Rząd zapewnia, że uzupełnił listę surowców, aby umożliwić wytwarzanie biokomponentów zaawansowanych w Polsce.
Fot. Hans Linde z Pixabay
Rząd zapewnia, że uzupełnił listę surowców, aby umożliwić wytwarzanie biokomponentów zaawansowanych w Polsce.
Fot. Hans Linde z Pixabay
Na rozwoju biopaliw skorzystają polscy rolnicy?
Może się tak stać, jeśli implementacja dyrektywy RED II nastąpi w sposób korzystny dla polskiego rolnictwa.
Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych oraz niektórych innych ustaw rozpaliło emocje.
W trakcie prac komisji zostało przyjętych 18 poprawek do ustawy, wszystkie otrzymały pozytywną rekomendację Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Czytaj też:
Projekt dobry dla niemieckiego przemysłu?
Według posła Janusza Kowalskiego, Prawo i Sprawiedliwość, projekt powinien zostać odrzucony:
– W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość składam wniosek o odrzucenie tego projektu ustawy. Szanowni państwo, czas w końcu powiedzieć: nie Europejskiemu Zielonemu Ładowi, Fit for 55. Kolejna ustawa, dziesiątki stron, wprowadzająca unijne przepisy, które nakładają gigantyczne koszty na polską gospodarkę. Kolejne inwestycje, 12 mld zł, wymuszane przez Brukselę po to, żeby koszty 1 l paliwa były wyższe o 8–9 gr dla milionów Polaków.
Zdaniem posła, na tej ustawie będzie zyskiwał przemysł niemiecki, a nie polscy rolnicy.
Poseł podkreślił też, że jako wiceminister rolnictwa doprowadził do przyjęcia standardu paliwa z większą ilością bioetanolu E10.
– W tych sprawach murem stoimy za polskimi rolnikami, ale nie zgodzimy się na rozwiązania, które otwierają furtkę dla niemieckiego przemysłu, który chce wprowadzić na polski rynek swoje technologie produkcji biokomponentów drugiej generacji. Nie zgodzimy się na to, żeby kosztem polskich rolników wprowadzać niemiecki metanol na polski rynek – deklarował.
Uzupełniając tę wypowiedź poseł Ireneusz Zyska dodał:
– Tak ograniczyliście przepisy, żeby tylko i wyłącznie implementować na siłę dyrektywę do polskiego porządku prawnego, żeby ustrzec się kar, które Komisja Europejska może nałożyć z tytułu opóźnienia. Natomiast niestety pani minister, panie ministrze, nie możemy poprzeć tej ustawy. Ona jest niekompletna, dziurawa jak ser szwajcarski. Jedyne, co widzimy, to lobby niemieckiego przemysłu chemicznego, przemysłu, który produkuje metanol. Dzisiaj Polska w 100% importuje metanol z Niemiec.
Jak podkreślił poseł, pomimo słowniczka, który zawiera informacje, definicję o estrach etylowych, nie przedstawiono norm jakościowych w zakresie produkcji etanolu, estrów etylowych, wysokich kwasów tłuszczowych.
– To powoduje, że praktycznie w tej ustawie wyeliminowani są polscy producenci rolni, a ustawa miała być dedykowana polskim rolnikom po to, żeby z polskiego rzepaku, z przetwórstwa rolno-spożywczego, z odpadów rolnych, przetworzonych olejów jadalnych można było produkować biopaliwa. Tak niestety nie ma. W tej ustawie są znaczące luki, które powodują, że nie możemy poprzeć tej ustawy, bo przecież każde prawo uchwalane przez polski Sejm ma służyć polskim obywatelom, w tym przypadku polskim rolnikom, polskim przetwórcom – mówił poseł Ireneusz Zyska i uzasadniał: – W załączniku ustawy jest zaniżona wartość energetyczna estrów etylowych. Nie wiem, skąd państwo wzięliście te normy, ale być może właśnie lobbyści przemysłu niemieckiego wam podpowiadali, bo estry etylowe mają normy energetyczne, wartość energetyczną o 10% wyższą od estrów metylowych, które są produkowane na bazie niemieckiego metanolu. Nie chciałbym uderzać, proszę państwa, w tony populistyczne, ale ewidentnie widać, że ta ustawa zmierza tylko i wyłącznie do implementacji dyrektywy unijnej, ale nie daje szansy polskim rolnikom, nie daje szansy polskim wytwórcom estrów etylowych, które będą wykorzystywane dla poprawy jakości środowiska czy mogłyby być wykorzystywane w transporcie, nie tylko w silnikach o zapłonie iskrowym, silnikach benzynowych, ale przede wszystkim w silnikach wysokoprężnych o zapłonie samoczynnym. I tutaj państwo zupełnie pomijają ten ważny aspekt całego transportu ciężkiego, również urządzeń, które pracują w budownictwie, koparek, które pracują na tzw. dieslu.
Cele środowiskowe i korzyści dla polskiego rolnika?
Posłowie KO bronili projektu.
