszechna obecność w populacji dzików utrudnia zwalczenie choroby. Można jednak znacząco zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia ogniska poprzez konsekwentne stosowanie zasad bioasekuracji i regularną kontrolę ich przestrzegania. Za eliminację wirusa ze środowiska powinni odpowiadać tworzący prawo i myśliwi. A obowiązkiem producentów świń jest zabezpieczanie swoich stad przed wejściem wirusa do chlewni.
Źródło informacji: komunikat prasowy Kongresu Produkcji Świń














