Czy rolnictwu udzielono wystarczającej pomocy publicznej?
Fot. Pete Linforth z Pixabay
Czy rolnictwu udzielono wystarczającej pomocy publicznej?
Fot. Pete Linforth z Pixabay
This is heading
Pomoc publiczna w 2024 roku
121 mln euro w ramach de minimis i 10 mld zł w ramach zgłoszonych lub notyfikowanych do Komisji Europejskiej programów trafiło do rolników w ramach pomocy publicznej udzielonej w ubiegłym roku.
W 2023 roku były to kwoty odpowiednio 80 mln euro i 16 mld zł:
80 mln euro i 16 mld zł trafiło do rolników z pomocy publicznej w 2023 roku
Kwota pomocy de minimis musiała zmieścić się w limicie wyznaczonym na jej udzielanie, a limitu wystarczyło do 2 sierpnia, potem został zwiększony – niestety dopiero 16 grudnia 2024 r. – z 295 mln euro do 682 mln euro (w 36 miesiącach poprzedzających) i z 20 tys. euro na jednego rolnika do 50 tys. euro na jednego rolnika.
Pomoc publiczna w sektorze rolnictwa lub rybołówstwa w 2024 r. była udzielana w formie dotacji, ulg, zwolnień podatkowych, pożyczek, kredytów udzielanych na warunkach korzystniejszych, niż są oferowane na rynku, dopłat do oprocentowanych kredytów bankowych, zaniechania poboru podatku, odroczenia terminu jego zapłaty, rozłożenia na raty podatku lub zaległości podatkowej wraz odsetkami za zwłokę oraz umorzenia zaległości podatkowej lub odsetek ze zwłokę lub opłaty prolongacyjnej, umorzenia lub zaniechania poboru należności albo odraczania lub rozkładania na raty płatności należności stanowiących środki publiczne – informował w sejmowej Komisji Rolnictwa wiceminister Jacek Czerniak:
Pomoc de minimis
Pomoc de minimis w 2024 r. była udzielona w wysokości 121 308 809,10 euro.
W formule pomocy de minimis udzielono następującej pomocy:
– Były to dopłaty do kwalifikowanego materiału siewnego, pomoc dla pszczelarzy na przezimowanie rodzin pszczelich, pomoc na zakup czystorasowego buhaja rasy mięsnej, bioasekuracja (refundacja w 100%), nisko oprocentowana pożyczka dla producentów świń na obszarach dotkniętych ASF, kredyty na zakup ziemi, ulgi w podatku od czynności cywilnoprawnych, ulga w podatku rolnym z tytułu nabycia gruntów rolnych. W 2024 r. udzielono pomocy de minimis w sektorze rybołówstwa i akwakultury w wysokości 160 156 ,78 euro, co stanowiło 0,39% limitu skumulowanej kwoty pomocy de minimis dla Rzeczypospolitej Polskiej – informował wiceminister.
Inna pomoc publiczna
– Poza pomocą de minimis w 2024 r. udzielano pomocy publicznej w sektorze rolnictwa w wysokości 10 mld zł w ramach zgłoszonych lub notyfikowanych do Komisji Europejskiej programów – podał wiceminister i wyliczał: – Pomoc dla producentów zbóż wyniosła 2 mld zł, wsparcie na rzecz dywersyfikacji i skracania łańcuchów dostaw produktów rolnych i spożywczych oraz budowania odporności podmiotów uczestniczących w łańcuchu w ramach KPO wyniosło 2 mld zł, zwrot części podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego wykorzystanego do produkcji rolnej wyniósł 1, 904 mld zł, dotacje dla producentów rolnych w związku z wystąpieniem w 2023 r. niekorzystnych zjawisk, w tym suszy wyniosły 1 006 804 000 zł.
Posłowie nie komentowali wysokości i form tej udzielonej pomocy. Wypowiedzi wygłoszone w komisji skupiły się na kwestiach nie dotyczących samej pomocy, a systemu, w jakim funkcjonuje rolnictwo.
Posłowie wskazywali zwłaszcza na zagrożenia związane z importem z Ukrainy i krajów Mercosur.
