Idzie lepszy rok w rolnictwie?
Fot. Wi Pa z Pixabay
Idzie lepszy rok w rolnictwie?
Fot. Wi Pa z Pixabay
Krajewski zostaje
Zbieranie politycznych łupów w udostępnionej sobie piaskownicy przy dopuszczeniu do kompletnego braku opłacalności rolnictwa – to główny zarzut stawiany ministrowi Stefanowi Krajewskiemu przez opozycję.
Minister Stefan Krajewski 25 lutego cieszył się w Sejmie na myśl o nadchodzącej debacie nad wnioskiem o jego odwołanie:
– Wniosek o to wotum to jest bardzo dobry pomysł, bo jest okazja przypomnieć wam waszą bezczynność, wasze działanie na szkodę Polski, na szkodę polskiego rolnictwa, na szkodę polskiej wsi. Tego nie zakrzyczycie, nie zakłamiecie. Choćby poseł Kuźmiuk złożył tu 100 projektów takich wniosków (mowa o wniosku do TSUE, zaskarżającym umowę z Mercosur – dop. red.), to trzeba być skutecznym, a ojciec chrzestny tej umowy, czyli Wojciechowski, chwalił i nagrywał filmy w mediach społecznościowych, w telewizji publicznej, co dobrego czeka polskich rolników, jak wprowadzicie Europejski Zielony Ład i jeszcze podbijecie go umową z krajami Mercosur. Obłudnicy i fałszywi obrońcy polskiej wsi i polskiego rolnictwa.
Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego 26 lutego poparło 201 posłów, przeciw było 235, nie głosowało 24 posłów, nikt się nie wstrzymał.
Większość ustawowa – 231, a więc do przyjęcia brakowało niewiele.
W Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi było prawie po równo: 18 posłów za wotum, 19 – przeciw. A to głosowali przecież posłowie szczególnie zorientowani w sytuacji rolnictwa.
Więcej:
PiS: Minister Krajewski nie walczy o rolników, ale z rolnikami
Krajewski nie ma się więc czym cieszyć – balansuje na granicy, poparcie ma niewielkie. I nie zwiększy się ono po tak oczekiwanej przez niego debacie. Bo obwinianie poprzedników nie przemawia do nikogo – a już na pewno nie do rolników, którzy nie kilka lat temu za rządów PiS, ale w ostatnim roku nie tylko nie zarabiają, ale nie mają już za co zbierać. I wszystko im jedno, kto zawinił, że upadnie ich gospodarstwo. A wciąż rosną koszty produkcji, spadają rolnicze dochody. I to dla rolników najważniejsze.
Czytaj też:
Złe są również widoki na przyszłość – rząd przygotowuje już Plan Partnerstwa Krajowego i Regionalnego z polityką spójności w roli głównej.
Czytaj też:
MFiPR: Rozmawiamy w Brukseli o polityce spójności: powinna być głównym filarem nowego budżetu UE
A Komisja Europejska daje krajom zielone światło na wspieranie własnego rolnictwa – czy Polskę będzie na takie dofinansowanie stać?
Czytaj też:
Pomoc państwa dla rolnictwa będzie zwolniona z unijnego zatwierdzania?
Ale o tym w debacie nad wotum nieufności nie mówiono.
Pięć lęków o przyszłość
– Rolnik nie prosi dzisiaj o cuda. On chce usłyszeć trzy rzeczy: kiedy sprzeda, za ile i co go czeka w następnym sezonie – mówił podczas debaty nad wotum nieufności w imieniu wnioskodawców poseł Krzysztof Ciecióra. – Dzisiaj na wsi nie ma jednego problemu. Jest co najmniej pięć codziennych lęków o przyszłość. Pierwszy dotyczy płynności. Nie ma płynności finansowej. Dzisiaj nie ma możliwości sprzedania swojej pracy, nie ma możliwości sprzedania płodów rolnych, przez co rolnicy stracili płynność finansową i liczą tylko i wyłącznie na dopłaty. Są na tych dopłatach i stali się niewolnikami pana ministra Krajewskiego. Co do zbytu, to nie ma dzisiaj zbytu, nie ma komu sprzedać zboża, nie ma komu sprzedać warzyw. Stąd dramat samozbiorów z zeszłego roku. Jakie pan podjął działania, kiedy rolnicy błagali o samozbiory? Nie podjął pan żadnych działań. Dopłaty i kontrole. Miał pan to ułatwić, usprawnić. Nic z tego nie weszło w życie. Koszty energii i środków produkcji. Mamy rekordowe wzrosty tych kosztów, co powoduje, że płody rolne są tanie, a produkty spożywcze w sklepach są bardzo drogie. Po piąte, uczciwość rynku. Szanowni państwo, wchodząc do Unii Europejskiej, umawialiśmy się na pewien proces, chociażby na inwestycje w dobrostan zwierząt. Dzisiaj okazuje się, że wystarczy podpisać jedną umowę z krajami Mercosur i 20 lat inwestycji w dobrostan polskich zwierząt idzie w pył, nie ma żadnego znaczenia. Można podpisać jedną umowę i cała praca polskich rolników idzie na marne, bo w krajach Mercosur nie mają nawet jednej dziesiątej wymagań, jakich się oczekuje od naszych rolników.
