Protest 9 stycznia 2026 w Warszawie. 20 maja – kolejny protest o to samo. Czy skuteczniejszy?
Fot. MP
Protest 9 stycznia 2026 w Warszawie. 20 maja – kolejny protest o to samo. Czy skuteczniejszy?
Fot. MP
„Miasteczko gniewu” stanie pod KPRM
Nie bez przeszkód, ale postanowiono o jego posadowieniu przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
To już nie pierwsza taka inicjatywa – różnych kolorów miasteczka stawały pod kancelarią premiera kilkakrotnie. Inicjatorkami „białego” były pielęgniarki, w 2015 roku do tej formy protestu „na zielono” odwołali się rolnicy, powrót do rolniczego miasteczka zapowiadano też kilka lat temu – i zapowiada się co jakiś czas:
Solidarność zdominowała dzisiejszy protest rolników w Warszawie
Tym razem protest rozpoczął już Ruch Obrony Granic i rozstawia swoje namioty. Zgodnie z planem.
– Dokładnie w poniedziałek o godz. 8 startuje miasteczko gniewu. Stworzą je oszukani przedsiębiorcy, rolnicy, pacjenci, właściciele małych i średnich firm – Polacy oszukani przez najbardziej beznadziejne rządy od 1989 r. Miasteczko gniewu, panie Tusk, będzie dopóty, dopóki pana rząd nie upadnie. Oszukaliście Polaków we wszystkich sprawach – anonsował w piątek 15 maja w Sejmie poseł Janusz Kowalski, niezrzeszony, a jeszcze niedawno członek PiS wiceministrujący w MRiRW. Teraz jednak ważniejsze są nadzieje na przyszłość – a przed Januszem Kowalskim głos zabrał poseł Przemysław Czarnek, Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, premier in spe.
– Dzisiaj jest święto św. Izydora. Składamy życzenia wszystkim rolnikom, którzy czekają na jakąkolwiek pomoc od pana premiera i od pana premiera, od pana ministra Krajewskiego. Nie mogą się doczekać.
Czy w „miasteczku gniewu” będzie się lepiej czekać? I jakie rozmiary przybierze?
20 maja Solidarność zapowiedziała ogólnopolską manifestację w Warszawie – sprzeciw ma dotyczyć także Zielonego Ładu i jego skutków, protest ma poprzeć inicjatywę prezydenta dotyczącą referendum, którą właśnie tego dnia ma analizować Senat.
Wśród „żądań” marszu z 20 maja wymieniono „ochronę polskiego rolnictwa przed skutkami umowy UE-Mercosur i UE-Ukraina”.
Prezydent zapowiedział referendum, podając:
„Pytanie, które należy postawić, jest proste i uczciwe:
<Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?>
Chcę jasno powiedzieć: to referendum nie jest przeciwko ochronie środowiska czy naszemu członkostwu w zjednoczonej Europie. Ono jest za prawem Polaków do decydowania o tempie zmian, ich zakresie i kosztach, jakie ponoszą. Jest decyzją za przyszłością, za normalnością, ale przede wszystkim jest wyrazem prawa do wolnego i suwerennego decydowania o własnym losie.
Demokracja nie polega na tym, że obywatele jedynie dowiadują się o decyzjach – tylko na tym, że mają na nie wpływ. Demokracja wymaga, żeby obywatele decydowali o tym, w którą stronę idą sprawy państwa. Referendum jest najlepszym narzędziem realizacji tego celu.”
Czy Senat uzna potrzebę takiego referendum?
Czy protesty okażą się tak brzemienne w skutki, jak te prowadzone w „zielonym miasteczku” z 2015 r. przez Solidarność RI?














