Scroll Top
protest 9 stycznia 2026 r.

Aktywni rolnicy na proteście 9 stycznia 2026.
Fot. MP

Aktywni rolnicy na proteście 9 stycznia 2026.
Fot. MP

Protest przeciwko Mercosur pod Sejmem a w Sejmie „aktywny rolnik”

Sejmowa debata nad informacją bieżącą w sprawie „aktywnego rolnika” wypadła problematycznie: z jednej strony – nieszczęśliwie – przyćmił ją protest rolników na ulicach Warszawy i unijna zgoda na zawarcie umowy z Mercosur, z drugiej jednak – szczęśliwie – podrzucony temat przyćmił rzeczywiste problemy rolników i dał szansę rządowi i ministrowi do pokazania samozadowolenia.

Choć wielu posłów wykorzystało możliwość zabrania głosu do krytyki umowy z państwami Mercosur.

Wniosek o przedstawienie informacji „w sprawie realizacji programu <Aktywny rolnik>” wnosił Klub Parlamentarny Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga.

Poseł Mirosław Maliszewski, przewodniczący KRiRW, długo zachwalał zalety unijnej WPR i dopłat bezpośrednich. Jak jednak przewidywał, środki na WPR będą malały.

– Z tego powodu jest potrzeba, żeby racjonalnie tymi środkami gospodarować, aby trafiały one w jak największej liczbie do tych, którzy ową żywność produkują, przetwarzają, którzy są zainteresowani tym, aby zabezpieczyć interesy konsumentów pod względem bezpieczeństwa żywności, aby jak najmniej tych środków się marnotrawiło albo trafiało na inne działania – dowodził poseł i wskazywał na głównego wroga. Nie kułaka, skąd. Na „rolnika z Marszałkowskiej”, który niekoniecznie jest producentem rolnym, ale jest właścicielem ziemi. I pytał o zalety projektu ustawy, która ma to przerwać.

Więcej o projekcie ustawy:

Rolnik aktywny… w księgowości

I minister rolnictwa Stefan Krajewski informował, jak projekt zmieni sytuację na wsi.

– Rolą tej ustawy nie jest eliminowanie kogokolwiek, kto prowadzi działalność, kto jest rolnikiem – uspokoił. – Chodzi o wyeliminowanie tych, którzy nie powinni dostawać dopłat, ani dopłat unijnych, ani pomocy krajowej, bo jeżeli ktoś jest tylko i wyłącznie właścicielem ziemi, ziemię oddał w dzierżawę, to należy mu się czynsz dzierżawny, ale dopłaty powinny trafiać w całości do tych, którzy użytkują ziemię, którzy ponoszą koszty tego gospodarowania. Dzięki wprowadzeniu tej definicji będzie sprawiedliwy podział środków. Pieniądze trafią do tych, którzy faktycznie taką pomoc powinni otrzymywać.

Czyli minister wierzy, że projekt zmierza do utrudnienia czy uniemożliwienia otrzymywania dopłat przez właścicieli gruntów. A jak ową przemianę sprawi wprowadzana nowa definicja „aktywnego rolnika”? Otóż nastąpi weryfikacja aktywności rolniczej:

– Weryfikacja aktywności rolniczej będzie odbywać się co do zasady na podstawie minimalnych kosztów bezpośrednich ponoszonych na działalność rolniczą lub przychodów uzyskanych z działalności rolniczej, przy czym rolnik będzie miał możliwość wyboru sposobu udowodnienia prowadzenia tej działalności.

Ciąg dalszy w postaci następstwa owej weryfikacji aktywności minister widzi tak oto:

– Projektowane rozwiązania koncentrują się na faktycznej aktywności rolniczej, a nie na wprowadzaniu czy wymuszaniu zmian w strukturze własnościowej ziemi. Zakłada się jednak, że rozwiązania te ograniczą zjawisko ubiegania się o płatności przez właścicieli gruntów, którzy faktycznie nie prowadzą działalności rolniczej. Może to przebiegać według następujących schematów, mogących występować jednocześnie: właściciele dotychczas ubiegający się o wsparcie zgodzą się na pobieranie płatności przez dzierżawców w zamian za odpowiednie zwiększenie czynszu dzierżawnego; właściciele zrezygnują z dotychczasowych dzierżaw ustnych i sami podejmą działalność rolniczą; właściciele gruntów zrezygnują z pobierania płatności oraz oddawania gruntów w dzierżawę; właściciele gruntów, nie mogąc uzyskać płatności bezpośrednich, zdecydują się na sprzedaż gruntów bądź inną formę ich trwałego przekazania.

A więc po przyjęciu nowego prawa nastąpi sprawiedliwość.

Możliwości, że oddający ziemię w użytkowanie zażąda potrzebnych mu do dopłat kwitów – nie ma.

Co ma weryfikacja aktywności do dopłat?

Posłowie byli podejrzliwi, i to nawet reprezentujący Koalicję Obywatelską.

