Scroll Top
pole uprawa ugór krajobraz

OPR szansą czy nadużyciem?
Fot. Wolfgang Borchers z Pixabay

OPR szansą czy nadużyciem?
Fot. Wolfgang Borchers z Pixabay

OPR-y wymagają przemyślenia, a może nawet zbadania przez prokuraturę

Proszę o wyważenie – apelował minister Siekierski, przedstawiając dziś w sejmowej Komisji Rolnictwa zalety Ośrodków Produkcji Rolniczej. 84 proc. ziemi idzie do gospodarstw indywidualnych, 8 proc. do OPR, 9 do spółek Skarbu Państwa – wyliczał i domagał się dialogu i zrozumienia.

Bo problemów po likwidacji PGR-ów wciąż nie rozwiązano. Mamy potrzeby związane z hodowlą. OPR dają zatrudnienie dla 1200 osób, a przez powiązanie z kapitałem zewnętrznym dają dodatkowe finansowanie – dowodził minister.

Tomasz Ciodyk, zastępca dyrektora generalnego KOWR, stwierdził, że w październiku 2023 roku postanowiono o organizowaniu przetargów pisemnych ofertowych na OPR, a w czerwcu 2024 rozporządzeniem uregulowano zasady przetargów i punktacji. Odbyło się 7 przetargów licytacyjnych na OPR, w ich wyniku funkcjonuje 5 OPR, jeden przetarg unieważniono, kolejną umowę wypowiedziano dzierżawcy. KOWR jest gotowy do kolejnych 7 przetargów, są na nie zgody ministra. Będą to przetargi ofert pisemnych lub licytacje. Jak podkreślił Ciodyk, wyłączone z dzierżaw 30 proc. ziemi poszło głównie na przetargi dla rolników indywidualnych – rozdysponowano tak 200 tys. ha, 90 proc. tego całego „uzysku” (tj. zwroty i wyłączenia z dzierżaw), 43 tys. ha wydzierżawił KOWR, 86 proc. trafiło do indywidualnych gospodarstw.

Rolnicy przeciw (OPR-om)

Rolnik Stanisław Barna z Zachodniopomorskiego stwierdził, że protest tam trwa, nikt do rolników nie przyjechał. Domagał się takich samych warunków dla polskich rolników i oferentów z obcym kapitałem. Rolnicy nie współpracują z uczelniami – to ustawianie przetargów, jeśli kryterium takie się pojawia. Park maszynowy rolnika i dużej firmy są nieporównywalne, firmy mają często nie swój sprzęt (leasingi). Warunki przetargów muszą być takie, aby były równe dla wszystkich – stwierdził. Jeden przetarg powinien być dla jednego podmiotu – dodał. Nieprawdą jest, że OPR-y dają duże zatrudnienie – argumentował. 1200 osób tam nie pracuje, mogą ich przejąć gospodarstwa indywidualne.

Inni rolnicy przyznawali rację przedmówcy. W przetargach w Zachodniopomorskiem uczestniczą te same podmioty bo tylko one spełniają warunki, tak dobrano kryteria przetargów. Zatrudnienie w OPR-ach jest mniejsze, niż w gospodarstwach rodzinnych – podnosili. Te gospodarstwa produkują i hodują na innych zasadach.

Przewodniczący KZRKiOR Władysław Serafin stwierdził, że bezczelnością jest spychanie odpowiedzialności na PiS, jeśli kontynuuje się politykę, którą miało się rozliczać. Ministerstwo z nikim się nie konsultuje i nie potrafi zarządzać. Nie ma dialogu, na 65 pism związek nie otrzymał odpowiedzi. W Koszalinie i Pruszczu Gdańskim sytuację powinno zbadać CBA – tu zebrani nagrodzili mówcę brawami. – Przegraliście przez KOWR, agencję, arogancję władzy – mówił Serafin i domagał się rozliczenia fikcyjnych Rad Społecznych powoływanych przez KOWR.

