Scroll Top
klepsydra

MRiRW pragnie sukcesu…
Fot. Annette z Pixabay

MRiRW pragnie sukcesu…
Fot. Annette z Pixabay

Mija czas i nic

Ale oczywiście nie w MRiRW. Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka podsumowała 7 miesięcy swojej pracy – zachwyciła się… i rozsierdziła konkurencję.

Wpis na portalu społecznościowym wiceminister głosi:

„7 miesięcy w Ministerstwie Rolnictwa i już:

* Ustawa o restrukturyzacji zadłużonych gospodarstw — zatrzymujemy komornika, rolnik zostaje na ziemi

* Legalizacja studni — koniec z absurdalnymi karami dla rolników

* Od 2026 roku każde świeże owoce i warzywa sprzedawane luzem mają oznaczenie kraju pochodzenia

* Nowe rynki zbytu — Singapur, Indonezja, a teraz Egipt (zboże!)

* Strategie dla wieprzowiny, drobiu i całych branż rolno-spożywczych

* Ochrona upraw eko — rolnik nie odpowiada za opryski sąsiada

* Żywność ekologiczna w szkołach i restauracjach

* Akcja promocyjna polskich ziemniaków pod hasłem „Polski ziemniak – bohater każdego obiadu’’

* Połączenie służb fitosanitarnych — szybsza wymiana danych, bezpieczniejsza żywność

* Walka o biogaz i uproszczone przepisy energetyczne

* Model integracji rolników — jeszcze przed wakacjami

* Ustawa o niemarnowaniu żywności — 60% wyrzucanych produktów to wina konsumentów, to zmieniamy

* Obrona tytoniu i konopi na poziomie UE

* Walka o zniesienie opłat ETS z produkcji nawozów

* 48 miliardów euro dla polskich rolników w nowej perspektywie budżetowej.”

Wpis przeczytali posłowie Jarosław Sachajko i Anna Gembicka i wystosowali interpelację do ministra.

Rozliczeniową, jak najbardziej: „w sprawie publicznych wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które wprowadzają rolników w błąd, przedstawiają projekty jako dokonania, zapowiedzi jako realną pomoc, kampanie promocyjne jako rozwiązania kryzysów rynkowych, a cudze lub wcześniejsze działania jako osobisty dorobek obecnego kierownictwa resortu.”

A do tego cierpką: „Panie Ministrze, pozwolę sobie pogratulować Panu tego fantastycznego wyboru personalnego. Pani Minister przyszła do resortu i – według własnej relacji – w siedem miesięcy osiągnęła więcej niż całe ministerstwo przez lata. Aż ciśnie się na usta pytanie: Co w takim razie robią pozostali ministrowie, sekretarze, podsekretarze, departamenty, agencje, inspekcje i zespoły robocze?”

I krytyczną: „Z publicznej listy Pani Minister wynikałoby, że w ciągu siedmiu miesięcy doszło do niemal cudu administracyjnego. Tyle że po bliższej analizie okazuje się, że w jednym worku umieszczono:

– ustawy uchwalone przed objęciem przez Panią Minister funkcji w MRiRW;

– projekty ustaw lub działania będące dopiero na etapie procedowania;

– zapowiedzi, konsultacje i strategie, które nie rozwiązały jeszcze realnych problemów;

– kampanie promocyjne udające interwencję rynkową;

– rozmowy zagraniczne przedstawiane tak, jakby już otworzyły stabilne, masowe rynki zbytu;

– postulaty negocjacyjne w UE przedstawiane tak, jakby pieniądze były już zagwarantowane.”

Posłowie analizują przykłady: ustawa o restrukturyzacji zadłużenia gospodarstw rolnych została uchwalona, zanim Małgorzata Gromadzka została powołana na sekretarza stanu. Oznaczanie kraju pochodzenia owoców i warzyw sprzedawanych luzem to jest zmiana informacyjna dla konsumentów, ale przedstawianie jej jako wielkiego przełomu w polityce rolnej jest nadużyciem. „Polski ziemniak – bohater każdego obiadu” – kampania ma zwiększyć sprzedaż i ograniczyć nadwyżki. Czyli problemem są nadwyżki i słaba sprzedaż, a sukcesem ma być hasło reklamowe. Legalizacja studni – mowa jest o projekcie i planowanych rozwiązaniach, a nie o zakończonym, kompleksowym systemie. Nowe rynki zbytu – Singapur, Indonezja, Egipt – udział w targach, rozmowy i wizyty zagraniczne są potrzebne, ale nie są jeszcze trwałym rynkiem zbytu. Wreszcie 48 mld euro dla polskich rolników – czy resort mówi o pieniądzach już zagwarantowanych, czy o życzeniowym pakiecie obejmującym różne potencjalne źródła, wkład krajowy i środki, o które Polska dopiero walczy?

I posłowie domagają się zmiany polityki informacyjnej MRiRW, zarzucając, że obecna informacja publiczna to jest „polityczna broszura reklamowa”.

„Problem polega na tym, że gospodarstwo nie utrzymuje się z komunikatu prasowego.

Rolnik chce wiedzieć:

– czy ustawa weszła w życie;

– czy ma pieniądze na koncie;

– czy ma rynek zbytu;

– czy ma ochronę przed nieuczciwym importem;

– czy ma niższe koszty produkcji;

– czy ma stabilne przepisy;

– czy państwo stoi po jego stronie, czy tylko robi sobie zdjęcia na jego tle”  – wskazują. I formułują długą listę pytań, zmierzających do ustalenia, czy aby wypowiedź wiceminister nie mijała się z prawdą, a nawet pytają o konkretne wyliczenia dotyczące odniesionych sukcesów.

Czytelnicy znajdą je poniżej w załączniku.

interpelacja

A co można powiedzieć o całej sprawie?

W biurze prasowym MRiRW zatrudnienie (na początku tego roku) znalazło 20 osób (mniej więcej tyle samo trudzi się nad tym w ARiMR). Internetem zajmuje się natomiast firma,  której resort zapłacił tylko w latach 2023-24 prawie milion.

A rolnicy mogą sobie przecież zawsze zaśpiewać: „kryzys mogę znieść, ja nie musze jeść, lecz niech przestaną truć” – i już będzie im weselej…

 

Więcej o wydatkach informacyjnych MRiRW:

Kryteria znane i nieznane, wybory proste i zagmatwane

Ile MRiRW wydaje na informację i promocję – i dlaczego tak dużo?

Posty powiązane

error: Content is protected !!