Poseł Piotr Głowski pytał:

– Czy w ramach obecnie posiadanych podmiotów narzędzi kontroli, nadzoru nie jest możliwe osiągnięcie celów tej nowej regulacji bez stworzenia nowych obowiązków dla prawdopodobnie kilkuset tysięcy gospodarstw, z reguły niewielkich, które nie będą z klucza uznane jako spełniające wymagania definicji aktywnego rolnika?

Pytanie posła Wiesława Różyńskiego, Klub Parlamentarny Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga, wskazuje, że wątpliwości są ogromne – poseł pytał o rzecz zupełnie podstawową:

– W jaki sposób projektowane przepisy zapewnią, że dopłaty będą trafiać przede wszystkim do rolników faktycznie prowadzących produkcję rolną, a nie do podmiotów posiadających grunty?

– Jestem posłem z województwa opolskiego, w przypadku którego bardzo dobrze wiemy, że gospodarstwo, które liczy kilka hektarów, dzisiaj na rynku tak naprawdę nie ma żadnych szans i racji bytu – wypalił poseł Paweł Masełko, Klub Parlamentarny Koalicja Obywatelska. – Panie ministrze, mam pytanie, które dotyczy wyników tego naboru. Mianowicie kiedy będziemy mieli uściślone, ile tak naprawdę gospodarstw jest właśnie towarowych? Czy te wyniki przełożą się na inne instytucje, żeby je uszczelnić, tak jak np. KRUS?

Inaczej widzi rolnictwo poseł Lucjan Marek Pietrzczyk z tego samego klubu:

–  Czy koncentracja produkcji w dużych podmiotach nie doprowadzi do monopolizacji rynku, związanego z tym wzrostu cen i spadku jakości lokalnych produktów?

– Czy przepisy zaproponowane w projekcie ustawy, nad którym będziemy niedługo procedować, nie są zbyt ambitne? Czyje interesy promuje proponowana ustawa? – zwątpił Kazimierz Plocke (też KO).

– Jakie dodatkowe obciążenia administracyjne, w tym związane z VAT-em i ZUS-em, wynikają dla małych gospodarstw po wprowadzeniu ustawy? Czy stanie się to kolejnym ciężarem dla rolników i ARiMR jako instytucji wspierającej? Jakie koszty poniesie budżet państwa z tytułu zwiększonej biurokracji, weryfikacji dokumentów czy ewentualnych kontroli – chciała wiedzieć poseł Barbara Grygorcewicz.

Nawet poseł Michał Kołodziejczak dopatrzył się niebezpieczeństwa:

– W tej chwili możemy powiedzieć jasno, że ta krucha równowaga między małymi a dużymi jest utrzymana, lepiej lub gorzej, ale ja się boję o ten pokój na wsi. Nawet dzisiaj jest on takim przyczynkiem do tego, że zgodzeni mali z dużymi potrafią wspólnie protestować. Uważajmy na to w tej ustawie, bo to będzie bardzo istotne

W tym stanie rzeczy wątpliwości posłów PiS są całkiem zrozumiałe (choć wielu posłów wybrało jednak temat Mercosur, co pomijam, jako temat już wystarczająco omówiony).

– Nie możemy wykluczyć z systemu dopłat tych, którzy mają niewielkie gospodarstwa, często produkują na potrzeby swoje i swoich bliskich – zauważyła poseł Anna Ewa Cicholska.

– Dlaczego w pośpiechu próbujecie przeforsować tę ustawę, tak bardzo szkodliwą dla małych gospodarstw? Nie zmienia się zasad w trakcie trwania rozdania wspólnej polityki rolnej. Nowe rozdanie WPR od 2028 r. może zmienić zasady przyznawania dopłat w taki sposób, że proponowane rozwiązania będą musiały ulec… – mówił poseł Kazimierz Bogusław Choma. I pomimo że poruszył fundamentalną kwestię, wicemarszałek Dorota Niedziela nie pozwoliła mu dokończyć zdania (na zadanie pytania posłowie mieli minutę – witanie wycieczek zwiedzających Sejm trwa dłużej).

Dość zasadnicze wątpliwości zdążyła wyartykułować poseł Lidia Czechak:

– To dobrze, że pieniądze mają trafiać do tych, którzy faktycznie pracują, ale powiedzmy jasno: nie da się wspierać aktywnych rolników, jeśli wcześniej zniszczy się całe rolnictwo. Rolnik nie chce jałmużny. Chce uczciwej ceny, ochrony rynku i szacunku ze strony państwa. Jeżeli dziś pozwolimy na to, by polskie gospodarstwa upadały, to jutro stracimy bezpieczeństwo żywnościowe i uzależnimy się od importu.

– Ilu rolników może nie otrzymać dotacji po 2027 r.? Przeciętnie ok. 60% z nich ma po 5 ha. Pojawia się informacja, że w skali kraju nawet 600 tys. rolników może stracić dotację – pytała poseł Anna Dąbrowska-Banaszek.