Rolnik Zbigniew Gołda wskazał, że nie odbyło się spotkanie zapowiadane przez ministra w Koszalinie, przetarg tam odwołano. W Pruszczu Gdańskim zastępca dyrektora KOWR nadzorował „wydarzenie”, bo nie był przetarg – to był pokaz siły, nacisku politycznego i bezradności państwa wobec tego typu działań. Rolnik – któremu przewodniczący próbował odebrać głos – wskazał jeszcze, że to bezprawie, te przetargi to ustawki i powinien je zbadać prokurator. Jak mówił, nie godzi się na łamanie prawa – sam nie jest zainteresowany przetargami na OPR. Nie godzimy się na przestępstwa – mówił. Przetargi na OPR są organizowane tak, aby dwa podmioty zatrzymały tę ziemię, rozporządzenia sa sprzeczne z ustawą – wskazał. Rolnicy to świadomi, wykształceni ludzie, nie godzi się przedstawianie ich w złym świetle przez pracowników MRiRW. Czyj interes przedstawia i reprezentuje MRiRW? – pytał. Gdyby rolnicy tak prowadzili gospodzrstwa, jak działa administracja państwa, kamień na kamieniu by nie został.

Minister oponował, że nie przedstawia rolników w złym świetle. Rolnicy odchodzą od hodowli – wskazał. Nieprawda, że resort jest nastawiony przeciwko rolnikom, resort upominał się na szczeblu europejskim o ich interesy. Jak stwierdził, jest do dyspozycji rolników i Serafina.

Rolnicy rezygnują z hodowli, bo są wykańczani przez podmioty – beneficjentów OPR – dodał Zbigniew Gołda.

Rolnik z opolskiego Krzysztof Piech wskazał, że OPR budzą kontrowersje i kontynuacja przetargów bez zmiany kryteriów to ryzyko. Efektywność gospodarowania w gospodarstwie 1000 ha i 50 ha jest inna? – to wynik preferencyjnego traktowania jednych. Jak mówił, czynsz jest różny i po „30” i moratorium na sprzedaż ziemi jest możliwość zmian. OPR-y są wytrychem prawnym, który może umożliwić kontynuowanie działalności na niskich czynszach – wskazał. Dorolnienie gospodarstw może poprawić ich strukturę i poprawi bezpieczeństwo żywnościowe. Rolnik zaapelował o odejście od przetargów i weryfikację kryteriów – zastrzegł, że sam nie uczestniczy w przetargu na tę ziemię, a działa pro publiko bono.

Łukasz Smolarczyk, wiceprezes izby rolniczej z Opola, uznał, że naruszana jest w przetargach na OPR umowa społeczna z 2019 roku – zapowiadająca zakaz startowania w przetargach tym, którzy nie wyłączą 30 proc. gruntów. Jak stwierdził, konsultacje zasad przetargów były niepełne – uwagi zgłosiło 5 organizacji rolniczych, ich uwag w większości nie uwzględniono. Legitymizowanie tego jest panu niepotrzebne – mówił do ministra.

Rolniczka Agnieszka Beger domagała się od ministra realizacji ustaw. Kryteria przetargów na OPR są niezgodne z ustawą. Protestujący rolnicy sformułowali szereg konkretnych zarzutów dotyczących naruszenia przepisów przy organizacji tych przetargów na OPR – przypomniała. Praktyka KOWR odwraca kolejność działań – tylko brak zainteresowania rolników i kryteria ekonomiczne pozwalają tworzyć OPR. Dotychczasowi dzierżawcy, którzy nie wyłączyli ziemi, są faworyzowani – mówiła. Powtórzyła, że kryteria współpracy z uczelniami i zaplecza technicznego wykluczają rolników. Żądaniem rolników jest wstrzymanie przetargów i przeanalizowanie i naprawienie aktów pranych – co pozwoli wypracować kryteria punktowe.

