W I kwartale wykorzystaliśmy ponad 90–95% półmiliardowej kwoty na działania związane z Inspekcją Weterynaryjną.
Fot. ATDS z Pixabay
W I kwartale wykorzystaliśmy ponad 90–95% półmiliardowej kwoty na działania związane z Inspekcją Weterynaryjną.
Fot. ATDS z Pixabay
Pryszczyca wejdzie czy nie wejdzie?
Mamy ją wciąż niedaleko swoich granic. Czy strzeżemy ich dość pilnie i czy wiemy, co zrobimy, jak wirus zaatakuje w Polsce?
Trwające właśnie posiedzenie Sejmu zaczęło się nietypowo. Posłowie od dawna domagają się możliwości wypowiedzi na tematy bieżące. Marszałek Szymon Hołownia zapowiadał umożliwienie takich wystąpień – ale nie nastąpiło to i wciąż posłowie zabierają głos w ramach spraw formalnych – pod pozorem np. wniosku o przerwę.
Tym razem Szymon Hołownia przebywa na urlopie w związku z kampanią prezydencką, a pracami Sejmu kieruje wicemarszałek Piotr Zgorzelski.
Inaczej niż Szymon Hołownia, nie widział potrzeby zmiany regulaminu czy składania wniosku o informację bieżącą – jak zrobił to Hołownia podczas protestów rolników:
Rolnicy pierwszymi ofiarami centralizacji Unii Europejskiej
Tym razem wicemarszałek od informacji ministra na temat pryszczycy rozpoczął posiedzenie Sejmu – a informacja bieżąca będzie przedstawiana dopiero dziś i na inny temat. Wicemarszałek oświadczył:
– Klub Parlamentarny Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga przedłożył wniosek o uzupełnienie porządku dziennego o punkt obejmujący informację ministra rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie działań resortu związanych z przeciwdziałaniem wystąpieniu wirusa pryszczycy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. W związku z tym, po uzyskaniu jednolitej opinii Konwentu Seniorów, podjąłem decyzję o uzupełnieniu porządku dziennego o punkt obejmujący rozpatrzenie tej informacji.
Minister zdeterminowany
I minister informację wygłosił. Przekonywał, że pryszczycy w Polsce nie ma, a prewencja jest najważniejsza.
– Zrobiliśmy znacznie więcej, niż wynikało to z procedur unijnych, które nie mogły ograniczać naszej determinacji w walce z pryszczycą. Wzmocniliśmy działania we współpracy ze Strażą Graniczną, Policją, strażą pożarną, Krajową Administracją Skarbową, inspektoratem weterynarii, który pełnił w tym zakresie funkcje koordynacyjne. Na 10 przejściach granicznych prowadzimy dyżury służb weterynaryjnych w systemie 24-godzinnym z wykorzystaniem systemu TRACES, który monitoruje przemieszczanie się zwierząt przez terytorium państw członkowskich Unii Europejskiej. Przejścia mają rozstawione bramki dezynfekcyjne i maty.
Monitorowane są zwierzęta sprowadzone przed potwierdzeniem choroby ze Słowacji.
– W trybie 24-godzinnym działa laboratorium pryszczycy w Zduńskiej Woli, w którym wykonuje się ponad 1 tys. badań tygodniowo, a w przyszłości, wraz z powstającym laboratorium w Puławach, łączne możliwości diagnostyczne wzrosną do ponad 10 tys. badań tygodniowo. Monitoring i analiza sytuacji prowadzone są na codziennych odprawach sztabu kryzysowego, które odbywają się w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w znacznej części z udziałem wojewodów i służb weterynaryjnych koordynujących działania, jak wspomniałem, na Śląsku, Podkarpaciu, Opolszczyźnie i w Małopolsce. Wraz z rozwojem sytuacji będziemy inicjować współpracę, rozwijać ją, bo jest ona prowadzona na bieżąco, z instytucjami, które funkcjonują w ramach służb MON-u i MSWiA. Te spotkania odbywają się w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa.