Poseł Aleksander Mikołaj Mrówczyński nie miał pytań, tylko wnioski:

– Panie ministrze, jaki faktycznie cel przyświeca projektowi ustawy „Aktywny rolnik”? Niech pan szczerze powie. Chyba nie troska o polskiego rolnika. Polski rolnik jest bardzo aktywny, pracowity, więc po co ta ustawa? Polski rolnik czuje się oszukany przez rządzących, przez pana. Na bolączki, np. związane z bardzo niską ceną skupu, pan proponuje, o zgrozo, kredyty. Pan i PSL nie rozumiecie polskiej wsi, polskiego rolnika. Zamiast go wspierać, de facto jesteście mu przeciwni. Polski rolnik wam tego nie zapomni.

Minister gotów „się pochylać”

W tym stanie rzeczy debatę należało podsumować dwukrotnie. Pierwszy zrobił to poseł Mirosław Maliszewski. Wytknął „charakter polityczny” debaty – tego mieli się dopuścić ci posłowie, którzy mówili o zagrożeniach dla małych gospodarstw. Bo takich zagrożeń nie ma.

– Z tego, co wiem, nic w tym projekcie nie ma na ten temat, nie ma żadnego kryterium wielkości, jest tylko kryterium określenia, czy to gospodarstwo produkuje, produkuje na sprzedaż, czy ono tylko uprawia fikcję rolną i pobiera dopłaty, które mają charakter socjalny. Ta debata w tym miejscu ma oczywiście charakter polityczny i taki miała – tak obnażył poseł niecne intencje opozycji. I dorzucił… wątek gospodarczy, jak przynajmniej przekonywał:

– Rolnicy, którzy produkują, chcą być wyróżniani na tle innych rolników za to, że ich gospodarstwa w tych trudnych warunkach rynkowych potrafiły przetrwać, trwają, rywalizują na arenie międzynarodowej i wygrywają tę konkurencję. Oni oczekują, że będą preferowani. I nastąpiło zderzenie tych dwóch debat – jednej politycznej i drugiej pragmatycznej i gospodarczej. Odpowiedzialność posłów m.in. polega i na tym, żeby podjąć odpowiednią decyzję w odniesieniu do obu typów debat, czyli i do polityki, i do pragmatyki gospodarczej, bo nie zawsze to jest równe.

Czyżby jednak nie chodziło o obronę dopłat przed właścicielami ziemi, oddającymi pole do uprawy innym?

Minister Stefan Krajewski był natomiast wyraźnie zirytowany. Do samych pytań posłów odniósł się krótko.

– Normalną rzeczą jest to, że jeśli rolnik kupuje, sprzedaje, to ma faktury, czy po stronie zakupowej, czy po stronie sprzedażowej. Tutaj wielu posłów dziwiło się, pytało. Przecież część z was też ma gospodarstwa rolne, też ma je wydzierżawione czy prowadzi własną działalność i tak samo się rozlicza. Dane pokazują, że złożono 400 tys. wniosków o wsparcie zakupu paliwa rolniczego. To pokazuje, że to są ci, którzy faktycznie prowadzą działalność, a reszta, jeśli prowadzi taką działalność, przedstawi dokumenty. Wszyscy, którzy mają zwierzęta, nie muszą tego robić, którzy działają, są w różnego rodzaju programach pomocowych, działaniach też nie muszą tego robić. Myślałem, że tu padnie więcej poważnych pytań, a był to festiwal obłudy i hipokryzji PiS-u – tak obnażył intencje posłów także i minister, a dalej już mówił o Mercosur. Do projektu ustawy o aktywnym rolniku wrócił w zakończeniu swojej wypowiedzi – zadeklarował dalsze prace nad projektem:

– Co do działań związanych z „Aktywnym rolnikiem”, ze wsparciem rolników aktywnych, czynnych, to będziemy robić i z tej drogi nie zejdziemy, bo o to wnioskują rolnicy aktywni, czynni, a nie ci, którzy chcą tylko pobierać dopłaty i dalej udawać rolników. Dosyć wspierania udawanych i udających rolników, właścicieli.

Jest wszakże obiecująca deklaracja:

– Nad projektem ustawy będziemy procedować w parlamencie. Zostało zgłoszone do niego dużo uwag, zmian w konsultacjach społecznych. Te wszystkie uwagi zostały wzięte pod uwagę, co nie zmienia faktu, że mogą być jeszcze poprawki zgłaszane podczas prac parlamentarnych. Jeżeli będą takie poprawki i zmiany zgłaszane, będziemy się nad nimi pochylać, żeby ten projekt był jak najlepszy i przyniósł konkretne rozwiązania.

Trzeba zauważyć, że projekt może wejść od marca 2026 roku, ale większość zapisów będzie obowiązywać dopiero po roku, czyli praktycznie szykowana jest zmiana w Planie Strategicznym, który obowiązuje do końca 2027 roku – na okres po zaprzestaniu jego realizacji.

Czy projekt „aktywnego rolnika” to tylko bicie piany, odwracające uwagę od prawdziwych problemów, czy jednak rzeczywiste zagrożenie?

 

Posty powiązane

error: Content is protected !!