Krzysztof Olejnik, rolnik, ocenił sytuację obcych podmiotów, stających do przetargów, jako uprzywilejowaną. 8 proc. ziemi to gigantyczny obszar – ocenił. Ziemi stanowi aspekt ograniczony, każdy ar powinien trafiać do polskiego rolnika, to interes narodowy. Żaden kraj nie gospodaruje ambiwalentnie zasobami, to grozi upadkiem. Konkurencja z Ukrainy i Mercosur wyeliminuje rolników z konfrontacji z molochami. OPR-y tak, ale oparte na innych kryteriach – powiedział. Ciodyk w Pruszczu był agresywny i działał. Aby przetarg przeszedł – ocenił

Rolnik Zdzisław Łuba, Podlaska Izba Rolnicza, wskazał na brak ziemi na jego terenie. Domagał się zmian kryteriów w przetargach ograniczonych. Z dzierżawy w parkach narodowych nie mogą skorzystać rolnicy – wskazał.

Towarzysząca mu adwokat zadała pytania, wskazujące na brak podstaw do przyjętych kryteriów.

Radca prawny i hodowca Piotr Włodawiec z Polskiej Federacji Rolnej wrócił do założeń dotyczących wyłączeń z dzierżaw i zgodności z konstytucją ustawy o wyłączeniach. OPR-y nie obrosły orzecznictwem, rozwiązują problem wywołany przez ustawodawcę – uznał. Kryteria przetargów z punktu widzenia skarbu państwa są dobre – przekonywał. Potrzebne jest stworzenie takiej struktury gospodarstw, aby mogły one produkować żywność.

Rolnik Stanisław Zawadzki, lubuskie, na przykładzie swojego gospodarstwa (sprywatyzowany kombinat świdnicki, gospodarował w 1 oborze z dwóch z tego kombinatu) mówił o problemach sprywatyzowanych PGR-ów. Gospodarstwo to zwiększyło hodowlę. OPR to jedna z form zachowania produkcji, jak ocenił.

Leszek Wojciechowski, PFR, przewodniczący – wskazał, że ma 8 stanowisk samorządów, przemawiających za tworzeniem OPR. To wzór do naśladowania – mówił. Czynsz z przetargu ofertowego jest znacznie niższy, zatrudnienie i różnorodność produkcji OPR są poza dyskusją – wskazał. Śpiewanie hymnu czy Roty nie powinno oznaczać wstrzymania przetargów, organizowanych zgodne z prawem – ocenił. Ośrodki produkują dużo, dobrze i po niskich cenach – przekonywał. Ich ziemia nie poprawi struktury

Janusz Gużda, Związek Zawodowy  Pracowników Rolnictwa w RP, wskazał, że OPR to gwarancja utrzymania zatrudnienia i produkcji.

Ariel Pacześny wskazał na potrzebę równych szans przy rywalizacji o ziemię – oddanie jej obcemu kapitałowi zakłóci konkurencje.

Ewa Gwiżdż z Pomorskiej Izby Rolniczej zaapelowała o pozbawienie stanowiska Tomasza Ciodyka – gdyż wywierał presję na pracowników podczas przetargu. Nieprawdą jest, że ODR-y zatrudniają polskich pracowników, są tam zatrudniani cudzoziemcy. Bezpieczeństwa żywnościowego też nie gwarantuje firma, która próbowała działać na Ukrainie, a uciekła przed wojną do Polski. Zadeklarowała, że nie walczy o ziemię dla siebie, a o możliwość rozwoju dla polskich młodych rolników.

Franciszek Nowak, prezes zarządu Polskie Towarzystwo Rolnicze, uznał że brak dialogu wyklucza porozumienie. Potrzebny jest okrągły stół polskiego rolnictwa, bo urzędnicy i politycy rozgrywają rolnictwo. Gra się i dzierżawcami, i młodymi rolnikami – mówił.

Elżbieta Kapczyńska, dyrektor biura Polskie Towarzystwo Rolnicze, domagała się wsparcia polskiej rodziny, która wybrała pracę na roli – a hektary dla niej to umożliwienie hodowli.

Rolnik Ireneusz Łącki domagał się zrozumienia rolników, walczących o ziemię. I on uznał zachowanie dyr. Ciodyka podczas przetargu w Pruszczu za niedopuszczalne.

Adam Rejman – Stowarzyszenie Wspólna Rola – wskazał na pomijanie innych możliwości niż tylko utrzymanie OPR dla dotychczasowych dzierżawców. Są spółdzielnie, rolnicy mogą działać podobnie jak OPR. „Więcej wiary w polskiego rolnka” – zaapelował i domagał się unieważnienia przetargów.

