Fot. Gerd Altmann z Pixabay
Fot. Gerd Altmann z Pixabay
MRiRW wie, że nic nie wie – o dojeniu przez „prasę ugorową”
„Oświadczenie Redaktora Naczelnego portalu polskarola.pl
Niniejszym oświadczam, że treści zawarte w poniższym materiale prasowym są przedmiotem postępowania o ochronę dóbr osobistych wytoczonego przez Krzysztofa Wróblewskiego redaktorowi naczelnemu oraz wydawcy portalu polskarola.pl
Krzysztof Wróblewski kwestionuje prawdziwość zawartych w tym artykule informacji.
Marzena Pokora-Kalinowska
Redaktor naczelny portalu polskarola.pl”
Trzy tygodnie głębokiego namysłu, międzydepartamentowa harówa – i wreszcie jest: MRiRW nadesłało odpowiedź na pytania dotyczące dojenia ministerstwa przez „prasę ugorową”, z doradcą ministra Iwoną Ciechan w roli cyca.
Więcej o tym procederze:
Ministerstwo wreszcie wyjaśniło, że nie wie, o co jest pytane – choć w powyższym tekście już wszystkie pytania dokładnie objaśniłam, a i odpowiedzi podałam.
A skoro wszystko wiadomo, przeto obecnie nadesłaną krwawicę ministerstwa należy rozumieć jako klasyczne wyparcie – z zakręceniem – i niechęć do wyciągnięcia wniosków.
Wyparcie
Dotyczy roli Iwony Ciechan. Ministerstwo wycedziło tylko, że pani ta pełni rolę „doradcy”. Nie wiadomo czyjego, nie wiadomo jakiego. Należy mniemać, że nie społecznego, bo wtedy bezspornie należałoby ją „zaliczyć do wysokiej rangi”. A są jeszcze „osoby wykonujące zlecone czynności doradcze, koordynacyjne, monitorujące, których (sic! – dop. MP-K) również przyjęto nazywać doradcami poszczególnych osób urzędujących”. Przyjęto… A co konkretnie robi pani Ciechan u boku ministra rolnictwa i rozwoju wsi i organizacji i samorządu (słowa pospolite piszemy małą literą, ale MRiRW cytuję wiernie)? Otóż:
„Zgodnie z umową Pani Iwona Ciechan zajmuje się zbieraniem, analizowaniem aktualnych materiałów do stanowisk przedstawianych przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi związanych z wystąpieniami: organizacji rolniczych oraz samorządu rolniczego; wsparciem, koordynacją i przygotowaniem spotkań Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z Organizacjami Rolniczymi i Samorządem Rolnym; monitorowaniem konfliktów społecznych w zakresie działania Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz analizą ich przyczyn; konsultowanie i doradzanie przy analizie zgłaszanych do MRIRW zastrzeżeń wynikających z listów i petycji, postulatów napływających od rolników i samorządu terytorialnego, do wykorzystania w bieżących działaniach i pracach Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju wsi oraz Pana Ministra”.
Nie wiadomo więc, dlaczego Iwona Ciechan podawała się za „doradcę ministra” i osobę „koordynującą to wydawnictwo” („to” czyli „Rolnicze Pory Roku”) w rozmowie ze mną. Uzurpatorka? Zapomniała? Udawała? Udaje? Nie wiadomo. W każdym razie teraz podpisany pod ministerialną odpowiedzią Wydział Prasowy (nie dziwię się, że nikt nie zechciał podpisać swoim imieniem i nazwiskiem tej odpowiedzi) twierdzi, że sprawami wydawniczymi Iwona Ciechan się nie zajmuje.
W celu przy- parcia tego wy- parcia przypominam pani Ciechan rozmowę (gdyby nadal nie pamiętała, nagraniem służę), w której twierdziła, że wydawnictwem powierzonym Wróblewskiemu jednak się zajmowała. Jak również sporządzaniem odpowiedzi na moje pytania tego wydawnictwa dotyczące – o czym wystarczająco świadczy już dysponowanie moim listem na temat tej sprawy i przekazanie go Wróblewskiemu. Kłamała? Doradca ministra niewiarygodny? Teraz kłamie? Doradca ministra niewiarygodny?
Zakręcenie
W sprawie powierzenia rzekomej redakcji (znakomitej, jak twierdzi MRiRW – czy może nadal Ciechan?) trudnego zadania promocyjno-informacyjnego wszystko się już pomyrchało.
Samo ministerstwo (Ciechan?) nazwało wcześniej w mailu do mnie „Rolnicze Pory Roku” „informacyjno-promocyjnym materiałem okolicznościowym”. Teraz zaprzecza i twierdzi: „Rolnicze Pory Roku to wydawnictwo informacyjne, a nie promocyjne.”
Jejku! Następnym razem przeanalizuję zawartość „RPR” dokładniej i pomogę w tym samookreśleniu.
Tymczasem zwrócę tylko uwagę na wykręcenie w tym zakręceniu, dotyczące działalności gospodarczej „Polska Rolna Krzysztof Wróblewski” i jego znaku towarowego „PR Polska Rolna” i domeny „polskarolna.pl”. Pomimo nadesłania wyjaśnień przez Krzysztofa Wróblewskiego dotyczących tego, co ma, a czego nie ma, MRiRW nadal nie wie, z kim zawarło umowę (i na co zresztą też nie wie: opłaciło informację czy promocję?). Mniema, że z redakcją. Mniema, że odsyłało do prasowej publikacji, kończąc gdzieś tam wywiady ze swoim kierownictwem. I teraz nie wie nic – ani czym jest odesłanie, ani czym jest domena, ani co to jest redakcja i czasopismo.
Dobrze byłoby się wreszcie dowiedzieć, jaką to redakcję – i w drodze jakiego postępowania (odpowiedź pominęła te kwestie, choć pytałam: Jak wyłoniono wykonawcę „Rolniczych Pór Roku”, a nie: w oparciu o jakie „kluczowe kryterium” – kryteria wynikają z „jak”, należy znać odpowiedź na pytanie „jak” i wie się wszystko) wynajęło się do roboty dla dobra MRiRW. Czyżby redakcję nieistniejącego czasopisma? Czy nieumiejętność zrozumienia zadanych w związku z tym pytań jest tylko udawana – co jakoś tam daje się wytłumaczyć (tu jednak potrzebna jest przestroga: chowanie głowy w piasek powoduje wystawienie innej części ciała), czy – nie daj Boże – rzeczywista?
Niechęć do wyciągnięcia wniosków
Wydaje się zrozumiała, jeśli zważyć wagę tego zamówienia. Najwyraźniej skoro „kapnęło” 30 tysięcy (już precyzuję, tylko 29 520), to za taką kasę można i informować, i promować. Rżnąć, chować i wystawiać. I udawać, że deszcz pada, jak coś po twarzy spływa. A i spływać może, a nawet powiewać…
Komu podlega Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi? Czy nikt nie jest w stanie wyjaśnić tej sprawy?
Może CBA czy ABW poznają zasady działalności informacyjno-promocyjnej MRiRW, podjętej już na starcie – zanim się na dobre rozkręci?
Więcej pytań w tekście przypomnianym na początku. Całość odpowiedzi udzielonej przez MRiRW tu.
Czytaj też:
Jak doić Ministerstwo Rolnictwa przez „prasę ugorową”?