Scroll Top
kura ekologiczna

Czy nabyte bogate doświadczenie sprawi, że tym razem uda się pozbyć pasz GMO – chociaż częściowo?
Fot. Photo Mix z Pixabay

Czy nabyte bogate doświadczenie sprawi, że tym razem uda się pozbyć pasz GMO – chociaż częściowo?
Fot. Photo Mix z Pixabay

Pasze GMO znów zagrożone?

Po raz kolejny posłowie proponują wprowadzenie celu wskaźnikowego – wszystko po to, aby wprowadzić polskie białko do pasz.

Właśnie złożony w Sejmie poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o paszach dotyczy wprowadzenia celu wskaźnikowego, który będzie określał wielkość udziału niemodyfikowanych genetycznie surowców białkowych do produkcji pasz przemysłowych, stanowiących alternatywę dla modyfikowanych genetycznie importowanych surowców białkowych.

Zatem projekt posłów PiS jest kolejnym rozwiązującym to, co dotąd – także w czasie sprawowania przez nich władzy – było nierozwiązywalne.

Teraz okazuje się, że problem można jednak rozwiązać – i to łatwo. Wystarczy wprowadzić cel wskaźnikowy – co zresztą jest pomysłem starym. Teraz posłowie PiS uwierzyli, że wykonalnym.

Wcześniej byli zdania, że jednak jest inaczej, np. przedłużając w 2023 roku zgodę na stosowanie pasz z GMO.

Pożegnamy pasze z GMO?

Pasza z GMO jednak do 1 stycznia 2025 roku?

Poseł Zbigniew Dolata tym razem opiekuje się projektem, który zakłada wprowadzenie przez producentów do pasz nie mniej niż 15 proc. w 2025 roku i w kolejnych latach (do 2032) nie mniej niż 6 proc. polskiego białka zużytego w roku poprzednim – czyli docelowo byłaby to prawie połowa.

Te piękne plany znamy, tak jak i argumenty za ich wprowadzeniem.

Bo w polskie białko wierzymy bardzo i od dawna. Dość powiedzieć, że ze 119 tys. ha w 2011 roku do 350 tys. ha w 2015 roku wzrosła powierzchnia upraw roślin strączkowych. Oczywiście nie stało się to bez przyczyny – na wsparcie tych upraw przeznaczono wielkie kwoty w ramach dopłat bezpośrednich i płatności związanych z produkcją – tylko w latach 2015-2019 było to blisko 1,5 mld zł. W efekcie tych starań powierzchnia upraw w 2022 roku to już 526,7 tys. ha. Pula na wsparcie też rośnie: na lata 2023-2027 zaplanowano ok. 86,63 mld euro tytułem płatności do roślin pastewnych.

Ogromne pieniądze trafiły też na programy oceniające możliwości uprawy soi i roślin białkowych.

Wciąż jednak wyniki badań wskazują, że jest wiele barier –  wśród nich nie ma możliwości dostaw surowca, które mogłyby zapewnić ciągłość produkcji pasz.

Jak podano w uzasadnieniu projektu, „częściowe uniezależnianie się Polski od białka pochodzącego z importowanej śruty sojowej możliwe będzie poprzez zastosowanie kilku równoległych instrumentów”. Cel wskaźnikowy to jeden z nich. Inne to wsparcie inwestycji w ramach PROW, KPO i PS dla WPR.

Przestrzeganie przepisów kontrolować ma Inspekcja Weterynaryjna.

Po raz kolejny zatem obserwujemy podejście do tematu wykorzystania polskiego białka w paszach. Czy nabyte bogate doświadczenie sprawi, że tym razem uda się pozbyć pasz GMO – chociaż częściowo?

Posty powiązane

error: Content is protected !!