Czy jedna grupa społeczna to za mało, aby walczyć o zmiany? Podczas protestu 10 maja w Warszawie Solidarność przypominała o swojej historii.
Fot. MP
Czy jedna grupa społeczna to za mało, aby walczyć o zmiany? Podczas protestu 10 maja w Warszawie Solidarność przypominała o swojej historii.
Fot. MP
Premier nie przyszedł
Głodówka trwała 10 dni, protest w Sejmie trzy dni dłużej. Wczoraj związkowcy z Orki opuścili Sejm.
Premier uznał protest w Sejmie za polityczną manifestację i z rolnikami nie porozmawiał.
– Prezydent jako jedyny przyszedł do nas z propozycją. Prezydent poprosił nas, żebyśmy przestali, bo głową muru nie przebije. Muru pana Tuska… – mówili protestujący przed wyjściem z Sejmu.
Niezależnie od zadziwiającej niechęci do polityki – bo objawianej przez polityków – trzeba zwrócić uwagę na uwidaczniający się podczas trwających od jesieni protestów rolników problem uznania rolniczej reprezentacji.
Politycy rządzącej koalicji zgodnie odmawiali przedstawicielom Orki prawa do reprezentowania rolników. Zarazem chętnie traktowali jako takich reprezentantów innych przedstawicieli rolników – nie wiadomo jak dobranych do wcześniej toczonych rozmów z premierem, z ministrem rolnictwa, wreszcie porozumienia zawieranego w Jasionce.
O czym więcej chociażby tu, na początku „rozmów rządu z protestującymi rolnikami”:
Od długiego już czasu – jeszcze podczas ministrowania przez Marka Sawickiego – trwają przymiarki do określenia, komu przysługuje prawo do bycia przedstawicielem rolników. Dotychczas nie udało się rozstrzygnąć tego dylematu – ani rządowi, ani rolnikom.
Było to widać także za czasów rządów poprzedniej koalicji, o czym więcej:
Jak MRiRW organizuje swoją współpracę z organizacjami rolniczymi?
Fakt, że żadna z organizacji czy związków nie spełniła – niewygórowanych – wymogów niezbędnych do otrzymania odpisu z podatku rolnego na swoją działalność, potwierdza patową sytuację środowiska rolnego.
Czy polscy rolnicy mają jakąkolwiek reprezentację związkową?
I trzeba przyznać, że bardzo ułatwia to działanie – ale tylko rządowi, bo już nie rolnikom. Dziel i rządź – ta zasada łatwo daje się realizować wśród rolników.
Czy rolnicy zdołają wyciągnąć lekcję z nieudanych – bo nie przynoszących żadnych efektów poza i tak przygotowywanymi w UE zmianami – ostatnich protestów?
Wydaje się to nieodzowne, jeśli kolejne protesty mają przynieść rezultat.
Nic nie wskazuje jednak, aby sytuacja do tego zmierzała. Dlatego dziś pewne są tylko kolejne protesty rolników, a nie ich efekt…
Protestować każdy może