Minister narzekał też na dezinformację i stwierdził:
– Mamy świadomość wojny hybrydowej, w którą celowo wciągani są rolnicy i hodowcy, co zwiększa ich poziom nieufności i negatywnych emocji. Stąd mój apel do wszystkich: przekierujmy swoje siły i aktywność na wspólne działanie i wyjątkową czujność, która w walce z wirusem jest bardzo ważna.
Do rolników zaapelował:
– Apeluję też do rolników: nie korzystajcie z tzw. okazji rynkowych. Wszystkie mocno zaniżone ceny produktów, zwierząt czy pasz są w tym okresie wielkim ryzykiem. Sytuacja jest dynamiczna i wymaga nadzwyczajnego zaangażowania, zaangażowania nas wszystkich, na wszystkich szczeblach działania służb, ale także producentów i całego społeczeństwa. Bardzo państwa proszę o to zaangażowanie.
Czytaj też:
Nad informacją odbyła się debata poselska.
Działania niewystarczające?
Za takie podjęte dotąd kroki uznał w imieniu PiS poseł Robert Telus i zapowiedział głosowanie za odrzuceiem informacji, o co zawnioskował. Krytykował oparcie się w działaniach resortu na tym, co „pozwala” albo czego „nie pozwala” UE.
– Gdyby Polacy tak podchodzili do sprawy w czasie II wojny światowej, to w Polsce by nie było partyzantki, bo Niemcy nie pozwalali. Nie dajmy sobą w takich momentach… Chodzi o to, żeby nie było tak, by to Unia decydowała, bo to jest naprawdę bardzo niebezpieczne i niedobre. Tym bardziej, drodzy państwo, że nie bylibyśmy sami. W 2023 r., gdy zamykaliśmy granicę z Ukrainą, to wtedy byliśmy pierwsi, my, Polska, za nami poszły następne kraje, stworzyliśmy koalicję i walczyliśmy o te sprawy. A tutaj zamknęły granice: Wielka Brytania, Korea Południowa, Maroko, Belgia, również – uwaga – Rosja, Białoruś zamknęły granice z Niemcami, przestały importować z Niemiec, także Austria, Argentyna. To też pokazało, że Niemcy handlowali z Rosją, że handlują dalej z Rosją. I to pokazuje, bo to są informacje oficjalne, że oni zakazali. A Polska? A Polska mówi, że Unia Europejska nie pozwala.
Czytaj też:
Za wystarczające podjęte działania uznali posłowie Klubu Parlamentarnego Koalicja Obywatelska i Klubu Parlamentarnego Polska 2050 – Trzecia Droga oraz Klubu Parlamentarnego Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga.
Posłowie Konfederacji wskazali na wątpliwości.
– Dlatego wyrażam poważną obawę, czy jesteśmy w ogóle przygotowani na sytuację, kiedy, nie daj Boże, ta choroba do nas dotrze. Jakie będą wtedy działania podejmowane przez rząd? Czy polski rząd będzie zmuszony, jak nasi sąsiedzi, wprowadzić stan nadzwyczajny? To oznacza oczywiście koszty, tym bardziej że wiemy doskonale, że jesteśmy także w czasie kampanii wyborczej i przed wyborami prezydenckimi – wskazywał poseł Witold Tumanowicz. A poseł Krzysztof Mulawa uznał, że maty na granicy to za mało i pytał o procedury utylizacyjne oraz domagał się informacji o zaleceniach dla rolników:
– Jak wskazują profesorowie z uniwersytetów rolniczych, niezbędne jest, posłużę się cytatem, wskazanie tego, co rolnicy mają bezwzględnie robić, by maksymalnie chronić swoje stado przed wirusem pryszczycy. Akcje powinny mieć niespotykany dotychczas zasięg i intensywność. Poświęcone muszą być na nie stosowne środki. Oszczędzanie nie jest zasadne. Kampania o tym, jak chronić stado przed pryszczycą, powinna mieć miejsce, a na razie o tym nie słychać.
O zaleceniach inspekcji czytaj też:
Polska wstrzyma import i tranzyt zwierząt z Niemiec z powodu pryszczycy?
Pryszczyca zatrzyma się na granicy z Polską?