Poseł podkreślał brak jakichkolwiek działań ze strony rządu, aby zaradzić problemom – jak ocenił, podejmowane są wysiłki na 2 proc, tyle, ile wyniosła procentowa wygrana PSL w wyborach.
– Tylko spontaniczna pomoc Polaków będzie ratować rolników, a nie rząd, nie pan, panie ministrze – ocenił. I przypomniał przebieg KRiRW, podczas której minister zarzucił mu, że nie jest rolnikiem – tymczasem poseł sprawdził oświadczenie majątkowe ministra i widzi, że i on nie wykazał w nim dochodu z rolnictwa.
– Nie wiem, kto panu doradza, ale mam taką zasadę, że otaczam się ludźmi mądrzejszymi od siebie. Nie wiem, dlaczego pan robi odwrotnie – mówił. I wskazał, że nie będzie lepiej również w negocjowanej teraz następnej unijnej perspektywie finansowej:
– Już wiemy, że będzie o 1,5 mld euro mniej niż w perspektywie, którą zaproponowaliśmy, którą wynegocjowaliśmy z Januszem Wojciechowskim. To właśnie dlatego pan forsował aktywnego rolnika. Chciał pan wykasować z systemu 600 tys. gospodarstw, ręcznie sterować tym, kto może takie dopłaty pobierać, po to, żeby zrobić sobie bajpas, żeby zrobić sobie poduszkę bezpieczeństwa przed przyszłym budżetem WPR, który będzie absolutną katastrofą.
I poseł przestrzegał:
– Najbardziej jest mi przykro z tego powodu, że ludowcy, że pan, postanowiliście przede wszystkim stać się atrakcją liberalnych elit, atrakcją salonu III RP, że dla was ważniejsze stało się uznanie w „Gazecie Wyborczej”, w TVN-ie, to, żeby was poklepali po ramieniu, niż to, żeby pracować na rzecz polskiego rolnika. Wieś stała się tylko dodatkiem i uzasadnieniem waszej obecności w polityce, przypinką w waszej marynarce. Stąd to nagrywanie tych głupich, kompromitujących filmów, które pan nagrywa. Oni pana nie polubią.
Debaty o rolnictwie nie było
Odpowiedź rządzącej koalicji jedna: winien PiS.
– To w zasadzie nie jest debata o wotum nieufności wobec ministra Krajewskiego. To jest debata o hipokryzji PiS-u w kwestii rolnictwa, w kwestii rolników – tak ustawił debatę poseł Zbigniew Konwiński, zabierając głos w imieniu klubu KO.
I zdaniem rządzącej koalicji teraz trwa sprzątanie po PiS.
– Jakie trzeba było podjąć działania, żeby posprzątać po waszych najgorszych zaniedbaniach, których efektem były protesty, z którymi się zmierzyliśmy, szczególnie zmierzył się minister Siekierski, w pierwszych miesiącach naszych rządów? Chodzi o niekontrolowany napływ zboża z Ukrainy. W latach 2022 i 2023 do Polski wjechało 3,5 mln t zboża technicznego z Ukrainy. Doszliśmy do władzy, doszedł PSL i nie ma zboża technicznego. 60 tys. t wjechało w 2024 r. Zatrzymaliśmy niekontrolowany napływ zboża z Ukrainy. Przez to były protesty, przez to są dzisiaj niskie ceny. To jest wasza wina – dowodził Władysław Kosiniak-Kamysz, występujący w roli posła tym razem. I deklarował: – Stefan Krajewski jest silnym i odważnym człowiekiem, bardzo dobrym ministrem rolnictwa. Nie potrzebuje dzisiaj naszej obrony. Potrzebuje naszego wsparcia i uzyska nasze wsparcie, bo ma ambitny program dla bezpiecznej polskiej wsi, dla gospodarnej polskiej wsi, dla bezpieczeństwa żywnościowego, dla dobra Polski. Inaczej niż wy przez 8 lat.