Emil Strzegielniak też uznał, że rolnicy mają możliwość zagospodarowania tych gruntów, a kryteria przetargów są nieobiektywne.

Grzegorz Majewski, Ruch Młodych Farmerów, również domagał się równych przetargów. Prawo broni tych, którzy mają ziemię nielegalnie we władaniu – mówił.

Tomasz Jurzyk ze Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych ”Orka” podkreślił rolę i możliwości małych gospodarstw. Leasing nie gwarantuje możliwości firmy – wskazał. Współpraca z uczelniami od 5 lat niczego nie gwarantuje na przyszłość – przekonywał. Pytał o możliwość polskich firm w dzierżawie np. w Danii.

Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR, stwierdził, że można robić OPR-y, ale nie powinno się robić ich „pod kogoś”. Najbardziej ekonomiczne w produkcji są gospodarstwa rodzinne. OPR-y to niejedyna możliwość prowadzenia hodowli. Ci, co nie wyłączyli 30 proc. liczyli na zmiany, które nie nastąpiły. Trzeba na równych prawach dzielić ziemię i dzierżawy.

Stanisław Barna w tym miejscu ocenił, że izby są z rolnikami – ale dodał, że odwołanie przetargów z Pruszcza jest niezbędne, jak i wypracowanie równych dla wszystkich warunków.

Posłowie za (rolnikami)

Poseł Kazimierz Smoliński ocenił, że okoliczności przetargów przetargów są podstawą do unieważnienia ich.

Również poseł Katarzyna Królak uznała za niezbędną pilną zmianę w zasadach przetargów.

Poseł Barbara Grygorcewicz oceniła obecną punktację jako wykluczającą, a nie tylko niesprawiedliwą. Wyraziła zadowolenie, że nikt nie podważa sensu tworzenia OPR, a tylko kryteria.

Poseł Michał Kołodziejczak (jeszcze niedawno wiceminister rolnictwa) stwierdził, że obecne przepisy powinny być odrzucone, faworyzują spółki. Domagał się jawności zawartych umów dzierżawy i ogłoszenia czynszów, jakie płacą spółki.

Poseł Czesław Hoc zgodził się, że nie chodzi o sprzeciw wobec OPR, a o zmianę kryteriów. Deprecjacja polskiego rolnika jest bezzasadna, bo on da radę – mówił. Dopuszczanie do przetargów spółek, które nie wyłączyły „30” jest nieetyczne – ocenił i domagał się unieważnienia przetargów i wstrzymania pozostałych oraz wypracowania rzetelnych kryteriów przetargów. Komisja powinna przyjąć dezyderat w tej sprawie – wezwał.

Komisja dzisiaj nie może przyjąć dezyderatu, wyklucza to bowiem tryb jej zwołania na wniosek grupy posłów – stwierdził przewodniczący Mirosław Maliszewski. Sprawa dezyderatu jutro na posiedzeniu prezydium będzie postawiona.

Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk powiedziała, że przetargi prowadzono za wszelką cenę i oszukując, domagała się powyższego dezyderatu od komisji na kolejnym posiedzeniu.

Poseł Aleksander Mrówczyński również był w Pruszczu na interwencji poselskiej (z posłami Smolińskim, Kocem i Mielewczyk), jak mówił – liczono na powstrzymanie przetargu, jak w Koszalinie. Przetarg przeprowadzono, pracownicy KOWr podczas śpiewania hymnu stali i milczeli – z poczuciem, że uczestniczą w czymś, w czym nie powinni. Wynik przetargu był znany, polski rolnik nie miał w nim szans. Poseł domagał się również unieważnienia przetargów na OPR.

Poseł Katarzyna Sójka pytała, czy OPR są tworzone dla polskiego rolnika, czy pod dyktando wielkich zagranicznych graczy. OPR mają sens, ale dostęp do nich powinni mieć polscy rolnicy. Wadium musi być niższe.

Poseł Małgorzata Gromadzka też uznała kryteria przetargowe za nieobiektywne i dyskryminujące.

