Scroll Top
kropla

Legalizacja studni szansą czy pułapką?
Fot. fernando zhiminaicela z Pixabay

Legalizacja studni szansą czy pułapką?
Fot. fernando zhiminaicela z Pixabay

Legalizacja studni szansą czy zagrożeniem?

Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo wodne, złożony już prawie rok temu w Sejmie, nie spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem posłów.

To tym bardziej trzeba podkreślić, bo teoretycznie projekt ma dać obywatelom oszczędności.

Więcej o projekcie:

Właściciele zalegalizują urządzenia do poboru wody

„Inwentaryzacja” studni to również istotny element bezpieczeństwa wodnego państwa i racjonalnego gospodarowania wodami.

– Projekt posłów Koalicji Obywatelskiej zakłada wprowadzenie w przepisach ustawy – Prawo wodne przepisów epizodycznych, przewidujących, że od dnia wejścia w życie poselskiego projektu do 30 września 2027 r. ustanowione zostaną zwolnienia z – punkt pierwszy – opłaty legalizacyjnej, czyli opłaty za wykonanie urządzenia wodnego bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego lub zgłoszenia wodnoprawnego – prezentował projekt poseł sprawozdawca Piotr Głowski. – Druga zmiana to zwolnienie z administracyjnej kary pieniężnej, o której mowa w Prawie wodnym, ponoszonej za wykonanie urządzenia wodnego bez wymaganej zgody wodnoprawnej. Osoby, które do 30 września przyszłego roku taki wniosek o legalizację złożą, będą mogły uniknąć tych kar.

A to kwoty niemałe: opłata legalizacyjna to obecnie 6601,67 zł, a kary mogą wynosić od 5 tys. zł do 1 mln zł.

Skąd więc obawy? Mówił o nich poseł Kacper Płażyński, który przedstawiał stanowisko Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

– Z drugiej jednak strony zaczęły do mnie dochodzić od zeszłego tygodnia głosy wyrażające obawy, szczególnie mam tutaj na myśli małoobszarowych rolników, wskazujące na to, że mają oni studnie niegłębinowe, że mają studnie dość płytkie, w znacznej mierze korzystające z wód powierzchniowych, opadowych. Nie są oni przekonani – ja też chciałbym takiej jasnej deklaracji ze strony Ministerstwa Infrastruktury w tej sprawie – czy potem nie będzie to oznaczać tego, że jak zgłoszą się po legalizację – w wyniku tego, że są to studnie stosunkowo stare, mają np. 100 lat, wybudowane zostały w starej technologii – to ona będzie po prostu niemożliwa. Bardzo chcielibyśmy upewnić się, że taka sytuacja jest wykluczona, że nagle nie okaże się, że legalizacja jest niemożliwa w przypadku ludzi, którzy się po nią zgłoszą, a którzy czerpią w ten sposób wodę od dziesiątków lat, od pokoleń. Będą mieli taki kłopot, że będą musieli wydrążyć nową studnię z wodnoprawnym pozwoleniem i będzie ich to kosztować wiele tysięcy złotych.

Druga niepewność wynika z tego, że ministerstwo po zdobyciu danych, ile tych studni jest w Polsce – a szacuje się, że to może być nawet 10 tys. niezarejestrowanych, niezalegalizowanych studni – może podwyższyć opłaty, które dzisiaj przewiduje prawo odnośnie do czerpania wód powyżej 5 m3.

– Czy rząd nie ma żadnych planów co do tego? Żeby nie wydarzyła się sytuacja, że ludzie dzisiaj przychodzą z zaufaniem do aparatu państwowego, legalizują studnie tylko po to, żeby potem okazało się, że opłaty po prostu zostaną podwyższone. Wiemy, w jak dramatycznej sytuacji jest polski budżet – pytał poseł.

– Jeżeli rzeczywistym celem ustawodawcy jest zinwentaryzowanie ujęć wody w Polsce, to procedura legalizacyjna powinna gwarantować akceptację istniejącego stanu technicznego urządzeń wykonanych przed wejściem w życie nowych przepisów, o ile oczywiście nie stwarzają one zagrożenia dla życia ludzi lub środowiska. Dopiero wtedy właściciele będą mieli motywację do zgłaszania swoich studni, a państwo uzyska wiarygodne dane niezbędne do prowadzenia gospodarki wodnej – przekonywał poseł Krzysztof Szymański przedstawiając stanowisko klubu Konfederacja.

A poseł Jarosław Sachajko, przedstawiając stanowisko koła Demokracja Bezpośrednia, nie miał wątpliwości:

– W ramach przeciwdziałania suszy tą ustawą koalicja rządząca chce założyć licznik na studniach rolniczych i wprowadzić dodatkowe koszty dla rolników. Wstydu nie macie, zakładając perfidną pułapkę na rolników. Wnoszę o odrzucenie tego projektu w drugim czytaniu.

I chociaż wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka zapewniał, że „nie ma żadnych planów ani nie będzie żadnych działań związanych z podniesieniem opłat za wodę”, to kto mu uwierzy?

– Pozwolenie wodnoprawne jest wymagane dla urządzeń wodnych do poboru wód podziemnych na potrzeby zwykłego korzystania z wód z ujęć o głębokości powyżej 30 m. I w art. 33 Prawa wodnego jest mowa o tym, że zwykłe korzystanie z wód przysługuje właścicielowi gruntu w zakresie korzystania z wód stanowiących jego własność oraz z wód podziemnych znajdujących się na jego gruncie. Zwykłe korzystanie w celu zaspokojenia potrzeb własnego gospodarstwa domowego obejmuje pobór wód podziemnych lub wód powierzchniowych w ilości średniorocznie nieprzekraczającej 5 m3 na dobę. Tak więc wszystko, co jest powyżej – te dwa warunki muszą być spełnione – jeżeli chodzi zarówno o głębokość, jak i o 5 m3, to tak naprawdę kwestia pozwolenia wodnoprawnego – przypominał poseł sprawozdawca i zapowiadał wyjaśnienie wątpliwości w toku dalszych prac w komisji.

Posty powiązane

error: Content is protected !!