Kapnie czy nie kapnie?
Fot. hartono subagio z Pixabay
Kapnie czy nie kapnie?
Fot. hartono subagio z Pixabay
Pomoc do rolników już jedzie?
Szykuje jej zasady Komisja Europejska, a i polskie MRiRW bardzo chce wsparcia udzielać…
Wzorem lat ubiegłych mamy kolejne klęski żywiołowe (nazywane ostatnio anomaliami pogodowymi) i zapewnienia MRiRW o zamiarze udzielenia pomocy rolnikom – oczywiście po otrzymaniu protokołów szacowania szkód.
A to, jak wiadomo, trwa. Co najmniej do zimy, jak uczą właśnie lata ubiegłe (ale minister podaje, że może nawet w sierpniu-wrześniu wypłaty pomocy trafią do rolników, ho ho!…).
Tymczasem pozostają więc zamiary.
A te ma MRiRW i nawet Komisja Europejska.
KE zapowiedziała już prawie miesiąc temu pomoc po „klęsce nawozowej” – ma na nią 540 mln euro, o 300 mln zwiększono rezerwę rolną. Państwa członkowskie będą mogły – jak zwykle w takich przypadkach – zwiększyć pomoc o 200 proc.
Ponad 66 mln euro przewidziane dla Polski – i do 200 proc. z budżetu krajowego – ma trafić do tych, którzy faktycznie odczuli wyższe ceny nawozów (czyli mają faktury potwierdzające zakup, jak należy się domyślać. Nie skorzystają więc ci, którzy zrezygnowali z nawozów i chcieliby teraz nadrobić takie wymuszone cenami zaniedbania). Decyzja KE spodziewana jest 19 lipca. I wtedy ruszy przygotowanie programu pomocy nawozowej – zapewnia Krajewski. Nie godzi się przy tym na przywiezione mu niedawno do gmachu resortu propozycje hodowców trzody, którzy chcieli wstrzymania przywozu mięsa – to miałoby bowiem zapewne reperkusje w postaci wstrzymania naszego eksportu. Nie jest też możliwe żadne działanie ministra w postaci postulowanego przez hodowców wyrównania cen w Polsce do cen z innego kraju – minister nie ma takiej mocy. Krajewski wie, co stwierdza, że ma stwarzać warunki, aby rolnictwo było odporne i konkurencyjne – i zabiega o to, ale trzeba uwzględniać, że środki idą na pomoc i odszkodowania po chorobach (1 miliard 200 mln zł w tym roku i 2 mld w ubiegłym).
A zaliczki dopłat? Są wypłacane od 16 października. Kurs euro poznamy 30 września, ale minister zapowiada jakieś „pismo” i „być może Komisja się zgodzi, żeby wypłacać wcześniej”. Wnioski o dopłaty złożono w terminie i agencja pracuje. Ma być gotowa, aby wypłacać dopłaty od 1 października.
Cieszyć się? Byłoby z czego, gdyby minister zadeklarował wypłatę dopłat jeszcze w tym roku w kwocie wyższej, niż ubiegłoroczna. A tego nie zapowiedział. Czy polscy rolnicy czekają z utęsknieniem na wypłatę przewidzianej w budżecie kwoty na dopłaty bezpośrednie na ten rok o dwa tygodnie wcześniej? Raczej woleliby otrzymać należne im dopłaty jak najszybciej, i to w całości. A tego nikt nie zapowiada. Zaliczki dopłat przeważnie niewiele odbiegają od kwoty pełnych dopłat, przesyłanej na konta rolników w czasach „przedzaliczkowych” w kończącym się roku.
Więcej o tym:
Zaliczki dopłat – czy na pewno wszystkie na kontach? I ile jeszcze jest do wypłacenia?
Pozostali rolnicy muszą czekać, często do 30 czerwca. Którzy są tymi „pozostałymi”? Nie ma zasad kolejności wypłacania dopłat. Przy dużej inflacji i wzroście cen, także nawozów, może to oznaczać znaczące dla rolnika realne obniżenie należnej kwoty dopłat, stanowiącej przecież dużą (jeśli nie największą) część dochodu.
Oczywiście poza Komisją Europejską, której nic nie kosztuje złożone zapewnienia, jakoby stwarzała możliwość „wcześniejszego wypłacania rolnikom przez państwa członkowskie płatności bezpośrednich” (nie zaliczek!) i „możliwość dostosowania przez państwa członkowskie budżetu na płatności bezpośrednie na rok kalendarzowy 2027”. Cokolwiek miałoby to znaczyć, znaczy tylko tyle, że rolnicy otrzymają to, co i tak otrzymać mieli. A czy wcześniej? Tego nie wie nikt. Nawet Copa Cogeca, o czym więcej:
CC: KE kończy swoją krótkoterminową reakcję na kryzys nawozowy, ale jest ona nadal niewystarczająca
Bo problem w tym, że wszystkie sposoby pomocy ograniczają się do reakcji na problemy stare – a nowe zagrożenia już widać. Czy można pomagać „z wyprzedzeniem”? Można, należy przewidywać trudności i unikać szkód i strat, a nie je szacować w pocie czoła i stojąc przed sypiącymi się nowymi trudnościami, będącymi wynikiem – także – nierozwiązanych wcześniej problemów.
A takiego myślenia nie widać.














