Scroll Top
ślimak

Czy politycy widzą realne problemy rolnictwa i potrafią im przeciwdziałać i zapobiegać?
Fot. Alexandra_Koch z Pixabay

Czy politycy widzą realne problemy rolnictwa i potrafią im przeciwdziałać i zapobiegać?
Fot. Alexandra_Koch z Pixabay

Który problem większy: Szymona Kluki czy PSL?

Oba problemy dostrzegają posłowie, a z ich opinią polemizuje minister rolnictwa.

– Jutro – powtórzę: jutro – Szymon Kluka straci ostatnią szansę na sprawiedliwość – mówił w Sejmie poseł Jarosław Sachajko. – Termin na złożenie skargi nadzwyczajnej wygaśnie. Wyrok, który niszczy jego rodzinę i jego gospodarstwo, stanie się nieodwracalny. Ten rolnik robi to, co robili jego rodzice. Teraz sąd skazał go za to, że sąsiadom śmierdzą świnie. Minister Krajewski z PSL-u powiedział: nie martw się, zostaw to nam. I co? Jak zwykle PSL zostawił go samego z nakazem zapłaty, z obawą o to, czy dalej będzie mógł prowadzić gospodarstwo. W PSL nic się nie zmienia. Dwa razy obiecać, to jak raz zrealizować. Rolnik jest potrzebny PSL-owi tylko przed wyborami. Jedna rzecz jest stała: Stołki dla swoich. Elementarnej przyzwoitości nie macie, panie marszałku Zgorzelski. Brak realizacji obietnic, od rolnictwa po zdrowie. Wstyd.

I chociaż występ posła nagrodzono oklaskami, to minister Stefan Krajewski nie odniósł się do niego z sympatią. Zarzucił posłowi kłamstwa i straszenie.

– Polskie Stronnictwo Ludowe zawsze dotrzymuje słowa, nieważne, czy rządzi, czy jest w opozycji – zadeklarował. Według ministra, to PiS za swoich rządów wywlekał samorządowców z domów w kajdankach, „żeby udowadniać wyższość swojej władzy”.

– W sprawie Szymona Kluki jestem w stałym kontakcie z rzecznikiem praw obywatelskich i termin na wniesienie skargi nadzwyczajnej mija 23 lipca, ale 2029 r., panie pośle. Doczyta pan, nauczy się, sprawdzi i nie straszy z tego miejsca ludzi.

Minister odniósł się też do innych – wygłoszonych w Sejmie, albo tylko potencjalnie możliwych – zarzutów.

– Straszył pan przed chwilą skargą do TSUE. Polska jako jedyny kraj członkowski złożyła skargę do TSUE i złożyła wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji, o wstrzymanie umowy. I to jest niezaprzeczalny fakt. Możecie krzyczeć swoje, opowiadać. Działamy, by chronić polskich rolników, polskich przetwórców. Złożyłem wniosek do Komisji Europejskiej, żeby przedstawili całościową analizę wpływu podejmowanych, podpisywanych umów handlowych nie tylko z krajami Mercosuru, ale również tych, które są dzisiaj przedmiotem prac Komisji – poinformował minister i zapewnił:

– Jeżeli chodzi o kwestię pomocy nawozowej, paliwowej, to wszystko jest przygotowywane. Wypłacimy wcześniej niż za waszych rządów, bo wy płaciliście zgodnie z zasadą N plus 1, czyli w połowie roku następnego, a nie od razu, kiedy wystąpiły problemy, wystąpiły szkody. My to zmieniamy i te pieniądze dużo wcześniej znajdą się na kontach rolników i sadowników. W tej chwili trwa szacowanie szkód.

Czy chodzi o szkody związane z paliwem czy nawozami? Tego minister nie dopowiedział. Nie wiadomo też, co jako „wszystko jest przygotowywane”. Wiadomo jednak, jak bardzo zabolało ministra powiązanie sytuacji rolnictwa z PSL. Ten wątek minister rozwinął chętnie i kwieciście. Posła Sachajkę zapewnił, że nie ma dla niego powrotu do PSL – ale zachęcał do czytania programu PSL, twierdząc, że można się z niego „czegoś” dowiedzieć. Czego?

– Wiele punktów zostało zrealizowanych bądź będą w najbliższym czasie zrealizowane – ocenił minister i zastrzegł, że stanie się tak wtedy, gdy nie zablokuje ich prezydent. Przykładem ma być ustawa o „Aktywnym rolniku”.

– Ale wy zagłosowaliście poprzez decyzję pana prezydenta z waszego obozu władzy i byliście za tym, żeby jednak płacić tym, którym się te płatności nie powinny należeć, i dalej utrzymujecie ten patologiczny przez to system – powiedział minister. Czy oznacza to, że w jego ocenie system powoduje sprzeniewierzenie środków unijnych? Najwyraźniej, czeka nas więc sporo przygód, jak wiadomość dotrze do UE. Ale tymczasem minister niczego więcej nie ujawnił. Stwierdził tylko, że blisko jest kolejny sposób na uszczęśliwienie rolników: otóż trwa praca nad ustawą o funkcji produkcyjnej wsi.