Pomoc wojenna
Poseł Zbigniew Krzysztof Kuźmiuk (PiS) zwrócił uwagę na dodatkowe możliwości, jakie można było wykorzystać do udzielenia rolnikom pomocy:
– Ponieważ rozmawiamy tutaj o pomocy publicznej, chciałbym zapytać pana ministra, co spowodowało, że polski rząd nie starał się o przedłużenie tzw. pomocy wojennej, rozporządzenia unijnego o pomocy wojennej także dla rolnictwa – wskazał. – Przypominam, że od momentu wybuchu agresji Rosji na Ukrainę Komisja Europejska zdecydowała się potraktować gospodarstwa rolne jak przedsiębiorstwa. W związku z tym pomoc publiczna była rozszerzona na tych zasadach także na gospodarstwa rolne. Dzięki temu za rządów Prawa i Sprawiedliwości udało się skierować do polskiego rolnictwa w postaci różnych instrumentów prawie 16 mld zł. Rozporządzenie wygasło, z tego, co się orientuję, 31 grudnia 2024 r. Mam pytanie, dlaczego jako Polska nie staraliśmy się o przedłużenie rozporządzenia? Przecież w dalszym ciągu trwa wojna za naszą wschodnią granicą, a nasz rynek jest destabilizowany m.in. poprzez eksport ukraińskich produktów rolnych. Dlaczego polski rząd twardo nie upominał się o przedłużenie obowiązywania tej pomocy?
A z odpowiedzi wiceministra wynika, że występował, ale nieskutecznie i tak jakoś bez przekonania:
– Pomoc wojenna w rolnictwie faktycznie obowiązywała do grudnia 2024 r. Pan poseł Kuźmiuk ma rację. Występowaliśmy. Komisja podjęła decyzję, zresztą na nasz wniosek, jeszcze raz to powtórzę, żeby zwiększyć limit pomocy de minimis do 628 mln euro. Pan jako były poseł do Parlamentu Europejskiego doskonale zna procedury, mechanizmy funkcjonowania i legislację. Rozumiem, że dzisiaj wszystko można zrzucić na kogoś, kto czegoś nie osiągnął, mówiąc, że ktoś coś osiągnął – mówię bardzo ogólnie – natomiast fakty są takie, jakie przedstawiłem.
Takie wyjaśnienie nie zadowoliło posła.
– Panie ministrze, proszę mnie dobrze zrozumieć, ja nie chcę pana atakować, ponieważ to nie ma sensu – mówił. – Po prostu zapytałem, dlaczego państwo twardo nie występowali o przedłużenie rozporządzenia. Argumenty po naszej stronie były bardzo mocne. Po pierwsze, cały czas trwa wojna za naszą wschodnią granicą. Po drugie, jeżeli Ukraina negocjuje z Unią Europejską porozumienie handlowe i uzyskuje korzystne warunki, to jasne jest, że większość produktów w ramach kontyngentów wwozowych znajdzie się na polskim rynku. A więc Polska jest jak najbardziej uprawniona do starania się o przedłużenie tych warunków. Jeszcze raz powtórzę, że przez dwa lata konfliktu i konsekwencji dla polskiego rolnictwa do rolnictwa zostało skierowane 16 mld zł w postaci różnych instrumentów. Pan mówi o tym, że podnieśliście poziom pomocy de minimis do sześciuset iluś milionów euro. Mnożąc to przez cztery, to jest 2,5 mld euro na trzy lata. Panie ministrze, bądźmy poważni. Rozumiem problemy budżetowe, rozumiem ministra finansów, że nie chciał się na to zgodzić, ale państwa obowiązkiem jest zdawanie sobie sprawy z konsekwencji tego, co nas czeka w starciu z produktami z Ukrainy.
Ale wiceminister już nic do tematu nie dodał.
Komisja przyjęła sprawozdanie – za było11 głosów, przeciw – 7 głosów, 0 głosów wstrzymujących.
Teraz przeanalizuje je Sejm.














