Planeta wysycha, co trzeba powiedzieć krowom…
Fot. Светлана Бердник z Pixabay
Planeta wysycha, co trzeba powiedzieć krowom…
Fot. Светлана Бердник z Pixabay
Powinny być większe limity zużycia wody?
W szczególności dla gospodarstw hodowlanych, które zużywają więcej wody?
Tak uważa KRIR, która 21 lipca 2025 roku zwróciła się do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka, przekonując o potrzebie zwiększenia limitu zużycia:
„Obowiązujący limit 5 m³ na dobę, liczony jako średnia roczna w ramach tzw. zwykłego korzystania z wód, jest w obecnych realiach produkcji rolniczej niewystarczający i nieadekwatny do rzeczywistych potrzeb gospodarstw. W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której rolnicy narażeni są na dotkliwe sankcje finansowe oraz zobowiązani do składania licznych wyjaśnień – m.in. w związku z kontrolami dotyczącymi wywozu nieczystości z przydomowych oczyszczalni i zbiorników bezodpływowych.
Zużycie wody w gospodarstwach rolnych, zwłaszcza hodowlanych, jest istotnie wyższe niż w gospodarstwach domowych. Przykładowo: jedna krowa mleczna może zużywać od 70 do 140 litrów wody dziennie, jałówka – 30–50 litrów, a locha karmiąca – ok. 30 litrów. Dodatkowo, woda jest wykorzystywana w procesach technologicznych i agrotechnicznych, takich jak mycie urządzeń czy ochrona roślin.
Obowiązujące przepisy, które nakładają obowiązek uzyskania pozwolenia wodnoprawnego już przy przekroczeniu 5 m³/dobę, nie uwzględniają ani specyfiki produkcji rolnej, ani skali funkcjonowania gospodarstw. Brak jednoznacznych norm zużycia wody na dużą jednostkę przeliczeniową (DJP) prowadzi do niejednolitych i arbitralnych decyzji organów kontrolnych, co potęguje niepewność prawną i destabilizuje działalność rolniczą.”
KRIR miała nawet propozycje:
„W związku z powyższym, wnosimy o podjęcie działań legislacyjnych i administracyjnych mających na celu:
- wprowadzenie jednolitej, przejrzystej interpretacji w sprawie norm zużycia wody w przeliczeniu na DJP, zgodnych z rzeczywistymi potrzebami produkcji rolniczej,
- uproszczenie procedur administracyjnych i ograniczenie nadmiernych wymogów dokumentacyjnych, tak aby rolnicy mogli legalnie korzystać z zasobów wodnych niezbędnych do prowadzenia działalności, bez ryzyka dotkliwych kar i zbędnej biurokracji.
- zwiększenie dopuszczalnego limitu poboru wody powyżej 5 m³ na dobę (średniorocznie) w ramach zwykłego korzystania z wód dla gospodarstw rolnych, w szczególności hodowlanych”.
Limit zużycia wyznaczony dla środowiska
I chociaż na odpowiedź KRIR czekała pół roku, to okazało się, że Ministerstwo Infrastruktury przedstawionego problemu nie zrozumiało. Bo czym wytłumaczyć takie wyjaśnienie:
„Limit poboru wody, średniorocznie 5 m 3 na dobę, określony w Prawie wodnym w ramach zwykłego korzystania z wód, nie został ustalony na podstawie norm zużycia wody, lecz wynika z możliwości środowiska do odnawiania zasobów wodnych. Ustalenie limitów zużycia wody w przeliczeniu na DJP może być jedynie pomocne dla podmiotu przy szacowaniu wielkości zapotrzebowania na wodę w celu określenia ilości pobieranych wód we wnioskach o udzielenie pozwolenia wodnoprawnego. Wydaje się, że obecnie przyjęte rozwiązanie oraz regulacje prawne są najbardziej optymalne, jasne, czytelne i nie powinny budzić wątpliwości interpretacyjnych”.
A jeśli rolnik potrzebuje więcej?
MI wytłumaczyło, jak jest: otóż trzeba zyskać pozwolenie wodnoprawne na usługę wodną, polegającą na poborze wód podziemnych bądź powierzchniowych, co wiążę się z koniecznością ponoszenia opłat za usługi wodne. Podlega karze pieniężnej, kto „korzysta z wód, wykonuje urządzenia wodne, roboty w wodach lub inne działania wymagające odpowiedniej zgody wodnoprawnej, bez odpowiednio pozwolenia wodnoprawnego lub pozwolenia zintegrowanego, zgłoszenia wodnoprawnego lub oceny wodnoprawnej.”
Dalej tą samą drogą
MI zapowiedziało usprawnienia procesu składania wniosków oraz dokumentacji w sprawie udzielenia pozwoleń wodnoprawnych, w tym z użyciem platformy e-Wody.
Podsumowanie świadczy o głębokim zrozumieniu potrzeb społecznych.
MI pisze tak (podkreślenia red.):
„W związku z powyższym ciężar gatunkowy naruszenia prawa, polegający na korzystaniu z usług wodnych bez wymaganego prawem pozwolenia wodnoprawnego, jest bezsprzecznie znaczący. Wynika to z faktu, że korzystanie z takiej usługi wodnej wymaga posiadania ważnego pozwolenia wodnoprawnego oraz ponoszenia opłat za usługi wodne. Natomiast samo pozwolenie wodnoprawne stanowi instrument zarządzania zasobami wodnymi i ma na celu ochronę tych zasobów przed zanieczyszczeniami oraz niewłaściwą lub nadmierną eksploatacją. Długotrwałe zaniedbania podmiotów działających wbrew obowiązującemu prawu nie może stanowić podstawy do dalszego upraszczania dostępu do zasobów wodnych bądź umorzenia wcześniej nałożonych kar, czy też zmiany przepisów prawa w tym zakresie. Jak wskazano wyżej, obowiązujące regulacje nie wynikają z arbitralnej decyzji ustawodawcy, lecz są powiązane przede wszystkim z możliwościami środowiska do odnawiania zasobów wodnych. Dodatkowo, należy mieć także na uwadze fakt utrzymującej się suszy hydrologicznej, która zmusza do jeszcze bardziej racjonalnego gospodarowania tymi zasobami — dla dobra ogółu społeczeństwa.”
A więc nie żarty, o czym warto pamiętać, także pojąc krowy przy studni…














