Scroll Top
słonka

Obecność gatunku na liście zwierząt łownych nie jest tożsama z jego nadmierną eksploatacją ani nie wpływa istotnie na ogólny trend liczebności populacji.
Fot. Tapani Hellman z Pixabay

Obecność gatunku na liście zwierząt łownych nie jest tożsama z jego nadmierną eksploatacją ani nie wpływa istotnie na ogólny trend liczebności populacji.
Fot. Tapani Hellman z Pixabay

Ochrona kolejnych ptaków kosztem rolników?

Ministerstwo Klimatu konsultuje projekt rozporządzenia, zakładający wyłączenie z polowań kolejnych ptaków – a o odszkodowaniach za nie i za inne ptaki wciąż jakoś cicho…

Podczas gdy ciągle nie uporano się ze sprawą odszkodowań za ptaki, w procedowaniu jest rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska zmieniające rozporządzenie w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne – przewiduje uchylenie przepisów ustalających okresy polowań na jarząbka, krzyżówkę, cyraneczkę, głowienkę, czernicę, słonkę oraz łyskę, przy jednoczesnym objęciu tych gatunków całorocznym okresem ochronnym, tj. wprowadzeniem moratorium na ich odstrzał.

Odszkodowania za ptaki?

W Sejmie są już dwa projekty poselskie, wprowadzające takie odszkodowania.

Czytaj też:

Odszkodowania za ptaki, utracone korzyści i za szkody nocne?

 

Państwo zapłaci za szkody wyrządzone przez ptaki?

 

Wprawdzie rząd nie wyszedł w tej kwestii z inicjatywą, to opinia wiceministra rolnictwa Stefana Krajewskiego wygłoszona w sejmowej Komisji Rolnictwa była obiecująca:

– Niezależnie, czyje to będą projekty, czyje to będą poprawki, to mam nadzieję, że uda nam się wypracować coś, co będzie faktycznie wsparciem dla rolników, bo te straty są coraz większe. Zwłaszcza jeśli z drugiej strony jest coraz więcej grup czy gatunków ptaków obejmowanych ochroną, to państwo i budżet państwa musi to zabezpieczać i wypłacać.

Musi – albo i nie musi. Resort klimatu jak widać ma własne pomysły. Krajowa Rada Izb Rolniczych wykazała czujność i skierowała krytyczną opinię wobec przygotowanego projektu rozporządzenia.

Bo poza dobrymi chęciami nie ma on rzeczowego uzasadnienia:

„W ocenie Krajowej Rady Izb Rolniczych, taka regulacja może skutkować istotnymi negatywnymi konsekwencjami gospodarczymi i środowiskowymi.

Brak możliwości regulacji liczebności populacji tych gatunków, zwłaszcza ptaków wodno-błotnych żerujących na paszy dla ryb i uprawach zbóż, będzie prowadzić do zwiększonych strat na stawach rybnych oraz na polach uprawnych. Wzrost presji ze strony dzikiego ptactwa może mieć również wpływ na lokalne ekosystemy, konkurując z innymi, w tym pożytecznymi gatunkami ptaków, np. owadożernymi.

W uzasadnieniu projektu wskazano na konieczność przeprowadzenia pogłębionego monitoringu populacji tych gatunków, jednakże nie określono, która instytucja miałaby być za to odpowiedzialna, ani nie przedstawiono informacji dotyczących finansowania tego przedsięwzięcia. Rodzi to obawy, że intencją projektu nie jest faktyczne prowadzenie skutecznego monitoringu, lecz ograniczenie prowadzenia polowań bez odpowiednich analiz i konsultacji.”

Bo problem nie w dobrych chęciach, a w dobrej realizacji: „Podkreślamy, że zgodnie z opiniami ekspertów, obecność gatunku na liście zwierząt łownych nie jest tożsama z jego nadmierną eksploatacją ani nie wpływa istotnie na ogólny trend liczebności populacji. Brak regulacji liczebności może natomiast doprowadzić do zaburzeń w równowadze ekosystemów i spadku różnorodności biologicznej” – podaje KRIR.

Dzikie ptactwo a choroby

Trzeba też zauważyć nasilenie chorób, które dotykają ptaki.

W tym roku naliczono już 85 ognisk grypy ptaków u drobiu, łącznia liczba drobiu w ogniskach to 8 049 249 sztuk. W 2024 roku w Polsce stwierdzono łącznie 50 ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków. Łącznie utrzymywane było w nich ponad 3,23 mln sztuk drobiu.

U ptaków dzikich jest w tym roku 37 ognisk, a w 2024 roku na terenie kraju stwierdzono 55 ognisk HPAI u ptaków dzikich.

Problem więc rośnie.

„Polska, jako największy producent mięsa drobiowego w Unii Europejskiej, ponosi ogromne straty w wyniku występowania ognisk tej choroby. Większość gatunków, których dotyczy projekt rozporządzenia, związanych jest z siedliskami wodnymi i migracjami, co czyni je szczególnie istotnymi w kontekście epizootiologicznym. Wprowadzenie moratorium pozbawi służby weterynaryjne możliwości pobierania próbek w ramach odstrzałów monitoringowych, co może utrudnić wczesne wykrywanie zagrożeń i podejmowanie działań zapobiegawczych” – podała KRIR.

Zdaniem reprezentacji samorządu rolniczego, „w przypadku wprowadzenia moratorium na odstrzał wskazanych gatunków ptaków, zasadnym byłoby objęcie ich systemem odszkodowawczym analogicznym jak w przypadku łosia, w którym za wyrządzone szkody odpowiada Skarb Państwa”.

Na ile to realne? I czy okaże się łatwiejsze, niż włączenie do systemu odszkodowań tak żarłocznych ptaków, jak kormorany, nad czym dyskusja trwa już kilkadziesiąt lat?

 

Posty powiązane

error: Content is protected !!