Fundusz kompensacyjny wyrówna straty rolników?
Fot. kalhh z Pixabay
Fundusz kompensacyjny wyrówna straty rolników?
Fot. kalhh z Pixabay
Do tego sprowadzał się przekaz z dzisiejszej konferencji prasowej ministra Stefana Krajewskiego, poprzedzającej zaplanowane na dziś głosowanie w Parlamencie Europejskim, które otworzy drogę do podpisania umowy z Mercosur.
Wynikało to zarówno z pokazanego przed wystąpieniem ministra filmiku propagandowego, jak i z wypowiedzi samego ministra.
Spotykamy się dziś w momencie krytycznym – oznajmił minister na wstępie i wyjawił, że ważą się dziś losy umowy z Mercosur – a Polska mówi „nie” – i popiera to uchwałami i determinacją. Jak oznajmił, winni są poprzednicy – negocjacje polityczne domknięto w 2019 roku – można było wtedy postawić weto, ale rząd PiS milczał. Do umowy parła Komisja Europejska – z komisarzem Wojciechowskim. To był grzech zaniechania, za który my dziś musimy płacić tytaniczną pracą – oznajmił minister i zapewniał, że:
– przeprowadzono uchwałę rządu, sprzeciwiającą się umowie
– zbudowano sojusz z Francją i blokadę podzielania umowy na części
– podjęto działania w PE – szczególnie przez europosłów Krzysztofa Hetmana i Dariusza Jońskiego, zgłaszających poprawki, które w razie najgorszego scenariusza będą chronić rolników. Minister zaapelował – do europosłów – o poparcie zgłoszonych poprawek. Po czym zaapelował jeszcze – po kolei wymieniając kolejne kraje, niczym wzywając je do apelu – do rządów innych państw unijnych, aby broniły swoich specjalności i produktów (a jest ich niemało, jako korzystające z unijnych znaków jakości z pewnością będą chronione w umowie).
Po czym oznajmił, że trzeba być realistami – a widać, jak inne kraje prą do umowy, która przyniesie im korzyści. I oznajmił, że mówi „sprawdzam” – Polska może rozważyć rozmowę o tej umowie, ale tylko pod pewnymi warunkami. Ma to być w zasadzie jeden warunek: europejski fundusz wyrównawczy dla rolnictwa – z którego UE pokrywałaby różnice w cenach między polskimi (albo „krajów frontowych”) a sprowadzanymi towarami.
Jeśli umowa wejdzie w życie, zamienimy granice w twierdzę – oznajmił, a jak wynikało z zapowiedzi ministra, polegać to będzie na wnikliwym i dokładnym badaniu towarów na granicy.
A dlaczego komisarz Piotr Serafin nie głosował przeciw umowie i czy import z Ukrainy będzie też spotykał się z podobnym stanowiskiem? Polityczne decyzje zapadły w 2019 roku – powtórzył minister. Stanowisko polskiego rządu jest znane – dodał. I stwierdził, że Ukraina jest objęta wojną i trzeba do niej podchodzić odmiennie.
O co obecnie walczy polski rząd? Są uchwały rządu i parlamentu. Mniejszości blokującej nie udało się zbudować, ale nadal rozmawiamy z Francją i innymi krajami. Nie możemy jednak czekać biernie, dlatego staramy się odroczyć zawarcie umowy w czasie i przygotować jak najlepsze warunki – praca europosłów ma skutek i jest nadzieja, że w PE zmiany będą przyjęte.
Minister – pytany jeszcze o dziki z ASF w piotrkowskim – nie powiedział nic nowego. Pierwszy dzik był podrzucony, bo na miejscu nie było śladów zabijania czy patroszenia. Podjęto działania w celu sprawdzenia sytuacji, służby działają. Kolejne padłe dziki z ASF są znajdowane, ok. 100 osób prowadzi poszukiwania (w tym WOT), zwiększono odstrzał sanitarny tam, gdzie można go prowadzić. Dzik znaleziony jako pierwszy ma cechy genetyczne z tego obszaru, gdzie go znaleziono. Nie ma dyspozycji co do grodzenia terenu, ale minister wezwał do ograniczenia wizyt w lesie na tym terenie.
I to już wszystko, co przekazał minister.
Głosowanie w PE lada moment.