– Przedstawiona nowelizacja określa narodowy cel wskaźnikowy na poziomie 14,9% w 2030 r. Jest to zgodne z europejskimi standardami i uwzględnia rozwój rynku biokomponentów, w tym biokomponentów zaawansowanych – przekonywał poseł Piotr Głowski. – Ustawa ustanawia również maksymalny dopuszczalny poziom udziału biokomponentów wytwarzanych z roślin spożywczych pastewnych na poziomie 6%. Decyzja ta jest wynikiem kompromisu pomiędzy potrzebą zwiększenia udziału odnawialnych źródeł energii a koniecznością zachowania stabilności rynku rolnego w Polsce. Wprowadzenie limitu na maksymalnym dopuszczalnym poziomie daje rolnikom stabilne warunki produkcji, a jednocześnie pozwala na osiągnięcie celów środowiskowych. To rozwiązanie, które z jednej strony wspiera rozwój rolnictwa, a z drugiej umożliwia dynamiczny rozwój biopaliw w Polsce – dodał.
– Zmiany w zakresie kryteriów zrównoważonego rozwoju dostosowują również polskie regulacje do unijnych wymogów. Podział biomasy na biomasę rolniczą, leśną oraz odpady i pozostałości pozwala na bardziej precyzyjne określenie jej wpływu na środowisko. Ponadto wprowadza się system certyfikacji, który umożliwi potwierdzenie zgodności biomasy z kryteriami zrównoważonego rozwoju. Certyfikacja ta będzie kluczowa dla zapewnienia przejrzystości rynku i uniknięcia ryzyka wykorzystywania biomasy pochodzącej z nielegalnych źródeł lub procesów szkodliwych dla środowiska – zapewniał.
Poseł Jarosław Rzepa, Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga, zapowiadał:
– Wiemy o tym, że te cele stawiane przez Unię Europejską są bardzo ambitne i tylko niektóre z państw do tej pory sprostały tym wskaźnikom. My określamy, że do 2030 r. chcielibyśmy osiągnąć cel wskaźnikowy 14,9% stosowanej energii odnawialnej w ramach sektora transportu. Wiemy, że jest to bardzo ambitne, ale też dajemy gospodarce na to czas. (…) Patrzymy na to właśnie z dwóch perspektyw – z jednej strony mówimy o ambicji, z drugiej strony mówimy o gospodarce, ale też i o tych, którzy mogą z tego skorzystać. Mówimy o tym, że bardzo dobrze wykorzystujemy biomasę czy też część elementu biopaliw z polskiego rzepaku. Już dzisiaj, już właściwie kilka lat temu osiągnęliśmy ponad 5%. Dyrektywa mówi, że możemy maksymalnie osiągnąć 6,1%, i my to też zrobimy.
Przykra konieczność czy szansa rozwoju?
Podsumowując debatę wiceminister klimatu i środowiska Miłosz Motyka wskazał na zmianę w podejściu do tematu przez PiS.
– Dyrektywa RED II to dyrektywa z 2018 r. Moment Europejskiego Zielonego Ładu, który wdrażał Mateusz Morawiecki z komisarzem Wojciechowskim, to 2019 r. Ta dyrektywa została przygotowana, została zapoczątkowana jeszcze przed tym momentem, kiedy chcieliście z panem Timmermansem wprowadzać to zielone szaleństwo, o którym dzisiaj mówicie. Nie było w Komisji Europejskiej – na to wskazują wszystkie wypowiedzi, do których zaraz przejdę, na to wskazują dane, na to wskazują dokumenty z resortu klimatu i środowiska i innych – większego zwolennika Europejskiego Zielonego Ładu niż Janusz Wojciechowski – przekonywał. Jak dodał, PiS wprowadzało takie rozwiązania jak benzyna E10, argumentując, że są to zmiany dobre dla polskich rolników.
– I w istocie ta ustawa jest kolejną zmianą, która jest – po procesie konsultacji nad tą ustawą to wybrzmiało – dobra dla polskich rolników, na co wskazuje też Krajowa Izba Biopaliw.
Wiceminister zapowiedział, że normy będą dookreślane rozporządzeniem. Zmiany sprzyjają polskim rolnikom:
– Polscy rolnicy są przedsiębiorcami świadomymi, wiedzą, że takie rozwiązania są w stanie ich wesprzeć, dając też możliwość dodatkowego rozwoju. Bo polska wieś się zmienia, jest oczywiście fundamentalnym rezerwuarem żywności, gwarantuje nam bezpieczeństwo żywnościowe, ale jednocześnie jest w stanie nam też zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne – i nie tylko. Chodzi o bezpieczeństwo, które również w tej ustawie wdrażamy w ramach wsparcia dla biogazu, większego jego zużycia. (…) Jest to rozwiązanie dla polskiego rolnictwa, tak aby mogło ono wykorzystać ten potencjał, który tworzy, na rzecz polskiej gospodarki, nie na rzecz jakiegokolwiek innego zachodniego przemysłu. Uzupełniliśmy zresztą listę surowców, aby umożliwić wytwarzanie biokomponentów zaawansowanych tutaj, w Polsce.
Poseł sprawozdawca Rafał Komarewicz zauważył:
– Przysłuchiwałem się z uwagą tej dyskusji i powiem tak: dyrektywa RED III została wprowadzona w grudniu 2018 r. za rządów PiS-u, powinna być wprowadzona w czerwcu 2021 r. za rządów PiS-u. Nie zostało to zrobione. Zostało to wynegocjowane w Komisji Europejskiej przez rząd PiS-u. Zobowiązali się do przyjęcia tej ustawy, a teraz się okazuje, że tej implementacji nie chcą przyjąć.
Ponieważ w czasie drugiego czytania zgłoszono do przedłożonego projektu ustawy poprawki, projekt ponownie trafił do Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w celu przedstawienia sprawozdania.