I minister najwyraźniej myśli, że coś z niej wyniknie, bo mówił:

– Zmiana dotycząca zachowania funkcji produkcyjnej wsi jest procedowana i przyjmiemy ją po to, żeby chronić rolników, chronić przetwórców. Wieś ma być miejscem produkcji i taką musimy ją zostawić na przyszłe pokolenia. To jest niezwykle ważna ustawa i zmiana.

Zdaniem ministra nie ma kolejek do wypłaty pieniędzy (a może nie ma i pieniędzy? To by tłumaczyło brak kolejek…).

Wreszcie minister powiedział, dlaczego zabrał głos:

– Muszę się odnieść, bo w sobotę konferencja rolna największej partii opozycyjnej. Mieliście 8 lat na to, żeby to wszystko wdrożyć i zrobić. Mówicie dzisiaj, że trzeba zablokować granice z Mercosurem. Nie potrafiliście zablokować granicy z Ukrainą, wjechały rekordowe ilości zboża, w tym technicznego, czyściwa. Nie potrafiliście tego zrobić.

O tym, że są naciski Komisji Europejskiej, aby znieść blokadę wprowadzoną przez poprzedników na import z Ukrainy, minister nic nie powiedział. Przypomniał sobie o „piątce Kaczyńskiego”, ale też nie powiedział, kiedy i kto wprowadził i wprowadza ją w życie. Zarzucił jednak, że to polski komisarz rolnictwa Janusz Wojciechowski wprowadził Zielony Ład:

– Nie potrafiliście powiedzieć komisarzowi Wojciechowskiemu, że Europejski Zielony Ład może nieść problemy dla polskich rolników, tylko mówiliście, że on rozwiąże wszelkie problemy polskich i europejskich rolników – stwierdził. I wreszcie przeszedł do sukcesów własnej partii i rządu:

– Jeśli chodzi o te kwestie, które mieliście porządkować, ale tego nie zrobiliście, to my to dzisiaj robimy. Mówię chociażby o oznakowaniu flagą owoców i warzyw, które są spoza Polski, o dbaniu o to, żeby logo „Produkt polski” było wykorzystywane i żeby polskie produkty były wybierane przez polskich konsumentów. To się dzieje, dużo robimy w tej sprawie. Nie zejdziemy z tej drogi, nie odpuścimy, bo chronimy polskich rolników, polskich przetwórców, ale też polskich konsumentów. Wspólnie z Ministerstwem Zdrowia przyjęliśmy rozporządzenie, które blokuje wjazd do Polski produktów z pozostałościami pestycydów, które są zabronione na terenie Unii Europejskiej, a dopuszczone w krajach trzecich. To wszystko są konkretne rozwiązania i konkretne działania.

Minister nie dodał, za czyich rządów wprowadzono dobrowolne oznakowanie „Produkt polski” i jak wiele – poza liczeniem na wiarę i wolę konsumenta – ten znak może dać i daje. Nie do końca wiadomo też, jak zadziała polskie rozporządzenie (jeśli unijne przepisy nie wystarczyły) bez wsparcia laboratoryjnego na granicy.

Poseł Sachajko pozostał nieprzekonany.

– Pan minister nie zrozumiał tego, o czym mówiłem. Panie ministrze, obiecał pan, że minister sprawiedliwości złoży tę skargę, a co się okazuje? Teraz mówi pan już nie o ministrze sprawiedliwości w rządzie, który pan legitymizuje, ale o rzeczniku praw obywatelskich, żeby on to zrobił.

To o sprawie Szymona Kluki. A o obietnicach PSL poseł mówił tak:

– Na ósmej stronie napisali państwo, że zablokują niekontrolowany napływ produktów z Ukrainy, a pan zmienia SENT, czyli pozwala na to, żeby wjeżdżało ich jeszcze więcej. Dalej nie trzeba daleko szukać. Gdzie jest zerowa stawka VAT na tradycyjną żywność? Zwiększenie w Unii kwoty dopłat do 1200 zł – nie ma. Fundusz klęskowy – nie ma. Fundusz Wzajemnej Pomocy w Stabilizacji Dochodów Rolniczych – nie ma. Promocja polskiej żywności – nie ma. System ubezpieczeń i kontroli żywności – nie ma, nie ma i nie ma. Niech się pan nauczy swojego programu – zakończył poseł, a poseł Joanna Borowiak dopowiedziała:

– Nie ma i nie będzie.

A czy było? Nie było. A czy szkoda, że nie ma? Czasem tak, ale trudno uznać, że wszystko to jest rzeczywiście realne i jednakowo potrzebne, że trafia w dzisiejsze problemy i zapobiega kolejnym.

Czy sobotnia „konferencja rolna największej partii opozycyjnej” pokaże istnienie realnego i możliwego do realizacji programu dla rolnictwa i polskiej wsi?

Posty powiązane

error: Content is protected !!