Poseł Anna Gembicka poparła przedmówców. Przetargi wyglądają jak ustawiane. Czynsze należy zweryfikować – mówiła. Rolnicy powinni mieć możliwość rozwoju. Poseł podkreśliła, że ministerstwo powinno złożyć deklarację w tym względzie.

Poseł Jarosław Rzepa zaapelował do ministra o powrót do rozmów i wypracowanie równych warunków oraz wykonania ustawy z 2011 roku.

Poseł Bożena Lisowska domagała się wsparcia gospodarstw – polscy rolnicy są pozbawieni dostępności do środków wspierających, a ośrodki takie jak KOWR powinny dawać wsparcie polskim rolnikom. OPR są potrzebne, ale muszą być szansą na rozwój dla polskich gospodarstw – oceniła i prosiła ministra o zmianę podejścia.

Buchajczyk wyraził radość, że jest możliwe znalezienie miejsca dla wszystkich.

Minister chce rozmawiać

Minister Siekierski poprosił dyrektora Ciodyka o zabranie głosu przed nim.

Dyrektor nie miał jednak zbyt wiele do powiedzenia. Jako centrala KOWR spodziewaliśmy się w Pruszczu na trzech przetargach gorącej atmosfery i poselskiej kontroli – stwierdził. Stąd przyjazd pięciu pracowników z centrali KOWR – w przewidywaniu odwołań. Dementował prawdziwość przytaczanych jego wypowiedzi z tych przetargów.

Minister Czesław Siekierski wyraził radość, że doszło do takiej rzeczowej dyskusji i żałował, że stało się to dopiero teraz.

Zapewnił o swojej dobrej woli. Preferencji czy przekupstwa nie było, można skierować do odpowiednich jednostek wnioski o zbadanie podejrzeń – stwierdził.

Podkreślił prawo do posiadania własnego zdania.

Jak mówił, trwa nadrabianie zaległości z lat 90. Mówił o potrzebie wzrostu skali produkcji. Szukaliśmy rozsądku, modelu – przekonywał. Nie chcieliśmy zostawić ludzi bez pracy. Zadeklarował przeanalizowanie kryteriów przetargu. Dziś nie może być decyzji, ale będę szedł na kompromisy – zadeklarował. Jak mówił, nie boi się kontroli, ale prosi o ostrożność w ocenach.

Rolnicy próbowali przerwać tę wypowiedź.

Minister jednak kontynuował – „własnym torem”, jak stwierdził. Ocenił, że wypowiedzi – także posłów – były „pod publikę”.

Wyciągnę wnioski z naszej rozmowy – zapewnił. Podkreślił jednak potrzebę analizy i dopiero wtedy wypracowania wniosków na przyszłość.

Stwierdził, że jest do dyspozycji rolników – ale ci nie byli skłonni słuchać dalej jego wypowiedzi, więc posiedzenie skończyło się już szybko.

– Nie będzie trzech czy czterech rolników robiło dyktat – zamknął dyskusję Siekierski.

Wywołującemu temat posiedzenia posłowi Krzysztofowi Cieciórze pozostało podziękować za dyskusję i wyrazić przekonanie, że protestujący przeciwko OPR rolnicy nie są w liczbie kilku, a ministerstwo powinno to widzieć. Każdy dialog powinien kończyć się konkluzją, w jakim kierunku zmierzamy. Poseł wystąpił o odrzucenie informacji ministra.

Minister Siekierski powtórnie zabrał głos i podkreślił rolę obrony 1200 pracowników – ale tu znów rolnicy nie chcieli słuchać takich argumentów, gdyż – jak podawali – też pracują i mają rodziny.

Wiceminister Jacek Czerniak – jako odpowiedzialny za ten sektor – stwierdził, że posłowie nie mogą unieruchamiać przetargu, a wolno im sprawdzać dokumenty. Należy powiadomić prokuraturę, jeśli podejrzewa się popełnienie przestępstwa – wezwał.

Wniosek o odrzucenie ministerialnej informacji poparło 10 posłów, 11 było przeciw. Informacja została przyjęta.

Jutro prezydium komisji zajmie się sprawą ewentualnego dezyderatu.

Posty powiązane

error: Content is protected !!