Wsparcia udzielił ministrowi również premier Donald Tusk:
– Wszystkie fakty, cała prawda, która była obecna w tej debacie i która jest nie do zakwestionowania przez nikogo przyzwoitego i prawdomównego przez te lata, mówią jedno: wasza polityka rolna, wasze traktowanie rolnictwa, zwracam się do klubu PiS, jest porównywalna chyba tylko z powodzią. Nie wiem, co jest gorsze dla polskiego rolnictwa: wasze rządy czy powódź. Tak naprawdę wszystkie słowa, wszystkie wasze wnioski, te wszystkie wasze okrzyki i wrzaski mają doprowadzić do podważenia zaufania wobec strategicznego wyboru, o którym mówił dzisiaj minister spraw zagranicznych. Wyboru, który można nazwać w bardzo prosty sposób: silna, niepodległa Polska w zjednoczonej Europie, Polska, która robi świetne interesy, w tym polskie rolnictwo, dzięki mądrej, aktywnej, twardej polityce naszego rządu w Unii Europejskiej, także w sprawach rolnictwa. Wszystko: Mercosur, zielony ład, zboże ukraińskie, we wszystkich tych sprawach psuliście z powodu niekompetencji, pazerności, nieuczciwości. Nasze rządy polegają zawsze na tym, i to robił minister Siekierski, robi minister Krajewski: najpierw sprzątać po was, naprawiać wszystkie szkody, jakie robicie, a później realizować interesy, w tym przypadku polskiego rolnictwa.
I premier przedstawił taką oto diagnozę kłopotów Krajewskiego:
– Tak wygląda prawda o waszej filozofii politycznej: zablokować wszystkie możliwe pieniądze dla Polski, wtedy kiedy nie możecie ich ukraść. I polityka rolna, i działanie waszych ministrów są tego niestety najbardziej dobitnym świadectwem. Chcę wam powiedzieć, że dopóki rządzimy, dopóki jestem premierem, dopóki minister Krajewski jest ministrem rolnictwa, nie będziecie mogli nic ukraść.
I chociaż premier dowodził, że „szkoda słów”, może warto jeszcze poznać wypowiedź posła Jarosława Sachajki – w końcu rolnicy zostali nie tylko z ministrem Krajewskim, ale i z niezmienioną sytuacją:
– W niespełna rok dokonał pan niemożliwego. Sprawił pan, że polscy rolnicy tęsknią za kimkolwiek, byle nie za panem. Pańskie rządy to nie jest polityka, to jest film katastroficzny. Ceny zbóż szorują po dnie, jakiego nie było od dwóch dekad. Pogłowie świń dogorywa na poziomie z czasów wczesnego Gomułki. A rolnicy zostawiają warzywa na polach, bo taniej jest pozwolić im zgnić, niż je zebrać pod pańskim światłym kierownictwem. A pan co na to? Pan rozkłada ręce i z dziecinną miną mówi: ja nic nie mogę. To ja pytam: co pan tam robi w ogóle? Siedzi pan po to, żeby pana wozili, robili panu kanapki i aby miał pan czas na pluskanie się w beczce? Mamy Mercosur i wołowinę z hormonami. To nie jest ochrona rynku, to jest sabotaż zdrowia Polaków. Opowiada pan, że winny jest PiS. Panie ministrze, od 2 lat PiS nie rządzi, a umowę podpisano 2 miesiące temu. Idąc śladem pana pokręconej logiki, powiem, że pierwszymi winnymi są panowie Pawlak i Kalinowski. I proszę nie oszczędzać ministrów Mojzesowicza, Kalemby i Sawickiego, którzy również tej umowy nie zatrzymali. Bądź pan mężczyzną, uderz się pan we własne piersi i powiedz, że premier Tusk panu nie pozwolił. Obiecał pan złote góry, a w budżecie uzyskał pan 9 mld mniej na rolnictwo. To jest pański sukces? (…) Pycha kroczy przed upadkiem, panie ministrze. Pański upadek właśnie trwa.














