W 2023 roku do Polski wjechała świeża i mrożona wieprzowina za 1,849 mln euro – to pierwsze miejsce ze wszystkich towarów rolnych, jakie kupuje nasz kraj.
Fot. Pixabay
W 2023 roku do Polski wjechała świeża i mrożona wieprzowina za 1,849 mln euro – to pierwsze miejsce ze wszystkich towarów rolnych, jakie kupuje nasz kraj.
Fot. Pixabay
Rekord! Niestety… W 2024 roku polscy producenci tuczników kupili 7,29 mln sztuk warchlaków z Danii
Przez ostatnie 8 lat zapłaciliśmy Duńczykom 20 mld złotych za świnie do tuczu. 599,7 tys. – tylko tyle liczy obecnie stado loch w naszym kraju.
Polscy producenci tuczników w 2024 roku sprowadzili aż 7,29 mln sztuk warchlaków z Danii, wynika z danych publikowanych na stronie duńskich hodowców świń. To niechlubny rekord, który wpisuje się w niepokojący trend – w ciągu ostatnich ośmiu lat na duńskie świnie do tuczu wydaliśmy aż 20 miliardów złotych!
Polska gospodarka od lat coraz bardziej uzależnia się od importu zwierząt. W latach 2017-2024 do naszego kraju trafiło ponad 52 mln sztuk duńskich warchlaków, a więc średnio ponad 17 tysięcy dziennie. Dla porównania, jeszcze w 2004 roku import wynosił zaledwie 134 tys. sztuk. W roku 2024 Duńczycy wyeksportowali 16,641 mln warchlaków, z czego Polska była drugim największym odbiorcą – zaraz po Niemczech. Co więcej, w styczniu 2025 r. import z Danii był już o 8% wyższy niż rok wcześniej, co oznacza, że padnie kolejny rekord.
Miliardy dla duńskich rolników
W ostatnich ośmiu latach (2017-2024) do Polski wjechało nieco ponad 52 mln sztuk warchlaków z Danii. Polskie rolnictwo dało więc zarobić duńskim farmerom ok. 20 mld złotych (dla uproszczenia przyjęliśmy cenę warchlaka 400 zł/szt.). W Danii hodowla oraz eksport żywych świń to część znakomicie zorganizowanego sektora narodowej gospodarki. Jeszcze do niedawna tylko jeden na pięć warchlaków zostawał do tuczu w Danii, a reszta była eksportowana. W 2024 roku za granicę wyjechało 16,641 mln sztuk.
W 2004 r. do Polski zaimportowano 134 tys. warchlaków. Dziesięć lat późnej było to już 4,3 mln sztuk. A od 2018 regularnie wjeżdża z Danii do Polski ponad 6 mln warchlaków. Według specjalistów Gobarto Hodowca, realizatora programu Gobarto 500, sukces importowanych z Danii warchlaków wynika przede wszystkim z różnicy w jakości zwierząt, czyli wysokiego statusu zdrowotnego, szybkiego tempa wzrostu, niskiego zużycia paszy oraz wyższej mięsność. Poza tym istotne jest to, że import z Danii pozwala na powtarzalność, co oznacza duże, wyrównane partie zwierząt do tuczu. To wszystko powoduje, że producenci w cyklu otwartym wybierają zwierzęta z Danii i Niemiec.
Macior coraz mniej
Wzrost ilości importowanych warchlaków jest efektem spadku ilości loch w naszym kraju. Według danych GUS z 2004 roku pogłowie loch wynosiło 1,7 mln szt. Na koniec 2024 roku utrzymywanych było już mniej niż 600 tys. macior. Jest to więc trzy razy mniej niż 20 lat temu! W drugim kwartale 2024 r. liczba macior zmniejszyła się o ok. 80 tys. szt. Potencjał naszego kraju – powierzchnia oraz ilość produkowanych zbóż na pasze sprawia, że możemy być znakomitym producentem i eksporterem żywności, w tym wieprzowiny. Dziś jako producenci wieprzowiny zajmujemy 4. miejsce w UE, z produkcją 1,7 mln ton i 3% udziałem – po Hiszpanii (5,5 mln ton i 22,2% produkcji europejskiej), Niemczech (5,2 mln ton, 21,2% udziału w produkcji UE) i Francji (2,2 mln ton i 9,4 % udziału w produkcji UE). Naszym problemem uzależniającym nas od importu zwierząt do dalszego chowu jest coraz mniejsze stado podstawowe świń. W rekordowych dla Polski latach 80. utrzymywaliśmy ponad 2,2 mln loch. Oczywiście nie można porównywać ani technologii produkcji, ani potencjałów ówczesnych ras świń, jednak obecne zjawisko likwidowania stada podstawowego świń uzależnia nas od zewnętrznych dostawców i powoduje, że z 18-19 mln szt. świń, jakie co roku poddawane są ubojowi w naszym kraju, 40% pochodzi spoza granic naszego kraju.
– Zmniejszająca się systematycznie liczebność stada podstawowego wynika głównie z blokowania przez mieszkańców wsi działalności producentów żywności, a także presji, jaką wywierają oni na administrację samorządową. Modelowym przykładem rozwoju sektora trzody chlewnej jest Hiszpania, która poprzez współdziałanie rządzących, rolników i społeczeństwa stworzyła takie warunki do rozwoju branży, że obecnie jest to największy europejski producent wieprzowiny. I nikomu nie przeszkadza, że 25% produkcji świń zlokalizowanych jest w turystycznej Katalonii, której stolicą jest Barcelona – mówi Piotr Karnas, dyr. ds. rozwoju trzody chlewnej w Gobarto Hodowca.
Nie tylko warchlaki
Spadek liczby macior powoduje, że polskie rolnictwo oddaje swój rynek wieprzowiny nie tylko duńskim producentom warchlaków. Do naszego kraju wjeżdżają także tuczniki do uboju. W ub. roku było to 340 tys. sztuk (najwięcej z Niemiec – ponad 235 tys.). Poza tym zalewa nas import mięsa wieprzowego. W 2023 roku do Polski wjechała świeża i mrożona wieprzowina za 1,849 mln euro (dane MRiRW) – to pierwsze miejsce ze wszystkich towarów rolnych, jakie kupuje nasz kraj. Z kolei polskie firmy wyeksportowały mięso wieprzowe za 824 mln euro. Bilans jest więc dla Polski skrajnie niekorzystny.
– Poza utraconymi możliwościami przychodów dla polskich rolników i zakładów przetwórczych w dłuższej perspektywie grozi nam w pierwszej kolejności wzrost cen mięsa. W sytuacjach kryzysowych wynikających z ograniczenia w dostępności, których nie można wykluczyć, Polska może stać się całkowicie zależna od zagranicznych dostawców – zauważa Piotr Karnas.
Źródło informacji: komunikat prasowy Gobarto














