Nie ma rozwiązań systemowych ani doraźnych…
Fot. Bartek Kopała z Pixabay
Nie ma rozwiązań systemowych ani doraźnych…
Fot. Bartek Kopała z Pixabay
Rolnicy, radźcie sobie sami
Trudna sytuacja rolników nie umknęła uwadze prezydenta. Jego doradca do spraw rolnych kilka dni temu SPOTKAŁ SIĘ, a jeden z ministrów dzisiaj OCENIŁ…
Tak czy inaczej – jest zainteresowanie. A czy są wnioski?
Spotkanie
Spotkanie – jak informuje na swojej stronie internetowej prezydent – odbyło się 2 października. „Minister Mateusz Kotecki oraz doradca Prezydenta RP Tomasz Obszański spotkali się z przedstawicielami organizacji branżowych w sprawie trudnej sytuacji na rynku warzyw, owoców i zboża”. I chociaż „spotkanie było poświęcone kwestii rozwiązań w dziedzinie handlu, dystrybucji i promocji, istotnych w obliczu trudnej sytuacji”, to nie znaleziono żadnych rozwiązań, a tylko wskazano na konieczność „wypracowania długofalowej strategii rozwoju polskiego rolnictwa, uwzględniającej przede wszystkim potencjał polskiej produkcji oraz jej wyjątkową jakość”.
I jeszcze tylko zapewniono o wadze i powadze: „Jak podkreślił minister Mateusz Kotecki – debata na temat spraw fundamentalnych dla polskiej wsi i rolnictwa jest niezwykle istotna dla ośrodka prezydenckiego. Konkretne kwestie o fundamentalnym znaczeniu dla polskich rolników, którzy zapewniają Polsce bezpieczeństwo żywnościowe – stanowią element programu politycznego Prezydenta Karola Nawrockiego.”
Ocena
Dziś z kolei doniesiono o ocenie sytuacji rolników i rolnictwa, jakiej prezydencki minister Karol Rabenda dokonał w telewizji wPolsce24.
Z tej relacji po pierwsze widać już, że nic nie będzie z blokowania umowy Mercosur także przez prezydenta. Minister Karol Rabenda powiedział – jak informuje strona prezydenta: „Prezydent wie, że rolnicy są zdesperowani i robi, co może, żeby zablokować umowę z Mercosur. Rozmawiał na ten temat z Premier Włoch i Prezydentem Francji. – Trzeba walczyć do końca, ale działania trzeba było podejmować dużo wcześniej przez rząd, wtedy możliwość zatrzymania tego byłaby dużo większa – dodał.”
Niestety nic nie wiadomo, co przeszkodziło już wcześniej prezydentowi działać w tymże samym kierunku i stymulować rząd – wszak osoba prezydenta się zmieniła, ale sposób podejścia do tematu Mercosur ośrodka prezydenckiego – nie. A „możliwość zatrzymania” umowy nie zaistniała, ani wcześniej, ani teraz.
Minister ocenił też sytuację w rolnictwie „w ogóle”:
„Sytuacja w rolnictwie nie wygląda dobrze. Z przekazów rządowych wynika smutna dla rolników konstatacja: radźcie sobie sami – wskazał minister.
Karol Rabenda podkreślił, że elektorat rolniczy nie może liczyć na PSL. – Uwikłanie PSL–u w europejską politykę, są w Europejskiej Partii Ludowej, która odpowiada za politykę klimatyczną czy rolną, przemysłową sprawia, że ciężko z nią dyskutować. Ciężko z nią walczyć, jak się za to odpowiada – dodał.”
Niestety prezydencki minister nie powiedział już, na kogo rolnicy mogą liczyć.
„Minister wyraził nadzieję, że obecna koalicja rządząca nie będzie trwała dłużej niż najbliższe dwa lata, bo <Polacy nie godzą się z ich polityką, to widać w sondażach>. – Ciężko apelować o rozwagę, kiedy widać podstawowe błędy w polityce, nie tylko krótkoterminowej, ale też strategicznej – powiedział” – głosi notatka.
Zatem dwa lata ma to jeszcze potrwać?…
Czyja zima?
Takiej pewności i poczucia stabilizacji zdaje się nie mają ani senatorowie, ani minister rolnictwa.
Już dwa tygodnie temu podczas obrad senackiej Komisji Rolnictwa senator Zdzisław Pupa zauważył:
– Ze zdziwieniem i trochę z powściągliwością patrzę na to, co zrobią związki zawodowe i izby rolnicze. W tej chwili nastąpiło milczenie związków zawodowych. W innych okresach, kiedy nawet ceny zbóż były wyższe, były protesty, przelewały się fale protestów, były akcje protestacyjne. Teraz nie słyszę o większych protestach. Nie wiem, czy rolnicy już się poddali, czy podnieśli ręce do góry, nie chcą protestować i nie chcą walczyć o swoje prawa. Wydaje mi się, że dobrze by było, gdyby pan minister – taka moja uwaga i taka propozycja ewentualnie – podjął współpracę ze związkami zawodowymi. Związki zawodowe mają swoje cele partykularne, mają zabezpieczać swoje interesy. Można pomóc związkom zawodowym walczyć o sprawy wsi i rolnictwa, o ich interesy po to, żeby minister miał większe wsparcie i oparcie w tych rolnikach. W tych protestach dopatrywałbym się szansy dla ministra, który miałby więcej argumentów do podejmowania działań.
Senator Jerzy Chróścikowski widział jednak potrzebę zapobiegania protestom – może to zrobić minister finansów:
– Kolega mówi, że związki nie reagują. Zasada jest taka u rolników, w związkach, że, jak to mówią, przyjdzie zima i będzie nasza. Jak się zaraz skończy zbieranie z pól – jeszcze są zbierane buraki, inne płody, jabłka – to dopiero wtedy, można powiedzieć, że w listopadzie, rolnicy zaczną ostrzej występować. Trzeba pomyśleć, żeby nie dochodziło do protestów, trzeba znaleźć rozwiązania. Minister finansów musi je znaleźć, bo jeśli nie znajdzie, to bez zrekompensowania tego… To, co jest dzisiaj na rynkach światowych… No, ja niestety obserwuję, wielu fachowców obserwuje, że wcale nie ma takiego trendu wzrostowego i te umowy długoterminowe też nie są, że tak powiem, zapowiadające.
Senator podkreślał też potrzebę „rozwiązań globalnych”, decyzji podejmowanych na forum unijnym i rządowym.
Trzeba zauważyć, że wypracowaniu rozwiązań nie sprzyja też daleko idące przemieszanie ról – tak jeśli idzie o związkowców, jak i osoby, od których oczekuje się przedstawiania rozwiązań i decyzji.
W tym kontekście wcale obiecująco brzmią zapowiedzi ministra, że jak tylko znajdą się jakieś nadzwyczajne pieniądze, to nie wyklucza udzielenia wsparcia rolnikom.
To duża zmiana, wcześniej nowa koalicja rządowa mówiła o potrzebie działań systemowych, a nie tylko doraźnych…
W końcu prawie wszystko już zebrane…














