Scroll Top
gwiazdki unijne

Jest coś, co się udało podczas polskiej prezydencji?
Fot. Pete Linforth z Pixabay

Jest coś, co się udało podczas polskiej prezydencji?
Fot. Pete Linforth z Pixabay

Prezydencja doprowadziła do tego, że Europa mówi naszym językiem?

Informacja dla Sejmu i Senatu RP o udziale RP w pracach UE w okresie styczeń–czerwiec 2025 r. nie rozpaliła emocji w Sejmie. Można powiedzieć, że – podobnie jak prezydencja – drugie jej czytanie minęło bezobjawowo.

Więcej o informacji:

Polska prezydencja była, czy też może jednak nie?

Sejm przystąpił do drugiego czytania projektu uchwały o przyjęciu informacji bez kierowania projektu do komisji, co uzasadniono „ekonomiką procedury legislacyjnej”.

Posłowie skupili się raczej na składaniu ogólnych deklaracji i wyrażaniu przekonań o wyższości reprezentowanych przez siebie partii, natomiast o samych inicjatywach z okresu prezydencji mówiono niewiele, a jeszcze mniej o tych związanych z rolnictwem czy wsią.

W ocenie posła Witolda Tumanowicza, „prezydencja polska została totalnie zmarnowana. Nic nie zostało zrobione. Tak naprawdę nie ma czego krytykować, bo nic nie zrobiliście”.

W tym duchu zabierali też głos inni posłowie.

– Polska prezydencja w Unii Europejskiej w I półroczu została zmarnowana. Nie wykorzystano żadnych szans związanych z tą prezydencją. My, żeby ułatwić rządowi pracę, przygotowaliśmy na początku prezydencji raport z rekomendacjami, co należy zrobić. Z 11 rekomendacji od biedy zrealizowano dwie. To była niewykorzystana szansa, a w warunkach tak trudnych geopolitycznie, z jakimi mamy do czynienia, niewykorzystana szansa dla naszego kraju mści się podwójnie. To jest wstyd dla rządu, wstyd dla premiera Donalda Tuska – oceniał poseł Szymon Szynkowski vel Sęk.

Poseł Roman Fritz, Konfederacja, poszedł dalej:

– Mieliśmy wyjątkową okazję w czasie tej tzw. prezydencji zaprezentować światu i Europie 1000 lat Królestwa Polskiego. Otóż nic z tego nie wyszło. Nawet w naszej ojczyźnie w zasadzie żadnych wielkich, hucznych obchodów nie wiedzieliśmy, a można było naszą świętą ojczyznę wypromować. Nie było tego. Co było w zamian? Oczywiście respektowanie wszystkiego, co w tych czeluściach brukselskich się wykuwa. Niszczenie polskiego górnictwa? Było o tym dzisiaj. Jest likwidacja, a nie przemysł wydobywczy. Polskie rolnictwo jest zarzynane Mercosurem i zbożem ukraińskim. Polski przemysł hutniczy. Gdzie on jest? Na granicy, ponieważ Ukraina z Krzywego Rogu pomimo wojny dostarcza do nas stal walcowaną i zalewa nasz rynek. Gdzie jesteście? W jakim punkcie? Tylko polexit.

Poseł Marek Jakubiak, Republikanie, mówił:

– Polska, delikatnie rzecz biorąc, dzięki prezydencji nie dokonała dokładnie niczego. (…) Jeżeli nie nadajecie się do tej Unii Europejskiej i tak koniecznie chcecie być tą filią Unii Europejskiej, to sobie tam bądźcie, ale nas w to nie mieszajcie. Naszym interesem jest Rzeczpospolita.

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Adam Szłapka ripostował, przekonując, że rząd już przed prezydencją naprawiał błędy poprzedników:

– My już przed prezydencją naprawialiśmy błędy Morawieckiego dotyczące np. bezrefleksyjnego otwarcia polskiego rynku na zboże z Ukrainy. Pamięta pan, panie prezesie, ATM? To pan mówił, że to nie wpłynie na polski rynek. Kompletnie zawaliliście kwestie związane ze zbożem ukraińskim.

A sama prezydencja?

– Opowiadacie o obchodach, opowiadacie o szczytach, o spotkaniach, a nam się udało skutecznie narzucić polską agendę całej Europie. Kwestie bezpieczeństwa, obronności, Tarczy Wschód, programu SAFE oraz deregulacji i uproszczeń – to są najważniejsze rzeczy, które nam się udały – przekonywał Adam Szłapka i dodawał: –  Nam się naprawdę udało doprowadzić do tego, że Europa mówi naszym językiem. To jest wielki sukces polskiej prezydencji.

 

Posty powiązane

error: Content is protected !!