Minister zapewniał, że Polska nie ulega niczyjej presji i zabiega o wzmocnienie działań UE.
– Naprawdę nie mamy tu żadnych oporów bez względu na to, czy to jest Berlin, czy Bruksela, czy Budapeszt. W związku z tym myślę, że tu są procedury, i ja o tym już bardzo wyraźnie mówiłem na trzech kolejnych posiedzeniach rady ministrów Unii Europejskiej, podczas spotkań ministrów rolnictwa, bo Polska w ramach prezydencji przewodniczy także posiedzeniom rady ministrów ds. rolnictwa. Była też informacja pana ministra z Niemiec, jeśli chodzi o pryszczycę w Niemczech, a także były wypowiedzi przedstawicieli Słowacji, Węgier na ostatnim posiedzeniu rady, a więc mamy pełną wymianę poglądów i współpracę w tym zakresie.
Nie mamy tylko pieniędzy – ale tego już minister wprost nie stwierdził. Podał tylko, że „jeśli chodzi o zjadliwą grypę, ptasią grypę czy pomór, w I kwartale wykorzystaliśmy ponad 90–95% półmiliardowej kwoty na działania związane z Inspekcją Weterynaryjną, także wypłaty odszkodowań i in. Stąd odbyłem przedwczoraj rozmowy w Ministerstwie Finansów, aby dokonać pewne przesunięcia środków i zabezpieczyć działanie służb weterynaryjnych.”
A kształt inspekcji i ich możliwości instytucjonalne?
– Oczywiście będę ostatnim, który by w takiej chwili, jaka jest obecnie, chciał mówić o jakiejś reorganizacji w służbach bezpieczeństwa, służbach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo żywnościowe. Mamy dobrze funkcjonujące służby – powiedział minister.
Przekonywał, że zagrożenie z Niemiec było mniejsze – choroba wystąpiła w gospodarstwie agroturystycznym i w pobliżu nie było hodowli.
– Oczywiście jest inny wirus, jeśli chodzi o Słowację i Węgry. Tam głównie, w pierwszej kolejności chodzi o bydło mleczne. To nie jest ten sam wirus, który był w Niemczech – stwierdził.
I powtórzył informacje z pierwszej części swojego wystąpienia.
Niestety wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty, który przejął prowadzenie obrad, przerwał ministrowi wyjaśnianie bardzo ważnej kwestii:
– Czy rząd przewiduje przymusowe szczepienia przeciwko pryszczycy? Zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa i rozwoju wsi z lutego 2006 r. w sprawie szczegółowego sposobu i trybu zwalczania pryszczycy przewiduje się dwa rodzaje szczepienia nakazywane czy zarządzane przez powiatowych lekarzy weterynarii. Pierwsze szczepienie, tzw. wygaszające, ma na celu zmniejszenie siewstwa wirusa przez zwierzęta, które mają być następnie zabite. Chodzi o to, żeby to przesunąć w czasie. Stosuje się je w sytuacjach konieczności zabicia wielu zwierząt w ognisku choroby lub w gospodarstwie, gdy czas likwidacji choroby wydłuża się z powodów logistycznych. Wtedy może być stosowane tzw. szczepienie wygaszające. Szczepienie wygaszające można stosować w gospodarstwach, w których stwierdzono ognisko choroby, lub na 3-kilometrowym obszarze zapowietrzenia. Drugie szczepienie ochronne to szczepienie zwierząt, które po uzyskaniu odporności mogą pozostać przy życiu. Szczepienie to prowadzi się na obszarach zapowietrzonych i zagrożonych lub na obszarze takim dodatkowym, który jest także dołączony do tych dwóch obszarów najbliżej związanych z miejscem ogniska choroby.
Niestety ciąg dalszy swoich wyjaśnień minister ma złożyć na piśmie.
Zdołał tylko prosić „Sejm, Komisję Finansów Publicznych”, „żeby już na tym posiedzeniu dokonać pewnych przesunięć w ramach środków resortu rolnictwa na dodatkowe zasilenie Inspekcji Weterynaryjnej”.
Może lepiej wystąpić o dodatkowe pieniądze do rządu?














